fbpx
+48 736-84-84-44
Zaznacz stronę

Waldemar Kuligowski

10/2024

Trzecia piętnaście (rano?)

lato pękło nagle

niczym krucha filiżanka

i od razu z jakichś ukrytych, podulicznych porów 

wyroili się ci ludzie

mali, mokrzy, pokurczeni 

śliscy jak grzyby

wszędzie ludzka pleśń 

na placach, ulicach i mostach

ludzka pleśń w hipermarketach i multikinach

zapychająca metra, piwnice zamienione w knajpy albo galerie

przyrośnięta do krzeseł, biurek, poręczy

gnijąca w łóżkach i na mównicach

pokrywająca śluzem nie tylko siebie nawzajem

ale nawet jasność która jest światem

dziecięctwo, młodość, krótka pełnia, gnicie, śmierć

wiosna, lato, jesień, zima

cykl się zaciął

kolistość już się nie dopełnia

krew płynie z nawyku

a Księżyc 

Księżyc na dobre utknął w gwiezdnym śluzie

gdyby czarny paznokieć nieba

zapukał nocą w moje okno

otworzę się na oścież

Skip to content