+48 736-84-84-44

Joanna Nowocień

14/2026

BIO-UL

 

w nocy wypuszczam pszczoły

na lunarne łąki

by zbierały nektar

i frazy sui generis*  

 

wracają nad ranem

brzęcząc donośnie

ofiarnym dymem wyciszam rój

i lepię z pyłków

oniryczne wersy

 

w miodarce wirują

plastry z wierszobrania

i osobliwe stany odniesienia

 

 

*Sui generis – łacińskie wyrażenie oznaczające ,,w swoim rodzaju”,

odrębne, wyjątkowe i niepodporządkowane szerszym kategoriom.

 

OSADZANIE

 

tam gdzie kiedyś mówiłam mój dom

oddychają bezimienni ludzie

drzwi otwarte na nieznane zawołania

 

dawnym domom odbieram moc

lecz zostawiam eteryczny cień

dopóki w szybach

i pod kolejną warstwą farby

gniazdują wspomnienia

a pamięć trzyma kilka nitek

 

słowo dom

ustawiam w nowym miejscu

zakamarki ożywiam nasionami

i uszczelniam biały płot

 

kreślę ważny symbol

na kamieniu i przełykam

by osadził się w trzewiach

ukorzenił serce

 

wpasowana w egzotyczny (kraj)obraz   

obdarzam morze niewinną spowiedzią 

a przyjazne dźwięki unoszą się

niczym wodorosty

hola

hola

hola*

 

 

*Hola – popularne powitanie w Hiszpanii

 

 

ZZA BALUSTRADY

 

Agnieszce i Michałowi Będkowskim

 

król ulicy

na wytartym fotelu

blokuje niewielkie skrzyżowanie

nie zważając na samochody

czasem wyciągnie rękę

do przechodzącego turysty

codziennie obecny

jak ceglane ściany

i kolorowe śmietniki 

 

w odrapanej kamienicy

wesoły gwar piwiarni

stare Hiszpanki kołyszą wnuki  

popijając mahou pogryzając churrosy

 

trzynastowieczne mury

i arabeski kamieniczek

pamiętają więcej

niż wiekowe drzewa

ludzkie wojenki nie powaliły

strażniczych baszt

nie złamały kręgosłupa

zdobnego meczetu

choć zniknęły smukłe minarety

a muzułmańską świątynię

wyświęcono na kościół

 

w południe

nieduże pueblo przysypia

ukołysane morzem

odurzone zapachem

kwiatów pomarańczy

 

 

SZMACIANA LALECZKA 

 

dom rodzinny zbombardowano

ocalał tylko różowy pokoik sześciolatki

w skroniach łomotały żołnierskie kamasze

nadciągały jak złowrogie bestie

z dziecięcych snów

 

schowała się do wiklinowego kufra

wstrzymała oddech i przestała istnieć

 

ale świat trwał

powleczony niepamięcią

piekącą hibernacją czasu

powoli odżyły ogrody, porcelanowe filiżanki  –

rozszczebiotały się barwne ściany

 

drobne zaciekawione dłonie

sięgnęły w głąb kufra

babciu babciu!

znalazłem szmacianą laleczkę

czemu jest taka… smutna 

 

wiekowa siwowłosa dziewczynka 

znów usłyszała w sercu dudnienie

żołnierskich kamaszy

 

 

DESPERACJA

 

masz tylko szesnaście lat

i rzemyk z muszelką na szyi

a już twardy los

wyrzucił cię jak rozbitka

na tratwie z butelek PET

 

tylko kilka kroków

dzieliło od Ziemi Obiecanej

więc biegłeś po wolność

ścigając się ze strażnikiem

by pokonać kamienny mur

 

nie wystarczyła odwaga zwierzęcia

ani młodzieńczy zapał

zabrakło sekund

 

w moim sercu wciąż biegniesz

ale już po drugiej stronie muru

 

Dzielnemu chłopcu z Maroka,

który w maju 2021 r., dopłynął samotnie na tratwie do wybrzeży Europy,

po czym został deportowany.     

 

 

 

ZAMILKNĘ

 

ja powojenna

nic nie wiem o żałobnych miastach

chociaż pamięć przodków

odziedziczyłam w kościach

 

zapamiętałam lekcje historii

słowa dziadków

i przesiąkłam słowami

nigdy więcej…

 

wprawdzie ekran telewizora krwawi

wciąż nic nie wiem o żałobnych miastach

mój wiersz pod puszystym kocem

może tylko zamilknąć

 

 

RÓŻOWY PRZEWOŹNIK

 

spełnia wyłącznie twoją wolę

zmiany miejsca tonacji czy prany*

podąża za decyzją

bez żądania obola

 

rozpościera różowe skrzydła

by wybarwić powietrze

seraficzną poświatą i ukojeniem

 

cierpliwie czeka na gotowość

i przenosi w niezmącony bezczas

gdzie słowa nieruchomieją

w blasku praźródła

 

rozumie że pojęcie śmierci

wrosło czernią

w ludzkie umysły

 

 

*Prana – powszechna siła życiowa (w hinduizmie i teozofii).

Przejdź do treści