Kształt i granice wszechświata bardzo trudno sobie wyobrazić. Zamykamy oczy, zaciskamy zęby i nic. Żyjąc w przestrzeni trójwymiarowej ciągle jesteśmy więźniami dwóch wymiarów. Skończoność, nieskończoność i granice dla śmiertelników nie do przekroczenia. Śmiałkowie próbują, astronauci latają w kosmos, zaspokajając naszą wiedzę o odległych planetach.
Dla mnie jednak o wiele ważniejsza i dalece skuteczniej pozwalająca się przenieść w odległą krainę jest książka. Biała kartka papieru ma granice i jest skończona, ale gdyby wyciąć w niej odpowiedni kształt, posklejać i zrobić kulę, okazałoby się, że ta bryła nie ma granic. W głowie zawarte są pytania: małe, większe i największe. To od nas, ode mnie i od Ciebie zależy, jakie usłyszysz odpowiedzi. Książki przenoszą nas w miejsca, których najpierw nie chcemy odwiedzić, a potem – opuścić. Kiedy w twoim sercu brakuje radości, ona może ją napełnić. Są chwilę, gdy mam wrażenie, że w całej historii świata jeszcze nikt nie był równie samotny jak ja. A potem trafiam na stronę, która idealnie opisuję mój stan. Mały Książę dbał o swoją planetę, ale chciał odwiedzić sąsiednie – nas także ciekawią nieodkryte miejsca. Spotkał Króla, Pijaka, Bankiera, Latarnika, Starszego Pana, chciał czerpać od każdego z nich. Ta opowieść uczy, że najważniejszy jest drugi człowiek, nieważne czy to kierowca autobusu, sprzątaczka w galerii, pani w portierni, przypadkowa osoba idąca ulicą. Człowiek ważniejszy niż nieosiągalny wszechświat. Słowo pisane uderza do głowy bardziej niż niespełnione marzenie o byciu Neilem Armstrongiem. Miejscem, w którym odkryjesz meteoryty, nie jest Kosmos, jest nim biblioteka.