+48 736-84-84-44

Proza

Nie widziałem ptaków

Nasza wioska była niewielka i spokojna. Usytuowana w niecce, otoczona lasami. Żyło nas tu kilkanaście rodzin, z dala od siebie. Resztę – kawał ziemi zawłaszczyli potem Niemcy, by stworzyć na niej piekło na ziemi. Każdy prowadził swoje gospodarstwo, spotykaliśmy się...

Tarnina

Obniża ciśnienie tętnicze krwi, zwiększa szczelność naczyń krwionośnych, a poza tym chroni przed powstawaniem zakrzepów. Jej taniny charakteryzują się działaniem antybakteryjnym oraz przeciwzapalnym. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy zobaczyłam całe jej połacie na...

Propaganda szeptana

W latach pięćdziesiątych panował terror stalinowski, a w sześćdziesiątych zamordyzm. Ja, będący wtedy małym chłopcem, doskonale pamiętam tamte czasy. Komuna kwitła i miała się coraz lepiej. Gomułka rządził, krzyczał o równości społecznej i o tym, że trzeba wyrzucić...

Szczęściara

Trzynastego maja o godzinie trzynastej trzynaście autobus numer 103 z impetem przejechał obok przystanku o wdzięcznej nazwie: 17. południk. Kinga odetchnęła z ulgą. Fatum feralnej trzynastki zostało podwójnie przełamane. Szczęśliwie południk był siedemnasty, a autobus...

Déjà-vu

Wybieram szczęśliwe liczby i skreślam totolotka. Kończę i patrzę na wypełniony kupon. Nagle mam déjà-vu: już widziałam ten obraz i znam te myśli. Zamykam oczy. Usiłuję przypomnieć sobie dalszy ciąg. Przyszłość z przeszłości… Czy wygrałam? A może lepiej nie wiedzieć?...

Dziura w ścianie  z karton-gipsu

Byłam w domu dziecka. Moje dzieci są z domu dziecka. Myślę o domu dziecka jak o moim brzuchu, z którego wyszły moje dzieci. Mój brzuch był piętrowym budynkiem o barwie brudnej kości słoniowej, wpadał na wysokości parteru w pomarańcz i zieleń. Mój brzuch wyłonił się po...

Ciuciubabka

Jest piękne wiosenne popołudnie. Słyszę śpiew ukochanych kosów, czuję zapach bzu, majowe słońce pieści moją twarz, bose stopy rozkosznie dotykają miękkiej trawy. Łączę się cała z sobą, z naturą i z moją córką. Biegam za nią jak oszalała po ogrodzie. Endorfiny...

Pajac i pies

Zapach kadzidła unosił się w mieszkaniu. Widmo starszej kobiety przechodziło z pokoju do pokoju, trzymając w ręku atrybut przypominający jako żywo lampę naftową, ta dymiła zapachem ostrym, pochłaniającym inne, dominującym nad nimi - ciężkie piżmo z nutą naftaliny...

EAST 50

Translation: Zuzanna Czachowska In memory of Hersz Tykociński  Łódź appears in my book as a guest, thanks to my visit to this wonderful city, full of contrasts and contradictions, but also sights, tastes, and smells that deeply occupy my soul, as well as because of a...

I DIDN’T SEE ANY BIRDS

Translation: Zuzanna Czachowska Our village was small and peaceful. Situated in a hollow, surrounded by forests. A dozen or so families lived here, far apart from each other. The rest – a piece of land – was later taken over by the Germans to create a hell on earth....

HURRICANE

Translation: Zuzanna Czachowska     I was awakened by the loud roar of helicopters. Disoriented, I ran to the window. Through the slats of the blinds, I saw pale rays of sunlight emerging from behind the clouds.I picked up the phone to call family and friends.‘I’m...

Festiwal

Radek popatrzył w kierunku niewielkiego okienka celi, przez które sączyło się rubinowe światło gasnącego dnia. Od porannego przesłuchania nie przestawał myśleć o splocie okoliczności, które doprowadziły go do tego ponurego pokoiku na komendzie Milicji Obywatelskiej w...

Cisza na górze

Wieczorem podjechałem pod ich dom i z ociąganiem otworzyłem bramkę. Postanowiłem udawać, że nic nie wiem o diagnozie. Pukam. Otwiera matka. Oczy podpuchnięte, ucieka wzrokiem. Woła nienaturalnie głośno: - Już chodź! Pan Tomek przyjechał. - Idę! – słyszę głos, którego...

Cud

Otworzył książkę i umieścił w niej stuzłotowy banknot. Delikatnie, prawie pieszczotliwie pogładził jego powierzchnię, żeby wyrównać drobne nierówności. Potem z namaszczeniem zamknął tom i pobieżnie przekartkował. Nie natrafiając na banknot, doznał tej swojej małej,...

Do wszystkich

Chandra pojawiła się koło południa. Przyszła niepostrzeżenie, nasunęła się jak ciemna chmura, wlokąca za sobą chłód i wilgoć. Chłodu miał dosyć i bez tego. Zdawało mu się, że wszystko i wszyscy wokół niego emanują zimnem. Powierzchnie dotykanych mebli były lodowate,...

Bo ja lubię drobno posiekane

- Mniejsze kawałki, bo ja lubię drobno posiekane! – powiedziała pani Teodora, stojąc za plecami uczennicy i przechylając swoje obfite ciało w kierunku roboczego blatu. Na widok przygotowywanej małymi rączkami sałatki warzywnej, pociekło jej z ust tyle śliny, że...

Iza

Po kilkunastu minutach jazdy leśnym duktem reflektory nieco sfatygowanej skody wydobyły z mroku zarysy parterowego budynku recepcji. Kornacki zatrzymał auto przy jedynym oświetlonym oknie i wysiadł, starając się nie narobić hałasu. Nie udało się. Trzask samochodowych...

Kaseta

Oboje siedzieli na kanapie i bez słowa patrzyli na srebrzący się w popołudniowym słońcu radiomagnetofon. Całkiem niedawno weszli do mieszkania i w powietrzu czuć było jeszcze lekki zaduch charakterystyczny dla niewietrzonych od kilku dni pomieszczeń. On chciał od razu...

Nasze ryby

To opowiadanie jest dla Andrzeja   Spojrzałem w spieniony nurt rzeki, a potem podniosłem głowę i objąłem wzrokiem oddalającą się powoli panoramę miasta. Miałem wrażenie, że przybrzeżna roślinność systematycznie pochłania kolejne biurowce i kościoły, które znikały...

W szpitalu

Siadam za nauczycielskim biurkiem i przez dłuższą chwilę patrzę na twarze uczniów.  W głowie niepokojąca pustka, właściwie to nie wiem, co mam teraz robić, przed oczami wirują mi dziwne ruchliwe punkciki, które pamiętam jeszcze z dzieciństwa – zawsze, kiedy się...

Przejdź do treści