Bez Pan Maurycy był dumny z rozłożystego bzu, który rósł przed jego domem. Wiosną kilka jego gałęzi, obciążonych liliowymi okiściami, wysunęło się aż na ulicę. Przechodnie przystawali, by wciągać w nozdrza bzowy zapach. Pan Murycy zaś stał przy oknie i uśmiechał się....