– Wiesz – Azorek zwierzał się Burkowi. – Mój pan to straszny dziwak. Często woła aport i rzuca badylem. A ja się wtedy zastanawiam, o jaki port mu chodzi, ten do USB, czy taki dla statków?
– Faktycznie, niepokojące. I co robisz?
– A co mam robić, póki żarcie daje, to mu przynoszę tego badyla.
– A co on na to? – dociekał Burek.
– No cieszy się jak idiota.
– To faktycznie idiota.
– A wczoraj, to już w ogóle – zaskamlał Azorek. – Powiedział, że coś mu się udało załatwić psim swędem.
– O na wielką kość, na dodatek chamidło!
– Co mam robić?
– Pogryź gumową piłeczkę, żeby za dużo o tym nie myśleć.