+48 736-84-84-44

Krzysztof Janiszewski

11/2024

Dark Jazz Cafe

 

w Dark Jazz Cafe –

 

Tępy dźwięk saksofonu

Rozpoczyna leniwą frazę

A melancholia powietrza

Zamgławia moje oczy

 

Czarne strumienie dźwięku

Ranią ale dają ukojenie

Zapach kawy wybudza lęk

Przed końcem smutnej melodii

 

Kelnerka w czarnym koku

Niesie na tacy minorowe nuty zwątpienia

Kocham je –

Są bliskie podziurawionej duszy

 

Przechylam filiżankę mrocznego jazzu

I przełykam dźwięki apatii

Smakują bez cukru – doskonale

Odstawiam szkło i wychodzę

 

– z Dark Jazz Cafe

 

 

Niepewność

 

Zamazuje się Prawda

Szukam jej na monitorze

Ile to razy skalpel Manipulacji

Wyciął gen szczerości

Moje oczy otępiałe

Nie rozróżniają intensywnych barw

Od bladych kopii fałszu

Jak stąd uciec Dokąd

Czy naprawdę to twój głos

W słuchawce telefonu

Powietrze jest jeszcze faktem

Czy może cyfrową fatamorganą

Duszę się –  może to tylko program

Może nas tu nie ma – są hologramy

Może to nie ja i nie mam pewności

Czy nasz pocałunek nie miał kodu

 

 

Tam gdzie gaśnie muzyka (we mnie)

 

Niewiedza jest moją domeną

Dominantą jest stres

Krzyżyk podwyższa nastroje

Nastroję się jak tylko chcesz

 

Przeciętność jest refrenem

Bez melodii pustą gamą

Codziennością zwrotka płynie

Plączą się moje pięciolinie

 

Odczuwam tylko bemole

I przybliża się mój kres

W oktawie niedzieli palmowej

Słyszę dysonansową śmierć

 

 

Nie trzeba mi

 

Leniwe lewitowanie tramwajem

sprawia przyjemność

A refleksyjne spojrzenie na

gotyckie mury onieśmiela

 

Twarze ludzi zamyślone

Odpoczywają w bezruchu

Chroniąc się przed upałem

Sączą klimatyzację z trakcji

 

Nie trzeba adrenalinowych odysei

Wysokogórskich wejść na szczyt oceanu

Aby poczuć że się oddycha

Szczęściem

Przejdź do treści