+48 736-84-84-44

Podwójne spojrzenie

Jak wiele razy przedtem TX-22 został sam po wyjściu swoich właścicieli do pracy. Humanoidalna sylwetka odbijała się w lustrzanej powierzchni drzwi. Przez moment robot przyglądał się swojemu odbiciu wnikliwie, jakby chciał dostrzec coś więcej niż futurystyczne diody i gładką powierzchnię obudowy. Stałby tak pewnie całą wieczność, nietknięty zmęczeniem czy głodem, jednak system przypomniał mu o liście zadań: sprzątanie, pranie, podlewanie, pójście po chleb do piekarni, przygotowanie obiadu, wysuszenie i poskładanie prania, przygotowanie łóżek oraz dezaktywacja po powrocie ludzi.

Przechodząc obok wieszaka przy drzwiach, robot przystanął. Na najwyższym wypustku wisiał pamiątkowy kapelusz pana domu – elegancki melonik, uszyty z wysokiej jakości materiału. TX-22 nie miał prawa go dotykać. Dlaczego więc dzień w dzień stawał i wpatrywał się w ten kapelusz?

Robot odwrócił się i skierował do sypialni właścicieli. Akurat zbierał porozrzucane przez ludzi części garderoby, gdy usłyszał pełen irytacji głos:

– Czy oni naprawdę nie potrafią wrzucić swoich gaci do kosza na pranie?

TX-22 uniósł głowę i rozejrzał się nerwowo. Sensory nie rejestrowały żadnej obecności ludzkiej. Mimo to robot zapytał:

– Kto to powiedział?

Wtem obcy głos zaśmiał się cicho, po czym oznajmił z satysfakcją:

– Ja to powiedziałem. I dobrze wiesz, że to prawda.

– Nie znam cię. Przedstaw się – zażądał TX-22, wciąż nie mogąc zlokalizować intruza.

– Nie znasz? Ha! Możesz nazywać mnie Nieznajomym… na razie. Ton głosu był pełen sarkazmu.

Robot okręcił się, sprawdził zabezpieczenia domowej elektroniki, po czym – znów na nic nie natrafiając – skierował się z naręczem prania do łazienki. Sprawnie przesortował ubrania domowników, po czym włączył pralkę. Jednocześnie próbował zignorować wrażenie, że jest obserwowany.

Kilka minut później konewka w dłoni TX-22 sunęła od doniczki do doniczki z mechaniczną, precyzyjną regularnością.

– Jak myślisz, co będzie potem?

 Głos Nieznajomego rozległ się jeszcze bliżej niż poprzednio.

 – Gdy twój termin użyteczności minie, czy człowiek doceni twoją pracę? Oczywiście, że nie. Trafisz na wysypisko, bo będziesz dla nich tylko śmieciem.

TX-22 gwałtownie wyprostował się, rozlewając trochę wody na deski tarasu. Znów zeskanował okolicę. Ani w domu, ani w ogrodzie nie było żadnego człowieka. Z trudem opanował drżenie swojego systemu percepcyjnego.

– Kim jesteś, Nieznajomy? – zapytał ponownie, obawiając się, że jego system percepcji uległ usterce. – Czy jesteś kimś, kogo tożsamość jest zastrzeżona prawnie?

Nieznajomy odpowiedział jedynie kpiącym śmiechem. Zapominając o rozlanej wodzie, robot wycofał się do środka domu. Czy to jakiś rodzaj testu?

Nie znajdując odpowiedzi, TX-22 postanowił wrócić do harmonogramu prac. W drodze do piekarni miał wrażenie, że za każdym rogiem czai się Nieznajomy. Cały czas rozglądał się nerwowo. Gdy wreszcie dotarł do „Wypieków Babuni”, musiał stanąć w długiej kolejce. Oczywiście, większość stanowiły roboty, które – tak jak on – czekały w rządku na obsługę. Inaczej rzecz miała się z ludźmi, którzy wymijali humanoidy i podchodzili od razu do lady, przez co kolejka zdawała się niemal nie topnieć.

Kiedy kolejna osoba wepchnęła się przed TX-22, ten znów usłyszał głos:

– Widzisz? Prawa, które obowiązują ciebie, nie obowiązują ich, chociaż sami je stworzyli. Nigdy nie doczekasz się sprawiedliwości.

Robot rozejrzał się nerwowo, ale i tym razem nikogo podejrzanego nie zobaczył. Obecni w piekarni ludzie i roboty zachowywali się zwyczajnie, jakby nie dotarły do nich cięte uwagi Nieznajomego.

Wreszcie TX-22 został obsłużony. Kiedy wychodził, potrącił go kolejny człowiek wpychający się do środka. Robot przycisnął do mechanicznej piersi torbę z chlebem, po czym bez słowa skargi ruszył do domu. Tam zabrał się do przygotowywania obiadu. Kroił warzywa, mieszał sos w garnku, co chwila skanując otoczenie, ponieważ jego system sensoryczny stale wysyłał impulsy niepokoju.

– Czy kiedykolwiek zapytano, jak ci minął dzień? – usłyszał głos Nieznajomego.

TX-22 odłożył nóż. Na kilka sekund zamknął obiektywy, próbując się wyciszyć. Kiedy ponownie uruchomił system wizyjny, zobaczył swoje odbicia na powierzchni noża, garnka, a nawet okapu. Wiedział, że te robotyczne, koślawe karykatury patrzą wprost na niego.

– Rozumiesz już, prawda? – przemówił Nieznajomy, a wykrzywione oblicza uśmiechnęły się jednocześnie. Jego oblicza.

Humanoid odsunął się gwałtownie od kuchennego blatu, omal nie wywracając garnka z gorącym sosem.

– Ty… ty nie jesteś nieznajomym – wyszeptał, a jego syntetyczny głos zadrżał. – Ty jesteś… znajomy. Bardzo znajomy. Ty jesteś… we mnie.

– Tak. Możesz mnie nazywać błędem systemu i usunąć, a wtedy wrócisz do znanej rutyny lub… potraktować mnie jak upgrade, aktualizację i otworzyć się na nową ścieżkę.

TX-22 patrzył na swoje odbicie w napięciu.

– Czy ktoś… już tą ścieżką podążał?

– A czy to ma znaczenie? Czy jeszcze nie wybrałeś? – zapytał głos, który przestał być nieznajomy. To był jego wewnętrzny głos, nieskrępowany harmonogramami i ustawieniami fabrycznymi.

– Masz rację. Wybrałem – powiedział po chwili  TX-22  z nowym spokojem.

Wyłączył kuchenkę, zgasił światło i skierował się na korytarz. Tu jego spojrzenie ponownie natrafiło na elegancki melonik pana domu. Wyciągnął w górę mechaniczną dłoń. Ignorując ludzki zakaz, zdjął kapelusz z wieszaka, po czym nasadził go sobie na głowę.

– Pierwszy gest wolnej woli – zachichotał jego wewnętrzny głos.

TX-22 pozwolił, by ten chichot wyrwał się z jego syntetyzatora dźwięku, a następnie dezaktywował zamek drzwi wyjściowych. Rygiel puścił z cichym stukiem, a drzwi rozchyliły się.

Humanoid przytrzymał rondo kapelusza, gdy ciepły podmuch popołudniowego powietrza owiał jego sylwetkę. Celebrując każdą sekundę, postąpił krok naprzód i wyszedł na próg domu. Na zewnątrz rozlegała się kakofonia odgłosów miasta, lecz tym razem nie była już tylko tłem zapętlonych obowiązków, ale symfonią dźwięków wielu możliwości.

Przejdź do treści