fbpx

Hortensje i cyklameny

Nim zapadnie ciemność nad domami i nad rzeką, która  płynie obok, nim zgasną wszystkie jasne latarnie, w które zaglądasz co noc, nim spokojnie zanurzysz się w ciszy, pomyśl, co dał ci ten dzień? Ten jedyny, niepowtarzalny, a jednak – dzień jak co dzień. Siedzę wygodnie w fotelu i wiem, że czas jest jak rzeka, w którą zagląda noc. Ciemna rzeka, czy można ją tak określić?! Wszak, gdy zagląda jasność, rzeka się bieli, weseli…
Nie ma czasu i nie ma rzek. Wyschły na pustyni, w miastach też brakuje wody. Pobiegnę do nieba, poproszę o deszcz, i spadnie jak jabłka z jabłoni podczas burzy. Spadnie soczyście, by rzeki znowu wezbrały i popłynęły wartko w dal…
A moja rzeka? Dziś wylewa brzegami, świeci jasnością dnia i poranka świeżego. Rzeka nadzieja.
Taką chcę, takiej mi potrzeba. Niech nic jej nie oszpeci, nie zmąci wody, która w kąpieli obmywa moje ciało. Niech trwa.
Rzeki, które raniły łzami odpłynęły w zapomnienie…
Dziś obmywam twarz Twoim uśmiechem od samego rana. Unoszę dłonie do dłoni, czuję twój zapach. Hortensje i cyklameny. Lubię. Wstaje nowy dzień. Lepszy od poprzedniego, a na pewno inny. Wypijemy kawę na tarasie wśród kolorów, śpiewu roślin i ćwierkania ptaków. Dzięcioł też zastuka.   Tu   lato,   tu   lato   i   radość   od   rana   do   nocy.   Nasza   radość,   obdarujemy nią Twoje zwierciadełka, promieniste w spojrzeniach. I jeszcze tych, którzy zapragną szczęścia w milowych ilościach. Nigdy nie wiadomo, kiedy się skończy… kiedy wiatrak zastygnie w miłości.
Nim wstanie dzień i słońce obudzi nas ze snu błogiego, nim woda orzeźwi nasze lica, które  sennie drzemią jeszcze, nim usłyszę ptaszki na gałązkach jabłoni, i muzykę za oknem, pomyślę o Tobie w ciszy i w marzeniach. Pomyślę, że dzień do nas należy, dzień cały…Niech światło zagląda soczyście, rozświetla szarość, nie żałuje światłości, a Ty odsłoń firany zielenią ubarwione. Gdy zagląda jasność, dzień się bieli i weseli…
A latem hortensje wynurzą się zza ławeczki, zaglądną ci w oczy, upudrują twarz. Różowe cyklameny, oczarowane zapachem i ciszą, przy dźwiękach szelestu trawy orzeźwią nam twarz.
Delikatnie na listkach zagramy razem w ten szczęśliwy letni poranek. Serenadę do miłości! Pora wstać, kawa na stole!