14/2026
algorytm bliskości
przed. uruchamiam apkę kontaktów. sortowanie wpisów
w chmurze. klasyfikacja nicków. scrollowanie contentu.
jednych taguję #blisko drugich archiwizuję
na później innym ustawiam tryb niewidoczny.
w oknie rozmowy z mamą piszę wszystko OK
z tobą? i tak nie uwierzy. prowadzę statystyki.
wysyłam zdjęcie z nieznajomymi. lajkuję ich
nieobecność. puszczam relacje. nie czytam komentarzy.
— — —
po. algorytm nie rozumie, że czasem chcę być sam,
a bliski może znaczyć daleki. teatr nie zwraca biletów.
kiedy ekran gaśnie, karmię siebie potrzebami –
najważniejsze rozmowy prowadzę bez słów.
zostaje dłoń na dłoni. oddech przy oddechu. słowa
bez hasztagów. idea bez algorytmu. autentyzm?
to nie wibracja. puls przyśpiesza przy twoim inicjale.
filtr
kumpela je tylko to, co dobrze wygląda
na zdjęciu. kolorowe miseczki z niczym,
co by ją nakarmiło. superfoods i wiara,
że szczęście mieści się w hasztagach.
pokazuje mi drobne ślady po liposukcji.
blizny to jej medale za wygraną wojnę
z ciałem. jest jak płótno Rothko – płaskie
powierzchnie bez głębi, bez ludzkiej
historii. czytam jej truizmy Jenny Holzer,
ale ona słyszy tylko: nadużycie władzy
nie jest zaskoczeniem. potakuje gorliwie
jakby na znak inspiracji, nie desperacji.
broni się, że być kobietą to być dziełem
sztuki performance bez końca i godzin
otwarcia. ma rację, ale nie tak jak myśli.
jest jak Marina Abramović w Artystce
obecnej, tylko nikt już nie przychodzi
ani nie siada naprzeciwko, by zobaczyć,
że pod tym wszystkim istnieje ktoś,
kto wciąż nie umie być sobą bez filtra.
szklane domy
czytając „Przedwiośnie”
są w każdym oddechu
który ktoś bierze
dla kogoś innego
są w przestrzeni
między upadkiem
a podniesieniem się
między już nie mogę
a spróbuję jeszcze raz
twoje szkło to światło
zatrzymane w formie –
dociera wszędzie tam
gdzie ktoś widzi przez
zamiast na