fbpx
Zaznacz stronę

Ogrody świata

AGNIESZCE

            Gdzież bym śmiała spojrzeć Ci w oczy. Jak studnia podążająca ku ciemności, jak malowane nocą drzwi zapraszają w swoje niezbadane progi… oto cały wszechświat i my, malutcy tacy, nieokreśleni w czynach i myśleniu. Wypaleni, zdruzgotani, szukamy wyjaśnień, które błądzą między rzeczywistością a ułudą. Nie ma odpowiedzi.

Pokaleczona, obolała i pusta. Taka bywa dusza, której brak odwagi, by stanąć w prawdzie.
Oczy żywe jak dwa ognie, gorące i bulgocące siłą odśrodkową. Czy wiesz, gdzie  leży prawda i jakie nosi imię?

Bezmiar spraw nierozwikłanych, zbyt skomplikowanych jak na mały człowieczy los, a może przeznaczenie. Dziś nie wiem, jaką miarą badane są ludzkie losy,  czym kara, czym nagroda. Dziś, nie chcę się zastanawiać nad przyszłością, bo teraźniejszość kłuje boleśnie. Nie potrzebne pochwały ni nagany, chcę żyć, by kosztować najprawdziwszości.

Możliwy jest deszcz, co kąpie wszystkie żywe istoty, wiatr co smaga rózgami, i słońce które spala napotkane ludki i bożki. Wszystko jest możliwe…

Niewidoczna prawie, zgarbiona pod strzechą, bezszelestna jak poobiednia cisza i brzydka jak niepogoda, czekam od wieków na swój czas. Taki, który zrozumie moją podarowaną ludziom bez ich zgody – duszę, i mój lęk o każdą istotkę: małą i bladą, wykopaną przez ludożerców. Taki, który przygarnie wszystkie kwiaty: białe, niewinne i słodkie. Kwiaty dla ich ziemskiego bycia
i urodzaju. Pozostanę między nimi, by zrozumieć na czym polega sprawiedliwość, na czym oparty jest pełen aranżacji i inspiracji świat. Niech zaszumią jego ogrody, zauroczą swym tkliwym spojrzeniem, a ja udźwignę sklepy ogrodnicze i dzikie namiętności…

Skip to content