fbpx
Zaznacz stronę

Jesienny spacer

Na hebanowym atłasie gwiazd tyle, że nie zliczysz. Spójrz w moje tkliwe oczy, a zobaczysz jeszcze więcej. Blask, co poraża wzrok jest upiększeniem, wzbogaceniem duszy, która gra na lirze. Czy słyszysz tę melodię płynącą miodem, słodką dojrzałymi malinami? Muzykę ciszy i natchnienia. Niech to będzie walc, zatańczymy walca. Ja zwiewna jak polny wietrzyk, ty silny jak wiatr. Dobrze nam we dwoje. A potem wzejdzie słońce, co rozleje ciepło na cały świat, takie słońce, że oczy razi i piegów przybywa. Takie słoneczko parzące promieniami i chęcią do życia. Słoneczko życia. Mamy las, mamy wodę i słoneczko. Czy potrzeba więcej? Oczy cieszą się krajobrazem, dusza cieszy się widokiem, my cieszymy się sobą… Szczęśliwości tyle, że starczy na długo.

Jeszcze tylko brak lipy, której zapach osłodzi nam życie. Nazbieramy znowu, gdy zakwitnie
w czerwcu dla nas. Kwiatuszkami miodowo – złotymi uścielisz mi dywanik, a ja pobiegnę na paluszkach prosto do Ciebie. I jeszcze taka lipowa herbatka we dwoje. Mamy apetyt na upalne dni i na taką herbatkę. A gdy zechcesz zabrać mnie na jesienny spacer, poczuję lipowy smaczek i będzie to jeziorne spacerowanie. Jeziora mają taki nostalgiczny posmak… Ty wiesz, że tam trawy, szuwary, tatarak… żaba i bocian, wzywają nas ku przyszłości. Pójdźmy więc tą drogą. Spaceruj ze mną do zmierzchu, obejmij czule, albo złap za rękę i poprowadź w szeroki świat. Nie mów nic, ja wiem, wszystko wiem…

Nie lubiłam jesieni, nie lubiłam zimy. Jak wszystko może się zmienić wie ten, kto poczuje wiosnę w sercu, kwiaty w dłoniach, miód na ustach. Teraz jestem z jesienią zaprzyjaźniona, teraz czekam na zimę. Poczuję zapachy liści, poszuram stopami, zajrzę do parków i lasów, zauroczą mnie brunatne kolory. A zimą? Zimą – ogrzeję dłonie przy Tobie, zimą – pojedziemy w dal saniami, pojedziemy w dal. Tylko sami. Śnieg otuli drzewa i nas, poprószy wysoko białymi gwiazdkami, czarując uśmiechem.

Skip to content