+48 736-84-84-44

Proza

Dziura w ścianie  z karton-gipsu

Byłam w domu dziecka. Moje dzieci są z domu dziecka. Myślę o domu dziecka jak o moim brzuchu, z którego wyszły moje dzieci. Mój brzuch był piętrowym budynkiem o barwie brudnej kości słoniowej, wpadał na wysokości parteru w pomarańcz i zieleń. Mój brzuch wyłonił się po...

Z bieli powstajesz…

Granica. Słowo, które razi prądem. W jej dźwięku tkwi pierwsza linia samoobrony. Cienka czy fest – każda oddziela, odróżnia, definiuje. Wbrew zawartemu w intencji ograniczaniu daje przestrzeń i nietykalność. Ludzkie mapy mają wiele takich progów, takich marginesów....

List do…

Jesteś mi potrzebna taka jaka jesteś. Nie inna. Ani lepsza, ani gorsza. Właśnie taka: wrażliwa, może nawet nadwrażliwa, delikatna, czuła. Czysta jak woda źródlana. Niezmącona, ciągle świeża i jasna. Płynąca między kwiecistymi łąkami, zielonymi dolinami i ośnieżonymi...

Nie widziałem ptaków

Nasza wioska była niewielka i spokojna. Usytuowana w niecce, otoczona lasami. Żyło nas tu kilkanaście rodzin, z dala od siebie. Resztę – kawał ziemi zawłaszczyli potem Niemcy, by stworzyć na niej piekło na ziemi. Każdy prowadził swoje gospodarstwo, spotykaliśmy się...

Tarnina

Obniża ciśnienie tętnicze krwi, zwiększa szczelność naczyń krwionośnych, a poza tym chroni przed powstawaniem zakrzepów. Jej taniny charakteryzują się działaniem antybakteryjnym oraz przeciwzapalnym. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy zobaczyłam całe jej połacie na...

Propaganda szeptana

W latach pięćdziesiątych panował terror stalinowski, a w sześćdziesiątych zamordyzm. Ja, będący wtedy małym chłopcem, doskonale pamiętam tamte czasy. Komuna kwitła i miała się coraz lepiej. Gomułka rządził, krzyczał o równości społecznej i o tym, że trzeba wyrzucić...

Pajac i pies

Zapach kadzidła unosił się w mieszkaniu. Widmo starszej kobiety przechodziło z pokoju do pokoju, trzymając w ręku atrybut przypominający jako żywo lampę naftową, ta dymiła zapachem ostrym, pochłaniającym inne, dominującym nad nimi - ciężkie piżmo z nutą naftaliny...

Ciuciubabka

Jest piękne wiosenne popołudnie. Słyszę śpiew ukochanych kosów, czuję zapach bzu, majowe słońce pieści moją twarz, bose stopy rozkosznie dotykają miękkiej trawy. Łączę się cała z sobą, z naturą i z moją córką. Biegam za nią jak oszalała po ogrodzie. Endorfiny...

EAST 50

Translation: Zuzanna Czachowska In memory of Hersz Tykociński  Łódź appears in my book as a guest, thanks to my visit to this wonderful city, full of contrasts and contradictions, but also sights, tastes, and smells that deeply occupy my soul, as well as because of a...

I DIDN’T SEE ANY BIRDS

Translation: Zuzanna Czachowska Our village was small and peaceful. Situated in a hollow, surrounded by forests. A dozen or so families lived here, far apart from each other. The rest – a piece of land – was later taken over by the Germans to create a hell on earth....

HURRICANE

Translation: Zuzanna Czachowska     I was awakened by the loud roar of helicopters. Disoriented, I ran to the window. Through the slats of the blinds, I saw pale rays of sunlight emerging from behind the clouds.I picked up the phone to call family and friends.‘I’m...

Cisza na górze

Wieczorem podjechałem pod ich dom i z ociąganiem otworzyłem bramkę. Postanowiłem udawać, że nic nie wiem o diagnozie. Pukam. Otwiera matka. Oczy podpuchnięte, ucieka wzrokiem. Woła nienaturalnie głośno: - Już chodź! Pan Tomek przyjechał. - Idę! – słyszę głos, którego...

Cud

Otworzył książkę i umieścił w niej stuzłotowy banknot. Delikatnie, prawie pieszczotliwie pogładził jego powierzchnię, żeby wyrównać drobne nierówności. Potem z namaszczeniem zamknął tom i pobieżnie przekartkował. Nie natrafiając na banknot, doznał tej swojej małej,...

Do wszystkich

Chandra pojawiła się koło południa. Przyszła niepostrzeżenie, nasunęła się jak ciemna chmura, wlokąca za sobą chłód i wilgoć. Chłodu miał dosyć i bez tego. Zdawało mu się, że wszystko i wszyscy wokół niego emanują zimnem. Powierzchnie dotykanych mebli były lodowate,...

Bo ja lubię drobno posiekane

- Mniejsze kawałki, bo ja lubię drobno posiekane! – powiedziała pani Teodora, stojąc za plecami uczennicy i przechylając swoje obfite ciało w kierunku roboczego blatu. Na widok przygotowywanej małymi rączkami sałatki warzywnej, pociekło jej z ust tyle śliny, że...

Festiwal

Radek popatrzył w kierunku niewielkiego okienka celi, przez które sączyło się rubinowe światło gasnącego dnia. Od porannego przesłuchania nie przestawał myśleć o splocie okoliczności, które doprowadziły go do tego ponurego pokoiku na komendzie Milicji Obywatelskiej w...

Iza

Po kilkunastu minutach jazdy leśnym duktem reflektory nieco sfatygowanej skody wydobyły z mroku zarysy parterowego budynku recepcji. Kornacki zatrzymał auto przy jedynym oświetlonym oknie i wysiadł, starając się nie narobić hałasu. Nie udało się. Trzask samochodowych...

Kaseta

Oboje siedzieli na kanapie i bez słowa patrzyli na srebrzący się w popołudniowym słońcu radiomagnetofon. Całkiem niedawno weszli do mieszkania i w powietrzu czuć było jeszcze lekki zaduch charakterystyczny dla niewietrzonych od kilku dni pomieszczeń. On chciał od razu...

Nasze ryby

To opowiadanie jest dla Andrzeja   Spojrzałem w spieniony nurt rzeki, a potem podniosłem głowę i objąłem wzrokiem oddalającą się powoli panoramę miasta. Miałem wrażenie, że przybrzeżna roślinność systematycznie pochłania kolejne biurowce i kościoły, które znikały...

W szpitalu

Siadam za nauczycielskim biurkiem i przez dłuższą chwilę patrzę na twarze uczniów.  W głowie niepokojąca pustka, właściwie to nie wiem, co mam teraz robić, przed oczami wirują mi dziwne ruchliwe punkciki, które pamiętam jeszcze z dzieciństwa – zawsze, kiedy się...

Przejdź do treści