Jan–Hans Effenberger–Śliwiński


Portret Jana Effenbergera-Śliwińskiego

Jan–Hans Effenberger–Śliwiński – zwany „Janem Milczącym” i „Wiecznym tułaczem” – pisarz, poeta, bibliofil, legionista, wykładowca w szkole wojskowej, koneser sztuki i literatury, muzyk, śpiewak, kompozytor, muzykolog, filolog, tłumacz, krótko mówiąc- człowiek orkiestra. Jarosław Iwaszkiewicz nazywał go: ,,wspaniałym Cyganem, znanym w kilku europejskich stolicach.’’

Jak na tak utalentowaną w wielu dziedzinach osobę, której udało się zrobić karierę w czterech krajach i która znała niemal wszystkich ważnych ludzi swojej epoki; zadziwiająco mało o nim dziś wiadomo. Bardzo niewiele jest źródeł, z których te informacje można zaczerpnąć. Głównym można uznać ,,Gabinet cieni” Piotra Mitznera; do książki tej autor zbierał materiały przez 20 lat, a mimo to znalazł ich tak niewiele, że zajęły mniej niż 50 stron. Pierwszy raz z nazwiskiem Jan Effenberger–Śliwiński zetknęłam się czytając biografię tancerki Poli Nireńskiej, której przez szereg lat był przyjacielem. Były tam tylko krótkie wzmianki o jego nietuzinkowym życiu osobistym i zawodowym, ale na tyle intrygujące, że postanowiłam przyjrzeć się bliżej tej postaci.

Życie osobiste

Rodzina

Urodził się 5.05.1884 w Wiedniu.
Rodzice biologiczni – o matce wiemy tylko tyle, że miała na imię Sabina (prawdopodobnie nazywała się Steinert)  i była austriacką damą dworu, o ojcu też niewiele więcej, ale przynajmniej znane jest jego nazwisko i profesja – był to Robert Śliwiński- polski malarz pejzażysta i litograf. Niestety syn nigdy nie miał okazji ich poznać.

Rodzice adopcyjni – Sabina prawdopodobnie została zmuszona do oddania dziecka i Hans wychowywał się w rodzinie Effenbergerów, którą zawsze miło wspominał. Do adopcji doszło w Wiedniu lub Pradze. Nie wiadomo też kiedy dowiedział się prawdy o swoim pochodzeniu. Dzieci – Miał 20 synów z kilkoma różnymi kobietami i w połowie 1937 r. w Osadzie Ostoja koło Pruszkowa (w domu przy ul. 3go Maja 5 [obecnie Kosynierów], który wówczas wynajmował od pułkownika Jawlińskiego), zorganizował zjazd, na który przybyło kilkunastu z nich, oczywiście nic o sobie wzajemnie nie wiedząc.

Dom, który w 1937 wynajmował Effenberger. Ostoja ul. Kosynierów 5

Żadnego z nich nie wychowywał, choć niektórzy nosili jego nazwisko.
Jeden z nich John Effenberger pracował jako korespondent dla angielskiej gazety, a gdy odnalazł ojca w Polsce, więcej już do kraju nie wrócił. Podczas wojny prawdopodobnie został aresztowany przez gestapo w Warszawie w wynajmowanym przez siebie mieszkaniu przy ul. Litewskiej 4.

Kobiety- żony, kochanki, przyjaciółki

Gladys Miller – była pierwszą żoną Jana, z pochodzenia Irlandką, którą poślubił w 1903r w Pradze, wiadomo o niej tyle, że była guwernantką synów ówczesnego i najdłużej panującego prezydenta Czechosłowacji Tomasa Garrigue’a Masaryka. Z małżeństwa z Gladys zrodziło się dwóch synów. Rozdzieliła ich wojna. Jan przez kilka lat szukał ich za pośrednictwem Czerwonego Krzyża, do czasu aż dowiedział się o śmierci żony.

Nina Okuszko- była jego drugą żoną, z którą małżeństwo zawarł prawdopodobnie przed 1930r.(tj. przed swoim wyjazdem do Londynu), małżeństwo to przetrwało zaledwie dwa lata.
Nina była młodsza od Jana o 14 lat, była pisarką, felietonistką, redaktorką działu kobiecego w czasopiśmie ,,Wiarus”, autorką wydanej w 1931r. książki: ,, Kobieta samotna- poradnik dla porzuconych” oraz tomiku wierszy wydanego w 1933r. ,,We własnym świecie”.
Davina – Szkotka, którą Jan poznał w Wielkiej Brytanii, a która zmarła na gruźlicę w sanatorium w roku 1946. Bardzo przeżywał utratę tej kobiety i tego uczucia.
Laura Pytlińska- córka Marii Konopnickiej i Jarosława Konopnickiego – aktorka Teatru Polskiego w Warszawie, Teatru Rozmaitości, Teatru Praskiego, Teatru Maska oraz teatrów w Łodzi i we Lwowie. O 14 lat starsza od Jana. Jego Przyjaciółka i prawdopodobnie kochanka.
Piotr Mitzner pisze:,,30 stycznia 1916 roku [Jan] był w Zakopanem, gdzie w sali widowiskowej hotelu Morskie Oko urządził <<Wieczór styczniowy>>, podczas, którego śpiewał (po raz pierwszy po polsku) pieśni Chopina i ludowe, a także akompaniował Laurze Pytlińskiej recytującej wiersze legionowe. Prawdopodobnie wówczas rozpoczął się ich burzliwy romans”.
Tak tę znajomość wspomina Eleonora Sołpukowa (gosposia Laury):,,Po polsku rozmawiali. A kłócili się nie po polsku. Nasza pani nie była o niego zazdrosna, tylko taka smutna, zbolała, to oni się kochali, a on ciągle przyprowadzał sobie różne aktorki, to śpiewaczki. Raz czekał na jedną Włoszkę, co miała przyjść po przedstawieniu, on czekał na nią w bramie[…], i czekał prawie do rana, przeziębił się, dostał zapalenia płuc i umierał.”
Jednak Laura musiała być dla Jana kimś ważnym i bliskim, o czym świadczy choćby notatka w formularzu wypełnionym prawdopodobnie w 1917r. lub 1918r., kiedy postanowił zostać lotnikiem i wyruszył na front. Tam zaznaczył, że w razie jego śmierci należy powiadomić tylko Laurę Konopnicką–Pytlińską zamieszkałą w Warszawie przy ul. Flory 9.
Ale to Laura umiera pierwsza -21.06.1935r., a Jan odwiedza ją aż do jej śmierci.
Iris, Jani- o tych kobietach wiemy najmniej. O Iris wiemy tylko (z relacji tłumaczki Helenie Kahn-Caselli), że w 1923 r. Jan wybierał się z nią na daleką pieszą wyprawę.
Jani (według relacji gosposi Laury Pytlińskiej) – była jedyną spośród wielu kochanek Effenenberga, której nie mógł sobie przypomnieć mimo posiadanej fotografii. Kira Saven-Rosjanka, poznali się w Paryżu, dokąd wyemigrowała z listem polecającym od kogoś z Rzymu zaadresowanym bezpośrednio do Effenenberga. Nazywał ją ,,duszką”. Jeśli wierzyć jej wspomnieniom wydanym w 1984 r., byli razem od 1926r. do 1929r. tj. do czasu wyjazdu Jana do Polski. Wyjeżdżając ,,zostawił kochance długi i skrzynię starodruków na ich spłacenie.”
Nancy Cunard i Pola Nireńska- przyjaciółki. Ta druga w jednym z nielicznie i niechętnie udzielanych przez siebie wywiadów, przyznała, że w Warszawie miała tylko dwoje prawdziwych przyjaciół, a jednym z nich był właśnie Jan Effenberger. Dowodem tej przyjaźni może być fotografia, będąca jedynym zdjęciem Poli z mężczyzną, jakie Nireńska zachowała w swym albumie z młodości aż do kresu swych dni. Uważała, że ,,Jan w nią wierzył i ją kochał, a ona mu ufała”.
Nancy – była Angielką mieszkającą w Paryżu, miała bardzo bogatego ojca, jednak zerwała kontakty rodzinne i zamieszkała z czarnoskórym mężczyzną, który nieustannie i dotkliwie ją bił. Podobno przyświecała jej idea pomocy w walce o prawa kolorowych i nawet doświadczając przemocy, była w tym związku szczęśliwa.

Maria – wiedenka, mężatka, z którą miał romans wiosną 1913 (a więc będąc już mężem Gladys Miller). Został dotkliwie pobity przez męża i braci Marii, ale zdobył (prawdopodobnie wykradła go Maria) dla swego bliskiego znajomego Artura Rubinsteina upragniony paszport jej męża, dzięki, któremu Rubinstein mógł wyjechać do Rosji.

Maria Szczepańska vel Maria Kuncewiczowa- gdy się poznali, była młodą, początkującą śpiewaczką, której (na prośbę siostry Karola Szymanowskiego- Stanisławy) – Jan udzielał korepetycji. Kiedyś (wiele lat później) podarował jej kota syjamskiego, którego równie szybko jej odebrał, gdyż był oburzony faktem, iż śmiała tego kota płci męskiej, nazwać imieniem Petronela.

Janina Romanówna – również uczennica Jana, której udzielał lekcji angielskiego; a po latach u schyłku życia pisze do niej:,,…Nikogo w Polsce nie kocham jak Ciebie. Chcę powrócić do kraju, jak tylko mam możliwości i o ile Pan Bóg da, to moja pierwsza droga będzie do Ciebie.” Ilza Guttner – wiedenka, z którą Jan odnawia kontakt po rozstaniu z żoną Niną Okuszko.

Zosia Mrozówna – gosposia w domu Jana w Ostoi koło Warszawy, której w testamencie zapisał wszystko czym dysponował w Polsce. Mówił do niej ,,Zoszu”.

Skąd polskość u Austriaka?

Austriak z urodzenia, Polak z wyboru.
,,…urodzony w Wiedniu, wychowany w Pradze, zadomowiony w Paryżu i Londynie, kilkakrotnie wybierał Polskę, choć ta zajęta swoim losem, nie rozpieszczała go.”
W swoim wierszu napisał: ,
,Poszedłem za mym przeznaczeniem-
– drogą krwi i muzyki,
Ja, Niemiec w słowach
Ja, Polak w boju”.

Legiony

,,Wbrew mojemu niemieckiemu wychowaniu, idąc za nakazem wewnętrznym (ojciec mój, którego nie znałem – był Polakiem), zameldowałem się do Polskich Legionów, i jako prosty żołnierz po przysposobieniu pięciotygodniowym pod późniejszym generałem [przyp. red. Andrzejem] Galicą ruszyłem z drugą wiedeńską kompanią do Krakowa.”

Nie znał języka, kraju, zwyczajów, mentalności, a mimo to robił karierę.
Piłsudski

Kiedy uwolniono Piłsudskiego z twierdzy w Magdeburgu, Śliwiński przebywał wtedy w Berlinie i do Warszawy wrócili już razem. Jan został wtedy adiutantem Marszałka.

,,Tak przez wszystkich kolegów lubiany, kochany
nic dziwnego, żeś przez wodza wybrany,
co dzień opromieniony byłeś Jego sławą,
co dzień mogłeś o zmroku gawędzić z Wieniawą,
byłeś z nim w Belwederze, Wodza adiutantem,
miałeś szczęście jedyne – mieszkać z Komendantem.”

Napisał Józef Andrzej Treslar- przyjaciel z Legionów.

Talent, a sława

Dlaczego został zapomniany i wyrugowany ze zbiorowej pamięci, mimo że był polskim patriotą w najlepszym tego słowa wydaniu i tak wiele osiągnął?
Może dlatego, że był bardzo skryty i sam o tę sławę nie zabiegał.

Może był po prostu człowiekiem drugiego rzędu, szarą eminencją.
Może lubił stać w cieniu i jedynie od czasu do czasu powygrzewać się w blasku sławy innych, chętniej niż w swej własnej. To oczywiście pozostaje dziś tylko w sferze domysłów.

Zwierzęta

Jego stosunek do zwierząt odzwierciedla jego wrażliwą naturę. Śliwiński mieszkając przed wojną w Ostoi opiekował się wieloma zwierzętami, ofiarowując im swój dom. Austriacki pisarz Franz Theodor Csokor, który pomieszkiwał wtedy u Jana, tak to zapamiętał: ,,Całe stado zwierząt rzuciło się na spotkanie, szczekając i miaucząc, pod przewodnictwem trójnogiego szpica, dwóch jamników, dwóch Syjamek (bardziej małpy niż koty) i białej angory [Królewny]”. Koty to: Leja i Lili.

1.09.1939r. – Effenberger ocierał łzy nie dlatego, że wybuchła wojna i trwało bombardowanie; ale dlatego, że właśnie odszedł jego pies Ciapek – wierny przyjaciel od 14lat. Gdy wraz z wieścią o wojnie zapadła decyzja o wyjeździe z Ostoi, gospodarz zastanawiał się, co zrobić ze zwierzętami, rozważał nawet przez chwilę zastrzelenie ich, ale nie byłby w stanie tego zrobić. Postanowił więc, że „wprowadzą się do jego domu niezamożni, ale uczciwi znajomi, którzy zapewnią zwierzętom opiekę”.

Książki

W 1922r. Jan otworzył w Paryżu księgarnię przy rue du Cherche – Midi 5, która niestety splajtowała ponieważ zdaniem niektórych rozdawał książki i nuty, nie pobierając za to pieniędzy. Jednocześnie powołał również galerię Au Sacre du Printemps. Zaglądali tam: James Joyce, Pablo Picasso, Adolf Loos, Max Ernst, Natalia Gonczarowa i wielu, wielu innych znanych ludzi.

Spiess nieco złośliwie napisał: ,,Kochał książki do tego stopnia, że nawet nie mając pieniędzy, potrafił uzbierać sobie piękną bibliotekę. Chodził po prostu do różnych sławnych pisarzy i zapoznawał się z nimi, zdobywając ich sympatię.”

Biblioteka, którą dysponował przed wojną, to księgozbiór złożony z 6 tysięcy książek.

Życie zawodowe

Wykształcenie
1. Szkoła średnia ukończona maturą w Pradze
2. Studia w Pradze i Berlinie
Są dwie wersje:
a) Piotr Mitzner podaje: „Zarzucił twórczość kompozytorską, gdy ukończył studia 
filozoficzne (rozpoczął je w Berlinie, dyplom uzyskał w Pradze).”
b) w Wikipedii zaś: „[…] po maturze studiował w Pradze i Berlinie: germanistykę, anglistykę i romanistykę.” Był zatem
filologiem.
3. „W roku 1908 otrzymał doktorat na podstawie pracy na temat stosunku pisarza Nikolausa Lenaua do muzyki.” 

Praca/ twórczość
W latach 1899-1909 komponował muzykę do pieśni poetów niemieckich: Walc weselny, Szpice do jednej mszy oraz 16 pieśni. Komponował także muzykę do własnych utworów: Wiele marzeń, Jesienią, Nocna podróż, Klątwa grzechu, Wizja, Taki prawdziwy spokój.
Po ukończeniu studiów filologicznych Hans zajmował się tłumaczeniami z angielskiego na niemiecki, pisał też recenzje muzyczne.
(Być może dzięki protekcji biologicznej matki) otrzymał posadę bibliotekarza w wiedeńskiej Bibliotece Dworskiej, którą utracił, gdy wyszedł na jaw jego romans z mężatką.
W 1913r. Hans na zlecenie osoby prywatnej podjął się opracowania katalogu literatury pornograficznej.
W 1915r (już w Polsce, po tym, jak wstąpił do Legionów) powrócił do muzyki: organizował koncerty, śpiewał i grał na fortepianie.
W 1916r. (wiosną) wyjechał do Szwajcarii i przygotował tam wystawę ,,Legiony polskie”. Była to wystawa fotografii (głównie portretów) wykonanych przez znanych artystów.
1916 (jesienią)- Jan wykłada na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie: język niemiecki i angielski.
W 1917 po raz pierwszy przyjeżdża do Warszawy, organizuje koncerty z chórem oraz wystawę portretów legionistów w Zachęcie. Uczy również języka niemieckiego na Uniwersytecie Warszawskim.
W 1920r. podczas wojny z bolszewikami jest obserwatorem lotniczym. Szczególnym bohaterstwem wykazał się 21.09.1920 w bitwie pod Kuźnicą.
W 1920/ 1921r na polecenie Ignacego Daszyńskiego wyjeżdża do Paryża jako delegat Biura Propagandy Zagranicznej i pozostaje w tym mieście przez osiem lat. Prowadzi księgarnię i galerię. Robił w tym czasie także przekłady pieśni na niemiecki dla Karola Szymanowskiego.
W 1929r. – Jan wraca do Polski, utrzymuje się z recitali i korepetycji (uczy śpiewu i języków). Prawdopodobnie mieszkał wówczas na Saskiej Kępie przy ul. Krynicznej 1. W 1930r. wyjeżdża do Londynu na konferencję PEN Clubów.

W 1933r. (dzięki wstawiennictwu i pomocy generała Kordiana Zamorskiego) został lektorem języka niemieckiego w Wyższej Szkole Wojennej.
W tym samym roku tworzy też Antologię Angielskiej Poezji Miłosnej”.

Pracuje również w kawiarni Instytutu Propagandy Sztuki jako kierownik artystyczny.

W 1935r. Jan nadal pracuje w Wyższej Szkole Wojennej oraz w szkole lotniczej przy ul. Wiśniowej.
W 1937r. zamieszkał w domu w Ostoi i tam pracował nad przekładem libretta do ,,Strasznego dworu”, którego premiera miała miejsce 26.01.1939r.

W maju 1939r.- akompaniował Toli Korian w kawiarni Zodiak. (Razem z mieszkającym u niego w Ostoi przyjacielem – Csokorem) pracował także nad scenariuszem filmu o królowej Jadwidze. Początek zdjęć planowano na pierwsze miesiące 1940r.

1.09.1939r. opuścił Polskę wyjeżdżając przez Rumunię do Francji. Jego przyjaciel Csokor twierdzi, że nie była to zwykła ucieczka z okupowanego kraju, lecz jakaś ważna misja. W Polsce jako nadal słabo mówiący po polsku z wyraźnym niemieckim akcentem za pewne nie byłby by bezpieczny.

W 1940r. przedostał się z Francji do Wielkiej Brytanii, lecz tam na mocy decyzji generała Sikorskiego został internowany, jako ,,niebezpieczny piłsudczyk”. Nawet w obozie dla internowanych nie próżnował, przetłumaczył tam na angielski zbiór polskich kolęd. Występował też w Chórze Wojska Polskiego.

We wrześniu 1943 Hans przebywa w klasztorze św. Benedykta na Monte Cassino.

W 1944r. Jan ponownie wraca do Wielkiej Brytanii, gdzie ukazują się drukiem ( w polsko- angielskiej wersji): Sześć pieśni Mieczysława Karłowicza, Dziesięć pieśni ludowych Felicjana Szopskiego oraz wstęp do książki Krystyny Kopczyńskiej-Sadowskiej. Wszystko w przekładzie bądź autorstwa Jana.

W grudniu 1944r. Jan wydaje zbiór pieśni Stanisława Niewiadomskiego ,,Jaśkowa dolina” do słów Marii Konopnickiej.
W 1947r. (latem) został doradcą muzycznym w ambasadzie polskiej w Londynie. Zorganizował tam między innymi koncert dla uczczenia 10 rocznicy śmierci Szymanowskiego oraz w maju 1948r.koncert w 100 rocznicę występu Chopina przed królowa angielską – Wiktorią. Z tej okazji sprowadził nawet oryginalny fortepian, na którym grał Chopin.

19.01.1949r. powstaje Instytut Kultury Polskiej, na którego czele stanął Antoni Słonimski mianując kierownikiem muzycznym – Śliwińskiego. Organizuje koncerty i promuje polską muzykę nie tylko w ambasadzie, ale nawet w radiu BBC. Nadal też zajmował się przekładami w tym repertuaru operowego.

Kres

Julian Tuwim – Jan uważał go za przyjaciela, kupował mu w Londynie książki (w tym również te trudno dostępne i kosztowne) płacąc za nie z własnej kieszeni.

22.05.1950 (a więc zaledwie dwa miesiące przed śmiercią) Jan pisze do Tuwima ciepły, serdeczny list: ,,Będę u Ciebie za miesiąc. Na usprawiedliwienie mojego lenistwa dodam: jestem chory, bo miałem skrzep w sercu, jestem smutny i bardzo stary. Ale chyba nie wątpisz, że zawsze dla Ciebie wszystko uczynię, co żądasz. Twój Jan.” Niestety Tuwim nie zechciał spotkać się z Effenbergerem, przesłał mu tylko przez pośrednika 20 tysięcy zł zaliczki na poczet długu za książki.

Jarosław Iwaszkiewicz

Wyjeżdżając z Ostoi w 1939r. Jan pozostawił kartkę: ,,W przypadku mojej śmierci zostawiam wszystko dla Zofii Mrozównej […].”
Rok później (również jesienią ) Jarosław Iwaszkiewicz odkupił od Zosi za 1361 zł bibliotekę, ,,jednocześnie biorąc na przechowanie archiwum.” Czy sumę tę wypłacił? – wątpliwości nasuwa list.
Fragment listu Hansa do Iwaszkiewicza z 1947r.: ,,Szanowny Panie Jarosławie,
[…] Jeżeli Pan dał Zosi za książki, co się należy, to w porządku, o ile nie, proszę jej resztę wypłacić.”
Mimo przyjazdu Effenenberga do Stawiska w 1950r. i prośby o spotkanie, Iwaszkiewicz nie znalazł na to czasu, pisząc akurat książkę o Bachu.
O bibliotece Jana, którą przejął, sam Iwaszkiewicz pisze tak: ,,Stoi u mnie – na półkach, nawet bez wielkiego pożytku. Kiedy proszę muzyków, żeby do mnie zajrzeli i zobaczyli, co tam jest, nie bardzo się kwapią.”
Było tam jednak wiele cennych książek (dedykowane Janowi przez Żeromskiego, Teslara, Broda), część księgozbioru Csokora, nuty, programy muzyczne i zapiski Jana. Zosia (dawna gosposia Jana) – po przyjedzie do Polski w 1950r. próbował ją odnaleźć, ale że nie mieszkała już w Ostoi, nie zdołał jej odszukać.
Antoni Słonimski
Jan wracając do kraju w połowie lipca 1950r. liczył na pracę w Polskim Wydawnictwie Muzycznym w Krakowie, jednak posady tej nie otrzymał. Rozmowa, którą wtedy odbył z ówczesnym dyrektorem tego wydawnictwa- Tadeuszem Ochlewskim nie przebiegła po myśli Hansa, który wrócił do Warszawy mocno wzburzony. Zdaniem Słonimskiego posadę tę miał obiecaną, a sam Słonimski napisał mu list polecający.

Choroba

30.07.1950 w mieszkaniu Andrzeja Panufnika przy ul. Odolańskiej w Warszawie Jan dostał wylewu.

Śmierć

Zmarł 31.07.1950 w szpitalu Dzieciątka Jezus przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie.

Pogrzeb

W ceremonii pogrzebowej na Powązkach uczestniczyło 5 osób:
Andrzej Konarek z żoną, Andrzej Panufnik,
Mira Zimińska – Sygietyńska i Ryszard Ordyński [właść. Dawid Blumenfeld – scenarzysta i reżyser].

Iwaszkiewicz podsumował życie Effenenberga w taki sposób: ,,Nic nie wyszło z jego bardzo nieudanego, ale bardzo romantycznego żywota.” ,,Poznać Jana Śliwińskiego to zrozumieć, że on jest samą prawdą”– pisał o nim przyjaciel Csokor. Którą opinia jest wam bliższa, oceńcie sami.

Bibliografia:
1.Piotr Mitzner, Gabinet cieni,Warszawa 2007, s 9-49. 2.Weronika Kostyrko, Tancerka i zagłada. Historia Poli Nireńskiej, s. 130-137.
3. Wykorzystane zdjęcie(Portret): http://www2. culture.gouv.fr/Wave/image/memoire/1854/sap56_72l000485_p.jpg

Epilog

Kiedy postawiłam ostatnią kropkę nad ostatnim ,,i ‘’ w artykule o Janie Hansie, pomyślałam, że trzeba pojechać na Powązki na grób naszego bohatera, a także do Ostoi (dziś integralnej części Pruszkowa), żeby sprawdzić, co się dzieje z domem, w którym mieszkał przed wojną. Czy nadal istnieje, a jeśli tak, to czy zachował swój dawny charakter?

Jadąc, nawet w najśmielszych marzeniach nie przewidziałam ani tego, że uda mi się wejść do środka, ani też, że mieszka tam, a raczej po śmierci mamy- opiekuje się tym domem- cudowny człowiek i gospodarz- Skarbnica Historii – Pan Andrzej Suterski. Zaprosił do środka, oprowadził, ugościł i jeszcze na pożegnanie podarował kwiaty z ogrodu. Przedwojenna kindersztuba, choć Gospodarz powojenny.

W domu przy ul. Kosynierów 5 (w latach 1937-1939 [choć niektóre źródła podają nawet 1936-1939, ale nie jest to raczej możliwe z tego względu, że dom zbudowano w 1937r.], gdy mieszkał tam Jan, była to ul. 3 Maja 5, o czym już wspominałam w tekście), wiele zachowało się z dawnych przedwojennych czasów: jest oryginalna wanna, są piękne drewniane schody, oryginalne drewniane podłogi. Na zewnątrz również niewiele się zmieniło: są oryginalne okna i drzwi. Pan Andrzej rozebrał jedynie drewniany ganek, który był już, jak sam przyznał, w kiepskim stanie.


Piękny ogród z drzewami i huśtawką nadal nadaje atmosfery sielskości. Starodrzew i śpiew ptaków dominują nad całą Ostoją, która jest dziś prawdziwą ostoją spokoju i błogości na obrzeżach hałaśliwego miasta.
Na początku lat 60-tych XX w. mama Pana Andrzeja – Pani Krystyna Suterska (która niestety zmarła w 2019r.) kupiła ten dom od wdowy po pułkowniku Jawlińskim – Pani Katarzyny. O Pani Katarzynie Jawlińskiej wiemy tyle, że nim została panią pułkownikową, wcześniej była gosposią swego późniejszego małżonka, oraz to, że zmarła 29.11.1986r. w Gdańsku i spoczywa na cmentarzu Łostowickim. Pułkownikostwo Jawlińscy odeszli bezpotomnie. O losach pana pułkownika niestety nie udało mi się niczego dowiedzieć.
Na koniec dodam, że mama Pana Andrzeja – Pana Krystyna Suterska prowadziła w tym wyjątkowym domu Koło Sybiraków (sama będąc zesłaną w wieku trzynastu lat), ale to już zupełnie inna historia, do której na pewno jeszcze wrócimy.