+48 736-84-84-44

Epizod z przyszłości (opowiadanie futurystyczne)

       Jest rok 2077, ciepły maj, w najbliższych dniach ma się dokoknać wielkie odkrycie, które będzie punktem zwrotnym w dziejach planety Ziemi. Za parę dni wystartuje na Antarktydę wielka międzynarodowa ekspedycja, aby rozwiązać kolejną zagadkę istnienia duchowego pierwiastka wszechludzkiej egzystencji.

      Adam siedział w bibliotece przy komputerze, sprawdzając w sieci najnowsze informacje dotyczące eksperymentu. Nagle popatrzył na rozświetloną majowym słońcem ulicę i zapragnął znaleźć się w parku, aby pooddychać zielenią, popatrzeć na chłopaków grających w piłkę lub na obejmujących się czule młodych ludzi.

Powaga chwili nie pozwalała mu jednak na marzenia. Ogarnęła go niecierpliwość i zniechęcenie. Chciał już być w samolocie, połączyć się z innymi naukowcami i
rozpocząć prace przy eksperymencie uruchomienia tajemniczej maszyny.

To był dla niego zaszczyt zostać zaproszonym do prac związanych z tym wydarzeniem. Jego zasługi, odkrycia oraz osiągnięcia w dziedzinie fizyki kwantowej i medycyny mentalnej zdobyły w ostatnim czasie wielkie uznanie. Adam odkrył metodę,  dzięki  której ludzie siłą własnego serca uruchamiali system immunologiczny, a już po kilku sesjach zauważalna była znaczna poprawa zdrowia bądź nawet całkowite wyzdrowienie. Pracował nad maksymalnym wydłużeniem ludzkiego życia, którego średnia długość wynosiła obecnie około stu dwudziestu lat. Nauka już dawno dowiodła, że ciało zmienia się fizycznie pod wpływem środowiska, w którym żyje, a także jak wielkie znaczenie ma jakość naszych pragnień i myśli.

      Człowiek już dawno nauczył się, jak może wykorzystać swoją wielowarstwową i wielopoziomową budowę na szczeblu konstrukcji wszechświata. Potrafi uruchamiać energię życiową i z niej korzystać. Jego metody w kręgach naukowych były krytykowane, ponieważ wymagały dużo więcej czasu i indywidualnego kontaktu z pacjentem niż współczesne metody oparte na bazie sztucznej inteligencji, fizyki nuklearnej oraz chirurgii wirtualnej. Wśród naukowców uważany był za niekonwencjonalnego konserwatystę.

     Do udziału w eksperymencie na Antarktydzie zaprosił go przyjaciel — profesor archeologii ewolucyjnej, który w nieznanej dotąd piramidzie oraz jej podziemnych tunelach odkrył dziwną konstrukcję przypominającą maszynę do poznania tajemnic istnienia wszechświata. Od wielu tysiącleci stała nieczynna. Uruchomienie jej z pewnością doprowadzi w przyszłości do fundamentalnych przemian w wizerunku naszej cywilizacji. Radykalnie zmieni to poglądy świata naukowego, religijnego, geopolitycznego i gospodarczego.

Większość naukowców twierdziła, że maszynę musiały stworzyć istoty pozaziemskie w celu poznania zagadki istnienia człowieka. Inni uważali, że urządzenie jest dziełem istot powiązanych z ludzkim materiałem genetycznym DNA, lecz zamieszkujących inne galaktyki. Pojawiły się również przypuszczenia, że zostało ono zbudowane, aby zapobiec katastrofie wyginięcia człowieka i skrywa tajemnicę dalszego przetrwania ludzkiej cywilizacji.

Wielu czołowych naukowców pracujących nad „teorią wszystkiego” poszukiwało pól wolnej energii zawierających pierwiastek duchowy. Z uruchomieniem urządzenia wiązano ogromne nadzieje  — przypuszczano, że może ono otworzyć nowy rozdział w historii ludzkości. Opinie były jednak podzielone; maszyna miało zarówno swoich zagorzałych zwolenników, jak i zdecydowanych przeciwników. Niektórzy uważali nawet, że poznanie tajemnic duchowości człowieczeństwa może spowodować różne zakłócenia w przepływie czasu.

Maszyna posiadała zapis w starożytnym języku: „Kto uruchomi maszynę, ten pozna tajemnicę istnienia człowieczeństwa i teorię wszystkiego”.

    Naukowcy w swoich oczekiwaniach byli bardzo podzieleni. Ci, którzy nie mogli powstrzymać ciekawości, domagali się szybkiego rozpoczęcia eksperymentu, aby przeżyć wielką przygodę. Decyzja o rozpoczęciu prac była jednak przekładana, a terminy wciąż ulegały zmianom. W końcu nadszedł ten dzień i Adam był gotowy do wyjazdu.

            Ewa natomiast, choć pełna zrozumienia dla jego kariery naukowej, nie była zadowolona z faktu, że mąż chciał osobiście wziąć udział w eksperymencie. Uważała, że odkrycia te mogą wykraczać poza tajemnicę istnienia i rozwoju człowieczeństwa, a udział w tych pracach mógł prowadzić do nieznanych konsekwencji.

Mimo jej obaw, Adam pojechał na wyprawę.

Po paru dniach Ewa otrzymała wiadomość:

,,Moja najdroższa Ewo,

nawet sobie nie wyobrażasz, jakie to przeżycie być tu i uczestniczyć w tym eksperymencie. Widziałem tę maszynę —  jest to coś niezwykłego a zarazem coś bardzo zwykłego, jakby skonstruowanego w naszych czasach. Lecz to tylko na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości jest to obiekt niezwykle skomplikowany. Pracujemy nad jego uruchomieniem, badamy poszczególne części, aby zrozumieć jego sens. To urządzenie ma postać materialną, lecz jego przesłanie musi być duchowe.

Jestem bardzo ciekawy dnia, kiedy je uruchomimy. Będę Cię na bieżąco informował o naszych pracach i moich odczuciach. Brak mi Ciebie, Ewo, aby na co dzień dzielić się wszystkim.

 Twój Adam”.

  Ewa w zamyśleniu przeczytała wiadomość, wracając wciąż do jej głębokiej treści. Wspominała ich długie, wspólne dyskusje o sensie eksperymentu. Adam próbował jej tłumaczyć, że uruchomienie maszyny będzie początkiem nowej ery człowieczeństwa we wszechświecie i że może zmienić całą cywilizację. Ludzkość zrozumie, że tylko uczciwością, dobrem i miłością można osiągnąć prawdziwe cele. Jego idealizm był wspaniały, ale nie potrafił go podzielać.

Adam i pozostali naukowcy chcieli udowodnić, że uruchomienie maszyny będzie wielkim dniem dla ludzkości i dla planety Ziemi. Miało wydarzyć się coś niezwykłego. Czas mijał, a Adam prawie codziennie kontaktował się z Ewą, informując ją na bieżąco o swoich  odczuciach i postępach w pracy. Poznanie budowy urządzenia posunęło się znacznie do przodu, lecz optymizm Adama był coraz mniejszy. Właściwie budowa maszyny była rozpracowana, lecz jej działanie wciąż pozostawało tajemnicą, której nie mogli zgłębić.

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia i koniec roku. Naukowcy przerwali pracę, by spędzić ten czas w domu z rodzinami. Adam także wrócił do domu, do Ewy.

 

***

      Czas spędzany z Ewą wydawał mu się czymś najpiękniejszym, jakby właśnie ona była tajemnicą, której poszukiwał — czymś, co zaspokajało duszę, dawało poczucie przynależności, ciepło, miłość i wewnętrzny spokój. Bardzo pragnęli mieć dziecko, ale w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat ludzkość przeszła hybrydyzację genetyczną opartą na nanotechnologiach.

Obecnie naturalne poczęcie było rzadkością — niemal cudem. W bankach zasobów ludzkich można było wybrać embrion o pożądanych cechach i płci. Wspólnie rozważali, czy zdecydować się na wszczepienie płodu i rozpoczęcie rodzicielstwa.

 

* * *

       Adam opowiadał Ewie o swoich wątpliwościach związanych z pracą. Zawsze liczył się z jej zdaniem, choć w tej chwili wyprawa była sprawą najważniejszą.

Opowiadał z fascynacją:

– Wiesz, na początku byliśmy wszyscy euforyczni, przekonani o sensie tego odkrycia. Lecz teraz, gdy badania posunęły się tak daleko, pytania o tajemnicę istnienia duchowości człowieczeństwa stają się coraz trudniejsze.

– Mamy już tyle zgromadzonych informacji, że właściwie nie wiadomo, od czego zacząć. Całe urządzenie jest rozebrane na części, a te mają jeszcze dalsze podzespoły. Mam wrażenie, jakby to zadanie było syzyfową pracą bez końca…

Ewa pocieszała go z uśmiechem.

– Jakiś sens musi mieć ta maszyna, skoro została zbudowana. Ten tajemniczy napis mówi sam za siebie.

– Posłuchaj, Adamie, jestem osobą wierzącą i uważam, że wszystko na tej planecie i we wszechświecie pochodzi od źródła, którego upatrywać trzeba w samym Bogu. Czy ta maszyna  może być jakimś egzaminem dla ludzkości?  

– Myślę, że za kilkaset, a może kilka tysięcy lat ludzie będą dojrzalsi i nie będą musieli rozbierać tej maszyny. Od razu poznają jej budowę, sens i działanie.

– A może… to nie jest zadanie na nasze czasy? Może trzeba to zostawić?– powiedział Adam w zamyśleniu.

Ewa położyła mu rękę na ramieniu i przytuliła go.

– Wszystko ma swój czas i miejsce. Jesteśmy tu i teraz. Po nas przyjdą inni, którzy też będą chcieli poznawać tajemnice istnienia wszechświata.

Adam w swoich rozważaniach powoli stawał się pesymistą. Zastanawiał się nad niebezpieczeństwem odkrycia tajemnicy, biorąc pod uwagę, że ludzkość może nie być jeszcze gotowa na takie odkrycie.

 

* * *

        Po powrocie na Antarktydę prace nad uruchomieniem konstrukcji trwały nadal. Pewnego dnia udało się uruchomić część maszyny, co wywołało w zespole euforię, lecz po kilku minutach urządzenie przestało funkcjonować. Adam i jego przyjaciel poczuli nieznany dotąd strach, który szybko udzielił się całemu zespołowi. Czy konstrukcja, która przetrwała tysiąclecia, została uszkodzona? Adam poczuł się też za to odpowiedzialny. Siedział wraz z innymi kolegami, zastanawiali się nad konsekwencjami eksperymentu. Każdy czuł się teraz samotny i winny tego, co się stało.

Widocznie Ewa miała rację… nie w tym czasie i nie oni powinni dokonać tego odkrycia… Powinienem to wiedzieć… i wiedziałem od początku, ale ciekawość była silniejsza od rozsądku — myślał Adam.

Ekspedycję i dalsze badania przerwano. Czy przyjdą inne pokolenia, które powrócą do tego eksperymentu? Z pewnością tak —  może za sto lat, a może za tysiąc. Zamyślił się, siedząc głęboko w fotelu. Dlaczego maszyna nie chciała funkcjonować? Czy jest uszkodzona? — pytał sam siebie, wracając wciąż do słów Ewy: „Nie ten czas, nie wy dokonacie tego odkrycia”. Zmęczony, w końcu zasnął w fotelu. Śniło mu się, że ludzkość została ukarana za dociekanie tajemnicy człowieczeństwa. Było ciemno, słońce nie wzeszło, a w nocy księżyc nie świecił. Ludzie gromadzili się na ulicach, modlili się głośno do Boga i błagali o cud, który przywróci porządek światu.

            Adam obudził się zaspany i przerażony, przypominając sobie napis wyryty na maszynie: „Kto uruchomi maszynę, ten pozna tajemnicę istnienia człowieczeństwa i teorię wszystkiego”. Myśli kłębiły mu się w głowie: może droga poznania była błędna? Może zamiast badać pojedyncze części, trzeba traktować maszynę jako całość — tak, jak traktuje się człowieka. Izolowanie narządów— serca, mózgu, płuc — pozbawia nie tylko funkcji, ale i samego człowieczeństwa. Bo człowiek jest i zawsze był najwspanialszą i najdoskonalszą istotą spośród stworzeń całego wszechświata. Może właśnie to jest tajemnicą i sensem przetrwania człowieczeństwa. Zrozumiał, że życie codzienne daje nam szansę na odkrycie czegoś nowego. Życie rozgrywa się tu i teraz — nie w laboratoriach, bibliotekach ani podczas eksperymentów. Życie jest tu, z naszymi bliskimi, w rodzinie, z przyjaciółmi.

    Ewa zastała go pogrążonego w zadumie. – Myślisz wciąż o tej tajemniczej maszynie? – zapytała troskliwie. – Popatrz –  powiedziała biorąc go za rękę – życie jest tu, gdzie my jesteśmy. Tu, gdzie jest szczęście, właśnie tu leży sens człowieczeństwa. Po prostu pięknie jest żyć i być tu, na Ziemi. Trzeba ufać losowi, ufać życiu i mieć wiarę. Wiara jest ważna; dzięki niej można dotrzeć do najgłębszych zakątków nauki i posiąść jej tajemnice.

Położyła jego rękę na swoim brzuchu i roześmiała się.

– Kochanie, życie toczy się dalej i rozgrywa się tu, w nas. Za kilka miesięcy będziemy mieli dziecko —  i właśnie to jest największą tajemnicą oraz sensem życia.

Przejdź do treści