Lubię wybierać – jeśli oczywiście mam taką możliwość – ostatnie wagony w pociągu. Najważniejsze dzieje się z przodu, cały ów (wcale nie daremny) sprzęg i usił. A ja potrzebuję dystansu, optymalnego punktu obserwacyjnego. Siedząc na końcu składu, dobrze wszak widać...