fbpx
+48 736-84-84-44
Zaznacz stronę

Grzegorz Legawski

10/2024

Witkacy: Portret Neny Stachurskiej

                  

  „What is your substance, whereof are you made,

                                    That millions of strange shadows on you tend?”

                                           William Shakespeare, Sonnet 53

 

Gdybym tylko mogła zamknąć oczy albo

dostrzec cię przez to złoto-weneckie lustro,

które postawił przede mną zakochany wariat.

Gdyby ten głupi Szekspir nie mącił ci w głowie.

 

Gdyby Witkacy

nie poprowadził mnie do ciebie

na niewidzianych nóżkach jego wyobraźni.

 

Nie wiesz, jakie to trudne – być dla ciebie

jedynie wytworem starego pastelu. Jestem

siostrzyczką złudnego światła na ostatnim

stopniu schodów prowadzących do Nieba.

 

Wiem, że ty już wszystko widziałeś.

Doświadczyłeś wiary – to jest przecież

ostatnia rzecz, którą jestem w stanie ci dać

swoim podwójnie bez-nadziejnym spojrzeniem.

 

Błagasz artystę, by ci wreszcie wytłumaczył,

jak wygląda twarz i co się dzieje z ciałem,

gdy odcina je krótsza krawędź papieru –

 

ale to podlejszy artysta: twój wzrok –

oszukuje cię roztrzaskaną perspektywą…

Więc dlaczego winisz mnie za to, że tu stoję,

niby dawno martwa natura twojej kobiecości?

 

Wiersz jak wiersz

 

Od dawna nie widać już srebrnych ryb,

pływających w powietrzu; są

tylko ściany brudne jak wiersz.

Jest tylko szept, ten nieprawdziwy

cień za rogiem, przy drzwiach.

Jego słowa nic nie znaczą

jak nagie ciało.

 

Nagie ciało nudne jak wiersz, życie

od podniecenia do obrzydzenia,

życie od niechcenia do upadku.

 

Miłość koniecznie trudna jak wiersz,

wszystko koniecznie takie jak wiersz.

Śmierć jak dzień, w którym nadchodzi

koniec terminu. Deadline jak śmierć.

I wiersz jak śmierć, wódka to raczej poemat;

taki, co się kończy zaśnięciem przez lęk.

 

Portret Neny Stachurskiej

Skip to content