Staruszki już od dawna żadne pytanie nie ubawiło tak, jak to, czy boi się sztucznej inteligencji. Wyśmiała się do łez, poprawiła chustę i postanowiła wyjaśnić temu młokosowi z mikrofonem w czym rzecz, bo minę miał, co najmniej zdezorientowaną:
– Panie kochany, jak to tak to, że niby ta sztuczna inteligencja aż tak nam zagraża? Przecież, jak inżyniery kalkulator kiedyś wymyśliły, to matematyki też tak biadolili. I co? I nic się nie stało, przecie robio dalej te swoje wyliczenia.
Chwilę później, gdy już odprawiła dziennikarza, weszła do obory i się rozmarzyła, jak to wydaje takiej sztucznej inteligencji rozkazy, związane z prowadzeniem gospodarstwa.