+48 736-84-84-44

Przyjaźń pośrodku czasu

Wchodzę do pokoju, na ścianie czarna ramka, a w środku biała kartka. Mogłoby się wydawać, że to było wieki temu, gdy przeżywaliśmy krótką, ale mimo to nieskończoną wieczność. Niektóre większości są większe niż inne. Dostałam tę ramkę kilka dni przed świętami. Grudzień – magiczny czas. Pamiętam, że padał śnieg, zajadaliśmy się pierogami, śpiewaliśmy kolędy i snuliśmy plany na przyszłość. To była nasza ostatnia klasowa wigilia.

            Patrzę na nią, gdy się budzę, gdy się kładę, czytam książkę, słucham muzyki. Mój pokój – mój azyl, chociaż zostały jedynie wspomnienia tej wieczności, która miała być na zawsze. Jest kawałek papieru w szkle.

To był dla nas ciężki rok, matma dawała w kość, matura za pasem, a plany zmieniały się jak w kalejdoskopie, ale mieliśmy siebie, niezawodny Z.A.M.E.K! (Zuzia-Ania-Magda-Emila-Klaudiusz). Pięcioro ludzi – pięć osobowości – pięć tykających bomb w każdym z nas. Złe dni, sukcesy, wszystko skumulowane i wypuszczane w jednym miejscu wraz z dymem papierosa i chwilą rozmowy na długiej przerwie za pobliską drukarnią. Wzajemna życzliwość, szczerość, zaufanie – tak brzmi recepta idealnej przyjaźni. Nie byliśmy idealni, zdarzało się kłamać, zdarzyło się nieraz tygodniami nie odzywać, bluzgać na siebie i winić za wszystko, co się przytrafiało. Nie raz widziałam, jak zakładali przy innych maski, by później w rozmowie ze mną poczuć się sobą, a może mi się tylko wydawało.

            To były piękne lata, nie czas i pora, by zastanawiać się, dlaczego tak wyszło, dlaczego nie utrzymujemy kontaktu. Widujemy się czasem na dworcu i rzucając przelotne ,,cześć”, zmierzamy każdy do swojego pociągu. Różne miasta, różne kierunki, różne wizje świata – jedno, co będzie nas zawsze łączyło, to wspomnienia, których nikt nam nie zabierze. I czerwona sznurkowa bransoletka z wygrawerowanym słowem Z.A.M.E.K. Przeszłość to część mojej wieczności, dobrze było mieć przy sobie takich ludzi. Wszyscy jesteśmy popękani. Każde z nas zaczyna życie jako wodoszczelny okręt. Ale potem przydarzają się nam różne rzeczy – ludzie nas opuszczają albo nas nie kochają, albo nas nie rozumieją, albo my ich nie rozumiemy, więc tracimy, przegrywamy i ranimy się wzajemnie. I okręt zaczyna miejscami pękać. No, a kiedy okręt pęka, koniec staje się nieunikniony. Ludzie mówią, że przyjaciele nie niszczą się nawzajem. Cóż oni mogą wiedzieć o przyjaciołach.

Przejdź do treści