+48 736-84-84-44

Laura Alszer

14/2026

 

Bling bling – iluminacja  

 

trochę tu ekskluzywnie

mówi patrząc na kryształowe żyrandole

w kolorowym szkiełku dostrzega kosmos

 

droga mlekiem i miodem płynąca

z ust do ust

fuksjowa szminka odbita na łyżeczce

 

gdyby tak zerwać gwiazdę i possać

czy wybuchnie jak supernowa

czy brokat z jego języka

zalśni na kulistym kształcie

globu

 

jedno jest pewne

rozgwieździ się spojrzenie

ciało przestanie być niebieskie

i zagubione dłonie znajdą ukojenie

 

pełne jak nigdy wcześniej

 

 

Molekuły    

 

sypnęłam cukrem

jabłka zarumienione zrzuciły skórkę

upojony nutami cynamonu

chciałbyś zanurzyć zęby

uszczknąć kawalątek

 

nie patrz tak na mnie

bo skończymy utytłani w maśle

z mąką we włosach

subtelnie lepcy

 

rozgrzani do stu osiemdziesięciu stopni

bez termoobiegu

w słodkim przesyceniu

 

tylko okruchy

 

 

Poszarpane

 

sikorki dygoczą na gałęzi

dmucha chłodny wiatr od wschodu

targa pióra

 

plącze włosy

gdy zagubiona schodzę ze ścieżki

zapominam którędy

do pocałunków

pieszczot

subtelnych

słów

 

chochliki z umorusanymi polikami

grają w klasy

coś szeleści

gżegżółka robiąca raban w cudzym gnieździe

 

a my spłaszczeni

spłoszeni

senni

sen

nick

t

 

 

W twoje ręce   

 

masz silne dłonie

naznaczone doświadczeniem

a ja kolorowy liść

uciekam z drzewa

prosto w twoje ręce

 

jestem lilią tańczącą na wodzie

kołyszę się na fali

pragniesz mnie przywłaszczyć

zerwać różowe płatki

nasycić się ich zapachem

 

weź mnie bo marznę

twoje ramiona są ciepłe

ułożę się wygodnie

spokojnie zaczekam na wiosnę

 

 

Pokuszenie

 

pierwsze oblicze

błysk rybiej łuski

dżungla gęsto porośnięta

pięćdziesięciometrowa bertolecja

schyla się ku mnie

– no zerwij orzeszek

 

szeptem odganiam kostrączynę

strzepuję z ramion popiół

dmucham na twój policzek

 

drugie oblicze mniej surowe

puszysty piesek

przywiera łebkiem do łydki

chcę pogłaskać

ale przyjmuje kształt bazyliszka

gdy widzę ogon tężeję

 

nie patrz w oczy

tylko nie patrz mu w oczy

Przejdź do treści