fbpx

Coś więcej niż wieczność

W drewnianym kościółku wszyscy wiejscy święci. Od pszczół, żyta, bażantów, chabrów. Mają złote aureole z kwiatów rzepaku i brudne stopy. Bo poznali wszystkie tutejsze drogi i ścieżki. Anioły barokowe. Nie wiem, co myślą o współczesnym świecie. Czy go ogarniają wzrokiem? Czy im tutaj dobrze? A może wolałyby być zupełnie w innym miejscu i czasie. Wysłuchiwać modlitw innych wiernych. Bo te grzechy są zbyt ciężkie, toczą się jak kamienie przez pola. Gdzieś nad tym wszystkim, niepozorne organy, jakby nie narzucały nikomu swojej obecności. Wiedziały, że umieją jeszcze naprawdę mało, choć słyszały wiele. 
Na przykład śpiew skowronka. Był tu też cmentarz choleryczny, ale o nim rzadko kto pamięta. Tylu ludzi wyślizgnęło się wtedy z rąk świętych. Może nadal się wstydzą, że pozwolili im tak szybko odejść. Przez łąkę płaską jak stół. Wiedzieli, że kiedyś przyjdą następni. Ja, która mam codziennie asfalt pod stopami, lubię wiejskich świętych i szmer ich kolorowych szat. Aniołom zostawię bukiet polnych kwiatów, opowiem im o jaskółkach. Niech pamiętają, że istnieje coś więcej niż wieczność.