Na polu pod lasem rosła brukiew. Dorodna tak że tylko brać. Billewicz ucieszył się na jej widok, jakby kto rzucił mu pod nogi garniec złota. Wylazł spomiędzy krzaków tarniny, wchodząc w stojącą nad polem mgłę. Ranek był chłodny, październikowy. Jeden z tych, które...