Tyranozaur zbyt długo gonił małego, zwinnego dinozaura i w końcu musiał skapitulować.
Gdyby nie był gadem, zapewne ocierałby teraz pot z czoła.
A może by tak przejść na wegetarianizm? – zadumał się.
Rozmyślania przerwał mu przelatujący w pobliżu pterodaktyl.
Skrzydlata gadzina dostrzegła króla ówczesnych drapieżników i, utrzymując bezpieczną wysokość, zaczęła kołować nad kolegą.
– Gdzie lecisz?
– Wakacje, last minute – zaskrzeczał Pterodaktyl.
– Ale masz fajnie.
– Przecież też tak możesz. Bo cóż cię ogranicza, poza samym sobą?
– No w sumie to nic – odparł po krótkim zastanowieniu. – Wiesz może, którędy na Wawel? Podobno jest tam tunel czasoprzestrzenny, a ja chętnie wpadłbym do ludzi i trochę ich postraszył.