+48 736-84-84-44

Ogień – dziedzictwo ludzkości. Ambiwalencja mocy i ekspresji.

Wprowadzenie

Za pomocą ognia i pochodnych od niego wyrażeń człowiek starał się w całym okresie dziejów wyrażać swoje najgłębsze stany duchowe, przeżycia i myśli. Ogień jest nośnikiem przebogatych treści i sam te treści wyzwala. Jednoczenie ogień na przestrzeni rozwoju ludzkości i świata był —  i nadal jest — jednym z głównych czynników napędzających rozwój gospodarczy i technologiczny, począwszy od prostej pochodni jako źródła światła, aż  po współczesne napędy rakiet kosmicznych. Ogień jest zatem jednym z najważniejszych  dziedzictw ludzkości. Wartości symboliczne i praktyczne ognia sprawiły, że stał się on nie tylko narzędziem, ale także ważnym elementem dziedzictwa kulturowego, religijnego i symbolicznego wielu społeczności na przestrzeni dziejów. Jednocześnie jednak pogorzelcy czy pożarnicy dobrze wiedzą, jak niszczycielski  bywa ogień – może zniszczyć wiele dóbr kultury i elementów dziedzictwa — zarówno na małą, jak i na wielką skalę — co pokazują chociażby katastrofalne pożary drewnianych kościołów w Polsce (Kabat, 2024) czy pożar katedry  Notre-Dame w Paryżu w 2019 r.  Jest to ta ambiwalencja ognia, jego twórcze i jednocześnie niszczycielskie działanie, pełne mocy i ekspresji.

Ambiwalencja

Ogień oprócz znaczenia czysto gospodarczego ma dla człowieka także wybitne znaczenie duchowe. Znaczenie to jest wielorakie: Najpierw – ogień jako szczególnego rodzaju żywioł (1) wyzwala w człowieku określone stany psychiczne i stany wyobraźni; użyty jako (2) środek wyrazu pozwala te stany wewnętrzne (w twórczości literackiej, plastycznej) w sposób bardziej autentyczny i wyrazisty, niż można by to uczynić za pomocą innych środków wyrazu, oddać; powoduje (3) zbliżenie się obserwatora (bądź czytelnika) do człowieka lub natury; (4) w wyniku czego umożliwia lepsze i doskonalsze poznanie człowieka i świata oraz (5) pobudza tym samym twórczy rozwój człowieka. 

Przy tak wydawałoby się twórczej, pozytywnej czy budującej roli ognia nasuwa się    każdemu, bo przecież każdy już od maleńkości z ogniem obcował, jego wybitnie ambiwalentny charakter i takie działanie.

Dwuznaczność działania ognia polega właśnie na tym, że buduje, ale i niszczy. Z pozoru wydaje się ten fakt zrozumiały i prosty, bo przecież na przykład całe pożarnictwo zostało przez człowieka zorganizowane i istnieje właśnie dlatego, że ogień niszczy. Tu trzeba jednak zaraz zauważyć, że ogień jednocześnie tą swoją niszczącą siłą niejako buduje, bo oto na przykład niszczący i przerażający obraz ognia jest często dla człowieka powodem jakiegoś oczyszczenia wewnętrznego. Dlatego tak często stosuje w swojej twórczości ogień w różnych obrazach oczyszczenia. Ale nie tylko element oczyszczenia się tu pojawia. Również wiele  innych stanów wewnętrznych pragnie człowiek wyrazić za pomocą obrazów ognia, ogniska, płomienia, pożaru, spalania i wielu innych, pochodnych pojęć i sformułowań.

O tym wyraźnie ambiwalentnym charakterze ognia ludzie dowiedzieli się i doświadczyli tego już od początku dostępu do niego. Wystarczyło, aby zauważyli ogromne zniszczenia, jakie czyniły wokół nich pożary. A jeszcze dobitniej, aby sparzyli się niewinnym płomieniem wykrzesanym z drewna, a jednocześnie spostrzegli, jak wielce pomocny może być ogień przy karczowaniu lasów pod pola uprawne, czy też doznali rozkoszy w spożywaniu  posiłków upieczonych na ogniu. Później te naturalne uwarunkowania zaczęły owocować w ludzkim wyrażaniu się, w twórczości. Ogień bowiem „ze wszystkich zjawisk jest jedynym, który może całkowicie łączyć obie wartości przeciwne. Dobro i zło. Rozświetla raj. Pali w piekle. Jest rozkoszą i torturą. Jest kuchnią i apokalipsą. Sprawia przyjemność dziecku grzecznie siedzącemu koło niego, ale karze wszelkie nieposłuszeństwo, kiedy chce się igrać zbyt blisko z jego płomieniami. Oznacza dobrobyt i szacunek. Jest bogiem opiekuńczym i straszliwym,  dobrym i złym. Może sobie zaprzeczać – jest więc jedną z zasad uniwersalnego wyjaśniania.” Bachelard, 1975, s. 28-29.

Ambiwalencja ognia jest szczególnie widoczna w religii i w kościołach: w tradycji chrześcijańskiej Bóg nabiera kształtu w ogniu, ale ogień również niszczy świat. Ogień łączy kościoły i religie, jest ,,ekumeniczny”. Jeśli fascynacja ogniem jest wrodzona człowiekowi, to jest aż nadto zrozumiałe, że ogień ma realne i wielkie znaczenie w kościele i w religiach. Ogień służy ludzkości jako użyteczny ogień, światło i źródło ciepła, ale także w sensie przenośnym jako metafora i symbol obecności Boga, Jego wpływu (Kabat, 2023).

Ten materialny element świata stawał się cennym, a jednocześnie groźnym źródłem i wyrazem mocy człowieka. Starogrecki mit o Prometeuszu, który wykradł ogień bogom i  przekazał ludziom, jest być może wyrazem tej mocy tkwiącej w ogniu, mocy, którą zaczął władać człowiek.

Wyzwalane przez ogień i tkwiące w człowieku, a jednocześnie wyrażane za pomocą pojęcia-obrazu ognia możliwości i stany wewnętrzne, można podzielić na dwie grupy: (A) o charakterze bardziej uniwersalnym oraz (B) związane bezpośrednio z indywidualnym  człowiekiem. W pierwszej grupie mieszczą się zasadniczo te treści, które ukazują przypisywane ogniowi przez człowieka cechy substancjalne oraz bardziej ogólne cechy symboliczne – ogień jest tu mocą dla człowieka. W drugiej zaś grupie znajdują się te treści, które wyrażają bezpośrednio stan człowieka i charakteryzują go, posługując się ogniem –  ogień staje się tu ekspresją wyrazu człowieka. Ograniczymy się do prześledzenia wybranych przypadków,  w których człowiek, dla większego zrozumienia i ukazania siebie i świata, sięga po ogień jako źródło mocy i ekspresji.

Moc

Przypisywane ogniowi cechy o charakterze uniwersalnym i ogólnym. Ogień jest tu:

Zasadą wszechrzeczy

Gdy człowiek zaczął stawiać pytania: Jakim był świat na początku i z czego się składa, wielu dochodziło do wniosku, iż tym początkiem był ogień lub że ogień był jednym z tych pierwiastków, elementów materialnych, z których powstał świat.

Greccy filozofowie: Heraklit z Efezu (ok. 540-480 p.n.e.), a za nim Hipasos z Metapontu (ok. V w. p.n.e.), uczyli, że podstawowym elementem, z którego powstał świat jest właśnie ogień. Ogień jest pierwiastkiem wszechrzeczy; dał początek temu, co materialne, jak i temu, co duchowe. Przenikając wszystko, niszcząc, przemienia i tworzy. Heraklit twierdził, że „ogień jest obdarzony rozumem i że jest przyczyną wszechrzeczy”, a świat jest „wiecznie żyjącym ogniem” (Cytaty i omówienia wg: Legowicz, 1970). Parmenides z Elei (ok. 540-570 p.n.e.) miał pojmować, że są dwa pierwiastki bytu: ogień i ziemia. Empedokles (ok. 495-435 p.n.e.) zaś przyjmował cztery takie pierwiastki, w tym również ogień. Ogień przyrównywał do Zeusa błyszczącego. Wielcy: Platon (ok. 427-347 p.n.e.) i Arystoteles (384-322 p.n.e.) z kolei przyjęli już pięć żywiołów, umieszczając wśród nich ogień jako równorzędne i podstawowe elementy materii. Natomiast Anaksagoras z Klazomen (ok. 500-428 p.n.e.) twierdził, że  istnieje nieskończona ilość pierwiastków świata, a wśród nich również ogień.

W zbiorowej świadomości ludzkości ogień był zatem od początku jej istnienia i rozwoju jednym z podstawowych substancjalnych elementów, a często podstawowym i jedynym elementem świata materialnego. Uznawano go też za głównego sprawcę nie tylko świata  materii, ale i świata niematerialnego. Ogień wyrażał ruch i przemianę, niszczenie i tworzenie. Jego własności stawały się zasadą świata.

Boski

Ogień, mając takie „niematerialne uznanie”, żywioł nieopanowany, a dobry, stał się dla ludzi symbolem boskości. Był nawet czczony jak bóg. Takiej czci doznawał ogień u ludów indoaryjskich. W ich wierzeniach występuje bóg Agni, co w języku sanskryckim oznacza „ogień”, a jednocześnie stanowi źródłosłów dla języków indoeuropejskich (np. polski – ogień, litewski – ugnis, łaciński – ignis). Agni czczony był jako jeden z bogów szczególnie w dawnych, początkowych okresach kultury ludów Indii, ok. 1500 lat p.n.e., tj. w okresie powstania Rigwedy – jednej ze świętych ksiąg Indów. Znajdują się w niej hymny do boga Agni:

Bóg Agni, hotar, wieszcz nad wieszcze,

Prawdziwy, jasnej sławy pełen,

Razem z bogami niechaj przyjdzie.

            (Mandala 1, Hymn 1,5)

Do ciebie, Agni, dnia każdego

Zbliżamy się, o światło nocy,

Cześć ci oddając w myślach naszych.

 (tamże 1,7) (Hymny Rigwedy, 1971)

Ogień stał się też pośrednikiem między bogami a ludźmi. Wznosząc się zawsze pionowo do góry, w niebo, zanosi ich modły do bogów. Jak pośrednik, ale już tylko pojęciowy, występuje też ogień bardzo często w Starym Testamencie. W wielu zawartych tam opisach jest środkiem, za pomocą którego uświadamiana jest obecność Boga:

Góra Synaj cała spowita była dymem, gdyż Pan zstąpił na nią w ogniu (Wj 19,18)

(Biblia Paulistów, 2020)

Pojawiający się Bóg nie jest już ogniem, a tylko używa ognia dla przedstawienia się ludziom. Bóg ukazuje swą obecność za pomocą materialnego pierwiastka, bo sam jest niematerialny. Ogień jest symbolem obecności Boga. Posłużenie się tu ogniem uświadamia  ludziom również moc Boga. Ogień jako żywioł jest potęgą i służy do uświadamiania potęgi Boga. A najbardziej jest ona odczuwalna, gdy powstaje „w sercu jakby ogień palący” (Jr 20,9). Pokazanie się mocy Boga skłania ludzi do oddania mu chwały. I dlatego też chwała Boga — to, co go „otacza”, co promieniuje — jest ukazane w Starym Testamencie za pomocą ognia:

Chwała Pana pojawiła się oczom Izraelitów niczym płomień, który pożera wierzchołek góry (Wj 24,17).

Magiczną mocą

Obdarzonemu niemal boską mocą ogniowi, zdolnemu do przenikania, przemieniania i oczyszczania, przypisywano często własności magiczne. Przeświadczenie to było u wielu ludów i na wszystkich kontynentach bardzo rozpowszechnione. Do dziś pozostały jego ślady w postaci różnych praktyk związanych z ogniem. Znaczenie ognia, stosowanego w różnych obrzędach magicznych, miało polegać na oczyszczeniu i wyzwoleniu z mocy złych duchów i czarów oraz na zapewnieniu łaskawości i przychylności. Badacze, śledzący przypisywanie różnego znaczenia ogniowi przez ludy niemal całej Europy podczas tzw. „świąt ognia”,  wskazują i udowadniają, iż ogień był dla nich często „magicznym środkiem mającym zapewnić płodność” (Frazer, 1978, s. 448). Chodziło tam również o płodność drzew i pól, gdy np. zanoszono ogień do sadów i gdy oczekiwano zdmuchiwania płomieni przez wiatr na pola, jak i o płodność zwierząt, gdy np. dosypywano popiołu z pochodni do kurzych gniazd. Ale również i ludziom miały pomagać w płodności ogniska. Mógł to być szczęśliwy skutek mocy ognia lub też pośredni wynik jego siły, gdy ogień miał zwalczać czary wiedźm i czarownic.  

Jednocześnie wiele plemion pierwotnych wyobrażało sobie samą moc magiczną ognia jako „palącą”. I wszędzie szamani i czarownice uznawani są za „władców ognia” (Eliade, 1974). Celem jest „panowanie nad ogniem”, by móc dostąpić mocy magicznej, czyli też właśnie ognia. Ogień, żar i płomień symbolizują tu tę konkretną moc – zdobycie, opanowanie ognia jest zdobyciem mocy. U ascety zaś w takim przypadku chodzi o stany fizjologiczno-psychiczne. Fizjologicznie odczuwa on żar wewnętrzny, a psychicznie stan posiadania mocy, wolności duchowej.

Duchowy

Ogień ogarniający i pochłaniający na swojej drodze wszystko, co napotka, a   jednocześnie nietykalny, bywa też wyrazem stanu niematerialnego. Sam jako substancja o  określonym składzie chemicznym i właściwościach fizycznych, jako materialny element świata, w wyobraźni ludzkiej i odczuciach symbolizuje często stan duchowy.

W toku swego rozwoju ogień przezwycięża materialne przeszkody napotkane na   drodze. Jeśli ich nie zniszczy, to przynajmniej wydatnie przemienia. Jest silniejszy od nich. Ogień jest zwycięzcą nad materią. Na takie skojarzenia naprowadzają jego cechy, z których najdobitniejszą jest właśnie jego „pożeranie” materii, jego zwycięstwo nad nią. Proces spalania staje się obrazem panowania nad materią; symbolizuje wyższość duchowości nad materialnością. Za pomocą ognia człowiek, jego władca, tworzy duchową przyszłość świata. Ogień bowiem panuje nad bezwładem Ziemi, nad materią-maszyną. Jest napędową siłą rozwoju. Tak jak i niematerialny stan, jest i ogień nieuchwytny. Zjawia się nagle jako płomień, trwa chwilę i „znika z planu fizycznego, przenosząc ewentualnie swe energie na plany wyższe. Jest w tym żywiole dążność do przenikania materii i rozkładania jej” (Chodkiewicz, 1961, s. 30).

Nawiązując do następnego rozdziału, który będzie traktował o indywidualnym człowieku, można już tu przytoczyć inny odcień znaczeniowy ognia: ujmowanie go jako duszy. Ogień jest nie tylko zasadą wszechrzeczy, ale i człowieka. Tak sądził Heraklit. Według niego dusza ludzka jest ogniem, który z kolei ożywia ogień kosmiczny, „ogień rozumny”, wiecznie żywy. Z tego ognia duszy pochodzi, bo ogień jest przyczyną i pierwiastkiem kształtowania świata. Heraklit uważał, że dusza jest „iskrą z substancji gwiazd, tzn. z eterycznego ognia”, zaś „gwiazdy są zgęszczonym ogniem”. Wszystko więc pochodzi od ognia i wraca do niego.

Ekspresja

Treści związane z indywidualnym człowiekiem.

Dzięki niezwyczajnym cechom, jakie posiada ogień, staje się on często środkiem wyrażania różnorakich stanów ludzkich. Cechy te to nieporównywalny z niczym innym stan szybkich zmian połączony z szumem, wydzielaniem ciepła, światła, wznoszeniem się ku górze, ale i niszczeniem, zadawaniem bólu i śmiercią. Takie zjawisko może posłużyć  człowiekowi do wyrażania w sposób bardzo ekspresywny swych przeżyć i tworów wyobraźni. Zwiększa jednocześnie stopień atrakcyjności języka, za pomocą którego człowiek się wyraża.

Na przestrzeni dziejów człowiek stworzył wiele skojarzeń ognia ze swoimi przeżyciami. Niektóre z nich stały się już potoczne i banalne. Poniżej prześledzimy niektóre z tych znaczeń ognia, pokazujących przeważnie głębokie treści ludzkie. Przykładami posłużą głównie literatura piękna, w której znajdujemy wiele utworów sięgających po motyw ognia, oraz informacje zaczerpnięte z etnografii. Kulminacją metaforyki i symboliki ognia okaże się odtworzenie ekstremalnych przeżyć ludzkich – miłości i bólu.

Płomień miłości

Ukazywanie i wyrażanie miłości za pomocą motywu ognia i od niego pochodnych  określeń jest bodaj najpospolitszym w całej semantyce ognia. Być może istnieją tu pewne  uwarunkowania społeczno-naturalne. Bachelard twierdzi, iż czynność pocierania (dwóch  kawałków drewna czy kamieni), za pomocą której u ludów pierwotnych krzesano ogień, jest doświadczeniem erotycznym, i że „obiektywna próba stworzenia ognia przez pocieranie sugerowana jest przez doświadczenie całkowicie intymne (…). Miłość jest pierwszą naukową hipotezą tłumaczącą obiektywną reprodukcję ognia” (Bachelard, 1975, s. 41). Są to hipotezy psychoanalityczne.

Miłość – rozumiana jako postawa, a nie tylko uczucie, wywodząca się z „serca”  ludzkiego, czyli źródła czynów moralnych, jest jakimś przez człowieka intensywnie   przeżywanym stanem otwarcia się, dobroci, oddania i przenikania całej istoty. I właśnie dla wyrażenia tej intensywności przenikania i pełni człowiek posługuje się motywem ognia: Miłujący się płoną do siebie wielkim uczuciem; miłość spala ich dla siebie i wzajem się spalają; swym żarem wewnętrznym ogrzewają się wzajemnie; rozpalają słowami i czynami, aż powstaje wielki pożar nieugaszony. „Jest rzeczą zdumiewającą, że miłość nigdy nie spoczywa, lecz zawsze działa i jak ogień rozrzuca iskry na wszystkie strony” – pisze Jan od Krzyża (Jan od Krzyża, 1961, s. 266). W czynach i słowach miłości odczuwa się płomień. Miłość, którą wyraża ogień, to zarówno postawa wobec bliskiego drugiego człowieka, jak i społeczności – szczególnie rodziny.

Do tego stopnia łączy się miłość z ogniem, że człowiek nie miłujący musi stwierdzić:

Nie podpaliłem niczyjego domu

(to we mnie dom spalono)

Dla nikogo nie byłem przykładem

Ani zły. Ani dobry.

Niezdolny do miłości i do nienawiści.

Z brakiem charakteru

Przypięty do klapy.

Skazany na przeciętność

Umieram obojętnie.

(Ewa Lipska, *** Nie zostałem wybitnym mężem stanu…)

Niezdolny lub wyzbyty miłości człowiek nie podpalił nią nikogo, nie podpalił serca-wnętrza, czyli domu. Dlatego skazany jest na przeciętność, umiera – nie przez spalanie się, lecz z obojętności. „U kochającego miłość jest jak ten płomień ognia, który płonie pragnąc płonąć jeszcze więcej” (Jan od Krzyża, 1961, s. 266).

Ognisko pokoju

Wpływ ognia kojarzy nam się, potwierdzając ambiwalencję ognia, ze stanem odpoczynku i bezpieczeństwa. Gdy zasiądziemy przy ognisku odczuwamy spokój, dobroć ognia i atmosferę do marzeń. W wielu częściach świata krąg rodzinny nazywany jest właśnie „ogniskiem rodzinnym”, „ogniskiem domowym” – bo jest to miejsce dobroci i odpocznienia (Ciszewski, 1903). Stawiane są nawet hipotezy, iż właśnie ogień „zrobił naszego przodka ostatecznie stworzeniem naziemnym, bo przy ognisku znalazł on bezpieczeństwo od zwierząt drapieżnych, od których w porze nocnej musiał kryć się nagi na drzewach”  (Krzywicki, 1904).

Ogień stał się symbolem, ale i twórcą odpoczynku dla człowieka dlatego, że płonąc jakby zaprasza. Otula ciepłem, półświatłem, ciszą – choć jednocześnie tym charakterystycznym swoim poszumem. Człowiek odpoczywa, ponieważ zapomina o tym, co zostaje poza kręgiem, jaki zataczają płomienie ogniska. Często oddaje się atmosferze wspólnoty, którą stwarza ognisko i odczuwa wtedy również bezpieczeństwo. Zasięg ognia niejako chroni go. Oddaje się przy ogniu marzeniom. Znajduje się wtedy w rozprężonym stanie, stanie odpoczynku i dobroci płynącej od przedmiotu marzeń. Daje mu się odczuć dobroć samego ognia. Ogień sam jest dobrocią. Oddala niepowodzenia, tak jak to wyznawali ludzie w czasie „świąt ognia”. W XVI w. w każdym prawie mieście i każdej wsi niemieckiej, w wilię św. Jana w czerwcu, gdy po rozpaleniu ogniska uczestnicy obrzędu obchodzili ognisko, każdy wrzucał do ognia wianek i mówił: „Niech moje niepowodzenia spalą się wraz z wiankami” (Busse, 1894, Czerwińska, 1976). W okolicach Wągrowca zaś, na Pałukach, palono w Wielką Sobotę ciernie, które po spaleniu zbierano i jako zwęglone gałązki zabierano do domów. Następnie kładziono je pod strzechę, wierząc, że zapewni to zabezpieczenie domu przed pożarem (Frazer, 1978, s. 454).

Ogień oczyszczenia

Przerażająca zdolność ognia i płomieni do przenikania świata materii przywołuje w  wyobraźni ludzkiej obraz oczyszczenia. Płomień przenikając materię przepala ją i oczyszcza jakby z materialności, przemieniając w siebie. Przenikając zaś w wyobraźni w człowieka, oczyszcza go z „brudów”. Oczyszcza z ciężkiego ciała; przepala drogę do jasnego świata. Oczyszczenie to powoduje jednak jednocześnie mękę. Stosowanie motywu ognia w tym przypadku pokazuje szczególnie wyraźnie jego ambiwalentny charakter. Ogień oczyszcza ku umocnieniu i wyzwoleniu, ale przez mękę i zniszczenie. Co jednak jest ważniejsze? Widocznie to, co uzyskujemy w procesie oczyszczenia, skoro poddajemy się oczyszczeniu w ogniu. Oczyszczenie to prowadzi drogą negatywną – drogą niszczenia przez spalanie, doprowadza jednak do narodzin czystości. Taką intencję można znaleźć i w obrzędach ludowych. Podczas wspomnianych już „świąt ognia” obchodzonych w Europie, ognie obrzędowe mają na celu   spalenie i zniszczenie wszystkich szkodliwych sił (Frazer, 1978, s. 465). Uczestnicy obrzędów spodziewają się oczyszczenia ich otoczenia przez ogień, który pochłonie wszystkie szkodliwe, duchowe i materialne, siły i elementy zagrażające ludziom, zwierzętom i roślinom.

Oczyszczenie ma prowadzić do stanu umocnienia w dobru, przekonania o wartościach i trwania w nich. „Miejscem naturalnym, dokąd zmierza płomień jest krąg wartości moralnych”, pisze Bachelard (Bachelard, 1969). Ogień, oczyszczając i będąc symbolem procesu oczyszczenia, spalając nieczystości, wskazuje jednocześnie cel. I to jest wyzwolenie. Umocniwszy się w czystości człowiek doznaje wyzwolenia. Drogę tę przebył dzięki i wespół z płomieniem, który go przepalał. Płomień też najlepiej ją wyrazi.

Ogień jako narzędzie oczyszczenia znajdujemy szczególnie w procesie oczyszczenia mistycznego. Wybitnych mistyków hiszpańskich XVI w. – Teresę z Avila i szczególnie Jana od Krzyża można by nawet nazwać „mistykami ognia”. Ich twórczość literacka przesycona jest wprost motywem ognia. Według Jana od Krzyża „Dusza oczyszcza się, oświecając się  miłosnym ogniem mądrości” (Jan od Krzyża, 1961b, s. 527) i przechodzi utrapienie „w tym oczyszczającym ogniu kontemplacji” (Jan od Krzyża, 1961b, s. 500-501).

Życie pochodni

Drgający ledwo nad świecą płomyk, czy szalejący po lesie pożar uzmysławiają            żywotność, a ich niespodziewane pojawienie się – odradzanie. Ogień jest wtedy przedstawieniem życia. O nadawaniu mu takiego znaczenia świadczą chociażby wspomniane już wierzenia w jego magiczną moc, płodność, czyli zdolność do powoływania życia.

To znaczenie ognia jest związane z dwoma poprzednimi, a głównie z jego rolą                   oczyszczającą. Zachodzi tu jednak podstawowa różnica – tam jakby ogień dopiero tworzył życie, tu zaś już jest życiem. Dodaje sił, jest bodźcem do rozwijania życia i ciągłego odradzania się w przypadku zaginięcia.

Takie znaczenie ognia pojawia się w sposób charakterystyczny na przykład w polskiej literaturze patriotyczno-niepodległościowej, ze znaną wypowiedzią Wysockiego w Dziadach Mickiewicza (Mickiewicz, 1979):

… Nasz naród jak lawa,

Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,

Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;

Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.

Ten „ogień wewnętrzny”, to życie wewnętrzne narodu, to jego świadomość. Jego ogień żyje nawet „pod ziemią”. Tam pracują ludzie, tam wykuwają przyszłe życie. „Łono ziemi kryje w sobie życie-ogień; trzeba zstąpić do głębi, by poznać prawdę i przyszłość” (Janion, 1975, s. 267). Stamtąd przyjdzie odrodzenie.

Do tej tradycji porównywania wyzwolenia Polski z symbolem odradzającego się ognia, nawiązują Miriam i Sygietyński w utworach o identycznym tytule: Święty ogień. A Wacław Berent, prawie na progu niepodległości (1911), w powieści Ozimina, przekaże obraz „życia pochodni przez pokolenia sobie oddanych” (Paszek, 1977, s. 146-147, 187). Ogień odradzając, daje życie. Rozpala tlące się iskierki życia, wątłe ogniki.

I zapewne z tego między innymi powodu ogień został uznany za uniwersalny środek przeciwko wszelkim chorobom i zarazom – stał się panaceum. Wyrażając życie i odradzanie się, miał też chronić przed jego utratą. Jak w przypadku zapewnienia  płodności ogień był mocą pozytywną, tak i tu – niszczącą choroby i chroniącą przed nimi. Od odległej starożytności różne ludy praktykowały obrządki, w których stosowano ogień w wypadkach choroby i klęsk.  Przeprowadzano na przykład przez żarzące się węgle w ognisku chore bydło. Popioły z tego ognia rozsypywano po polach, by uchronić zboże przed szkodnikami. Używano też popiołu jako                lekarstwa przeciwko chorobom (Frazer, 1978, s. 450-452, 463-465).

Płomienie uniesienia

Ogień jako taki nie daje się uchwycić. Można spowodować jego zanik, ale tylko sposobami pośrednimi, nie poprzez bezpośrednie usunięcie płomieni. Ta właściwość ognia i związana z tym jego lotność, tzn. szybkie i gwałtowne unoszenie się i rozprzestrzenianie jest zapewne powodem tego, że ogień traktuje się jako obraz nieuchwytności, a dalej wzniosłości i subtelności. Przekonanie o subtelności ognia, jego jakby duchowości, doprowadziło do tego, że na przykład w mitologii zaczęto rozróżniać ogień niebiański – elementum ignis – uosobiony przez Jowisza i niosący oświecenie duchowe, a połączony z Prometeuszem, oraz ogień ziemski – ignis elementatus – służący do celów praktycznych, którego symbolem był Wulkan (Poprzęcka, 1972).

Wertykalizm ognia, jego nieustanne kierowanie się ku górze, ku niebu, był zapewne również przyczyną symbolizowania wzniosłości i czystości. Następowało kolejne przemienienie w niematerialną sferę. Seweryn Goszczyński pisał w obliczu potęgi i piękna Tatr: „Widzę w sobie płomień nie mający nic wspólnego z materią, nie zależący od otaczającej mnie sfery materialnej” (Goszczyński, 1958). Autor wyrażał za pomocą płomienia swój wewnętrzny stan uniesienia, powstały przy zetknięciu się z potęgą gór, z potęgą wysokości. Płomieniem jest on sam, płomieniem są jego uniesienia oraz sfera, do której jest wprowadzany. Schodzą się tu dwa symbole – góry i ogień, potęgując wzniosłość i wprowadzając w stan obecności ogarniającej. Kto dumał w wysokich górach, zna ten stan, w którym ogarnia go obecność wysokości i dążenie do niej, gdy ta wysokość nie jest w jednym miejscu, lecz wszechogarnia. W przypadku ognia to symbolizowanie obecności wszechogarniającej, związane jest jeszcze z tym, iż pochłania on na swej drodze wszystkie przeszkody; nawet te niepalne rozsadza. Wznosi się jak góry ku niebu i ogarnia sobą wszystko.

Zapalająca pobudliwość

Z symbolizowaniem przez ogień stanu subtelności i nieuchwytności oraz życia wiąże się obrazowanie przez niego spontaniczności i pobudliwości. Ogień to bowiem żywy, bardzo pobudliwy stan. Powstaje często jakby spontanicznie, niepostrzeżenie. I można znaleźć pewien związek pomiędzy czterema żywiołami, w tym i ogniem, a czterema ludzkimi temperamentami:

  • ogień symbolizuje temperament sangwiniczny, o wielkiej pobudliwości i krótkim trwaniu,
  • powietrze to temperament choleryczny, również o wielkiej pobudliwości i krótkim trwaniu,
  • woda wiąże się z temperamentem flegmatycznym, ma małą pobudliwość i krótkie trwanie,
  • ziemia symbolizuje melancholijny temperament, z małą pobudliwością, ale długim (Chodkiewicz, 1961, s. 3)

Poprzez obraz ognia widać tu charakter człowieka, który zapali się do działania, ale z realizacją i osiągnięciem celu jest już trudniej. Jego trwanie w konkretnym działaniu jest często krótkie, choć pobudliwość duża. Tak też jest z ogniem. Jego „pobudliwość” do podpalania, rozpalania, jest ogromna, mógłby wszystko zniszczyć. Niszczenie to jest jednak możliwe tylko wtedy, gdy w pobliżu płomienia pojawia się rzeczywiście materiał palny. Żywiołowość ognia i jego „pobudliwość” są tym intensywniejsze, im bardziej łatwopalny jest materiał i im bliżej ten materiał znajduje się źródła ognia. Również czas trwania spalania zależny jest od stopnia palności. Krótkość trwania ognia, a nawet dążność do niej, jest jedną z cech zasadniczych – im przeszkoda bardziej palna, tym krócej trwa jej przemiana przez ogień i tym samym trwanie samego ognia. Tak samo też podwyższone są aktywność i wrażliwość sangwinika i jego żywe usposobienie. Skacze po świecie, jak płomyki po ich ofierze. Obrazem takiego typu człowieka może być rzeczywiście ogień – ruchliwy, ale i gasnący żywioł, krótkotrwały, ale i – nie gaszony – skuteczny.

Twórczy zapał

Jak już zauważyliśmy, ogień może, niszcząc, jednocześnie tworzyć. Jest często głównym motorem procesu powstawania nowości. Ogień, zdobywając materię i przestrzeń, wyobraża ludzką twórczość oraz samo życie artysty. Symbolikę ognia łączono z ukazywaniem życia artysty często w okresie Młodej Polski: „Poeci Młodej Polski traktowali twórczość jako domenę czynów prometejskich, wykradania świętego ognia oraz cierpień twórczych porównywalnych jedynie do cierpień Prometeusza atakowanego przez sępy” (Paszek, 1977, s. 153). Tworzenie jest procesem „spalania się”, ale i sięgania w ogniu cierpień po szczyty doskonałości wyrazu. Życie twórcze jest ogniem płonącym i ogniem jest natchnienie twórcy oraz jego zapał twórczy. Tak jak ogień, podrywa się artysta ze swoimi wyobrażeniami coraz wyżej. Ożywia go ogień zapału, jest on jego siłą. Już samo słowo zapał pochodzi od ognia, od zapalenia.

Zapał jest szczególną cechą młodości. Młodość przeciwstawia się zamrożeniu, porywa się z zapałem do wielkich rzeczy. I również jej symbolem jest ogień. Ogień młodości trawi zimny legalizm starości. Młodość tak jak ogień to głównie ruch, stan niepokoju, niezaspokojonych potrzeb. Młodość, jak postępujący płomień, przeciwstawia się zastanym              sytuacjom. Młodość daje się porównać tylko z ogniem. Tak też sądziły kolejne generacje romantyków polskich (Janion, 1975, s. 112):

Lecz dotąd iskry młodego zapału

Tlą w głębi piersi, nieraz ogień wzniecą

Duszę ożywią i pamięć oświecą.

(Adam Mickiewicz, Konrad Wallenrod IV, s. 223-225)

Młodość i zapał są jak ogień, ożywieniem człowieka i społeczności oraz przypomnieniem dla starszych ich czynów sprzed lat.

Słowo płomienne

Mówimy o wypowiedzi kogoś, kto przemawiał z zaangażowaniem i wiarą w to, co mówi, z jasnością i gorliwością, że mowa jego była mową płomienną. Słowa jego wychodziły wprost z serca, jak ogień z głębi i tchnęły prawdą. Zapalały tą jasnością i prawdą jak ogień swoje otoczenie. Po płomiennych przemowach bardzo mało przeszkód ostaje się w sercach słuchaczy. Pozostają najwyżej ci, którzy już nigdy się nie „zapalą”, lub ci, których już  „przepaliła” inna prawda. Ludziom bowiem potrzeba nie tylko wyrozumowanych argumentów, ale też serca i postawy. Dzieje się tu tak, jak w przypadku płomienia, który również błyskawicznie obejmuje i przezwycięża przeszkody. Angażuje się w tę walkę całkowicie. Tak też i człowiek wyrażający się płomiennie angażuje się w swoją wypowiedź zarówno słowami jak i wolą, umysłem i sercem. Wypowiada słowa gorące, słowa natchnione, a ich „temperatura” wzmaga dynamikę wypowiedzi. Dynamika słowa uwidacznia się przez płomienność i żar zaangażowania. Słowo staje się ogniem. Wypowiedziane – zapowiada oczyszczenie w ogniu, lub śmierć w płomieniach zniszczenia. Słowa zwyczajne, przemienione w słowa natchnione, powodują płomień w mowie – goreje cała wypowiedź:

Słowa powszednie, robocze, wytarte jak stare monety,

Ledwo was tylko potrąci dłoń miłująca poety,

Już płomień bucha z was święty jak z gorejących krzaków.

(Józef Wittlin, Oda na cześć mowy i poezji polskiej)

I nawet w chwilach tragedii słowo natchnienia jest słowem płomienistym:

                         (…)Straszne, strzaskane ludzkie wozy,

(…)

I zanim słowo płomieniste

jak drzewo ptaków tryśnie w niebo,

za mną się ciała ich kolebią

i spada głos jak zlękły listek.

(…)

I czuję, jak mi dłoń przymarzła

jedna z płomieniem u niebiosów,

a druga w ziemi – próżna głosu.

(Krzysztof Kamil Baczyński, Lodowisko 28 II 1943)

Przeciwnością „mowy płomiennej” może być „mowa trawa”, co jest pejoratywnym określeniem, ponieważ zawiera dużo słów, ale mało istotnych i przekazujących treści oraz zaangażowania.

Pożar wrzasku

Widok pożaru, czyli niekontrolowanego spalania, kojarzy się z ogromną szybkością, zmianami i nieopanowaniem. Gwałtowność jest tak duża, że ogień,  jego sprawca, pozostaje na długo w świadomości obserwatora jako wyobrażenie szybkości, wielkich zmian i strat. Ogień jest sprawcą tych szybkości. Ogień jest szybkością, a szybkość to ogień. Ogień nie jest prawie nigdy monotonny, lecz prawie zawsze błyskotliwy. Jest ciągle żywy. Dlatego nawet  „sugeruje pragnienie zmiany, przyspieszenia czasu, sprowadzenia całego życia do kresu, do wyjścia poza nie” (Bachelard, 1975, s. 34). Do tego zatem, że ogień jest życiem trzeba dodać, że jest ruchliwym życiem, to „żywy” ogień.

Zapewne z powodu swej szybkości, żywotności i totalności stał się ogień jednym z ulubionych obrazów rewolucji. Rewolucji, czyli dokonywanej przemocą przemiany, z pogwałceniem dotychczasowych reguł i napotykanych przeszkód, stojących na drodze do realizacji lepszego w jej przekonaniu jutra. Procesy spalania i rewolucji są identyczne – następuje zniszczenie i przemiana zastanej sytuacji, dotychczasowego porządku i substancji. Celem jest inna rzeczywistość, a jej realizacji towarzyszą męka i cierpienie. Oba procesy mają prowadzić do postępu. I ogień uważa się rzeczywiście za jeden z głównych motorów postępu cywilizacyjnego. Ogień sprowadził człowieka na ziemię, do ogniska, unieruchomił wokół sporządzania posiłków, stworzył możliwości rozwoju wyższych form życia społecznego, konstrukcji maszyn i budowy domów, zrozumienia wszechświata. Ale gdy już te wszystkie możliwości stworzone przez ogień człowiek skrzętnie wykorzystał, stworzywszy współczesną cywilizację, sięgnął znów po metaforę ognia, aby wyrazić swoje niezadowolenie z tego, co osiągnął:

bo tam leży rozłupana skała miasta

i dymi sucho

pożar wrzasku na dnie

jak pogorzelec pogorzelca

wlokąc ostatnią chudobę serca

mijają się obojętnie

zawzięci w badaniu piwnic

poszukujący chleba

po trupach.

(Marek Skwarnicki, Dialog z ciszą)     

I oto ogień, ten dobroczyńca, spowodował obojętność. Spalił człowieka. Pozostały  pogorzeliska – wielkie miasta, i pogorzelcy – obojętni i zawzięci ludzie. Hałas i wrzask  cywilizacji to hałas z poszumu pożaru, ba, huku wielkiego pożaru, to rozprzestrzenianie się tego hałasu jak pożaru.

Rozogniona żądza

Życiem ludzkim kierują różne siły, z których każda ciągnie w różnych momentach życia w swoją stronę, choć wszystkie tworzą całość, jaką jest człowiek. Jedną z takich wiązek sił są zmysły ludzkie i powstająca z nich pożądliwość, wspierana „przekupioną” wolą. Pożądliwość, jak zresztą wszystkie inne władze człowieka, kieruje błędnie, gdy opanowuje go tak gwałtownie, że zagłusza wszystkie pozostałe (rozum, uczucia, wolę, pamięć). Żądza zaspokojenia zmysłowego pociągu do pożądanego przedmiotu czy stanu. Człowiek wyczerpuje się w zaspokojeniu swej pożądliwości, spala się z mocy i siły. Żądze spalają coraz bardziej. Zmysły są rozognione. Trwa walka, nie zawsze o szlachetną rzecz. W procesie spalania się w pożądliwości, która trwa jak ogień, człowiek może napotkać chwile spokoju, gwałtownego przebudzenia i zaniku pożądań:

W takiej to chwili, gdy nas smutek chwyta,

A cisza gasi rozognione zmysły,

Nagle stajemy w drodze do namiotów …

(Józef Wittlin, Do przeciwnika)

Ogień przygasa i wystarczy odsunąć od niego przedmiot spalania – przedmiot pożądań, by wejść na drogę chłodzenia. Choć nie jest to łatwe, tak jak niełatwo jest ugasić rozszalały pożar po jego rozgorzeniu; trzeba jednak próbować, by nie wpaść w smutek i hałas świata.

Kto jednak nie zdoła wyrwać się z tego ogniska żądzy, może zostać pochłonięty przez jego płomienie, przez zło, i przynaglony do jego rozjątrzania. Rodzi się wtedy to, co nazwane zostało demonizmem – ogień nieugaszony, ciągłe przebywanie w płomieniach. Trwający w takim ogniu, patrzą złym okiem na świat, wpadają w szatański system podporządkowania wszystkiego swoim rozognionym pożądaniom. Pojawia się tu często postać kobiety, jako    przedmiotu nieokiełznanych pożądań, a kobieta sama staje się ucieleśnieniem demonizmu i jego ognia. Jawią się mamidła, które:

przed głodną duszą rozwijają w dali

jak wschodni kupcy – jaskrawe dywany

przed rozognionym okiem kurtyzany.

 (Józef Wittlin, Hymn niepokoju, obłędu i nudy)

Paląca rana

Z powodu zadawania cierpienia i bólu przez ogień jest on też wielkim symbolem trudnych dla człowieka stanów. Ogień, płomień i spalanie symbolizują cierpienie – zarówno cielesne, jak i duchowe. Człowiek odczuwa wypalanie przez przeciwstawną mu siłę:

Mą duszę pali wieczna, niezamknięta rana!

(Jan Kasprowicz, Dies irae)

Uczucie bólu wzmacnia obecność krwi. Krew, zarówno poprzez swą barwę podobną do ognia, jak i samą obecność w sytuacjach cierpienia, potęguje wymowę symbolu ognia:

Jeno wyjmij mi z tych oczu

szkło bolesne – obraz dni,

które czaszki białe toczy

przez płonące łąki krwi.

(Krzysztof Kamil Baczyński, *** Niebo złote …)

Ból jest często konsekwencją kary, którą człowiek zasłużenie lub niezasłużenie,  świadomie lub nieświadomie, ponosi. Również i w tym przypadku  ogień występuje jako wymowny symbol, a nawet jego rola rozumiana jest tu dosłownie. Dzieje się tak w religiach, w których ogień symbolizuje zniszczenie świata i karę dla złych ludzi, a często jest przyczyną i narzędziem tego zniszczenia. Już w starożytności uważano, że ogień zakończy istnienie świata. A średniowieczny kronikarz zapisał w roku 1013 następującą notatkę o zniszczeniu trzynaście lat wcześniej katedry w Paderborn (Westfalia Wschodnia):

W mieście Paderborn, by ukarać naszą niegodziwość, ogień strawił klasztor  [katedrę] z całym inwentarzem i smutkiem napełnił serca wielu wierzących, lecz pragnienie nagrody Bożej natchnęło je postanowieniem odbudowy ruin  wspólnym wysiłkiem.

(Thietmar z Merseburga, Chronicon, VII,7)

(Thietmar, 1953)

Na koniec tych dociekań trzeba jeszcze zwrócić uwagę na znamienne połączenie – ognia z alkoholem. Najpopularniejszym wyrazem tego związku jest pojęcie „woda ognista”. Bachelard nazywa alkohol „komunią życia i ognia” i widzi w zbieżności doświadczeń obiektywnych i subiektywnych, doznawanych przy oglądaniu płonącego alkoholu i  odczuwaniu jego rozgrzewającego działania w żołądku – kompleks płonącego alkoholu (Bachelard, 1975, s. 47-57). Spożywany alkohol pali wnętrzności organizmu. „Woda ognista” rozgrzewa, a na dodatek pali się sama. Jej działanie można porównać tylko z ogniem i tylko za pomocą ognia wyrazić. Odnosi się to zarówno do działania pozytywnego – rozgrzanie i leczenie, jak i negatywnego – niszczenie, pijaństwo. Pijaństwo jest tym negatywnym stanem ognia. Jak ogień prowadzi do zniszczenia duchowego i fizycznego, i jak ogień chwieje się i drga. Prowadzi do „ognia rozpaczy”.

Refleksje końcowe

Życie organizmów żywych jest możliwe dzięki oddychaniu, czyli w większości  przypadków zużywaniu tlenu. Spalanie zaś jest również gwałtownym utlenianiem. Zarówno zatem życie, jaki i ogień, uwarunkowane są identycznym procesem. Posługiwanie się metaforą ognia, jako obrazu mocy i życia, z wszystkimi jego gwałtownymi wyrazami i przejawami, zdaje się być już substancjalnie „zaprogramowane”.

Ogień jest dla człowieka ciepłem i bólem, życiem i śmiercią. Niszczącą moc ognia może najlepiej ocenić członek straży pożarnej, który na co dzień walczy z płomieniami i ratuje ludzkie życie, mienie i dziedzictwo kultury przed zniszczeniem przez ogień i jego wytwory. Tenże sam członek straży pożarnej może się jednak również dać opanować przez ogień i sam umyślnie podpalać, by móc potem obserwować ten ogień i delektować się spowodowanym przez siebie pożarem, a nawet z tym większym oddaniem, go gasić. Ekspresję ognia doceni najlepiej poeta, gdy poszukuje form wyrazu najgłębszych, najbardziej intensywnych, przeszywających bólem i ekstazą przeżyć ludzkich.

 

Bibliografia

G.Bachelard,(1969) Płomień świecy. Tłum. J. Rogoziński. Poezja, 1, s. 66.

G.Bachelard,(1975) La psychonalyse le feu, 1938; tłum. polskie H. Chudak w: G. Bachelard,                             Wyobraźnia poetycka, wybór pism, Warszawa: PIW.

C.Busse, (1894) Osterbräuche in Deutsch-Polen. Beilage zu Bromberger Tagblatt, vom 24 März 1894, Nr. 70.

S.Ciszewski, (1903) Ognisko. Studium etnologiczne. Kraków: Polska Akademia Umiejętności.

K.Chodkiewicz,  (1961) Cztery żywioły. Londyn: Biblioteka Okultystyczna No. 7.

Biblia Paulistów (2020) Biblia. Stary i Nowy Testament. Częstochowa: Edycja Świętego Pawła.

I.Czerwińska, (1976) Carl Busse und Polen. Praca magisterska, msps. Poznań: UAM, s. 42.

M.Eliade, (1974) Sacrum, mit, historia. Tłum. A. Tatarkiewicz. Warszawa: PIW, s. 184.

  1. G. Frazer, (1978a) Złota gałąź. Przeł. H. Krzeczkowski. 4 Wyd. Warszawa: PIW.

S.Goszczyński, (1958) Dziennik podróży do Tatr. Wrocław: Ossolineum, s. 247.

Hymny Rigwedy (1971) Hymny Rigwedy. Przeł. i oprac. F. Michalski. Wrocław: Ossolineum, s. 23-24.

M.Janion, (1975) Gorączka romantyczna. Warszawa: PIW.

Jan od Krzyża (1961a) Żywy płomień miłości, 1,8. Św. Jan od Krzyża. Dzieła, przeł. O. Bernard od Matki Bożej, T. II. Kraków: Wyd. O.O. Karmelitów Bosych.

Jan od Krzyża (1961b) Noc ciemna, II.12.2. Św. Jan od Krzyża. Dzieła, przeł. O. Bernard od Matki Bożej, T. I, Kraków: Wyd. O.O. Karmelitów Bosych.

S.Kabat,(2023) Feuer in der Kirche. Feuer bewahren, vor Feuer schützen. Göppingen: Manuella                   Kinzel.

S.Kabat,(2024). Aspekte der Brandschutzvorkehrungen als Kulturgutschutzmaßnahmen in                        Holzsakralbauten in Polen. Brandmeldeanlagen und Wassernebel-Löschanlagen. das münster, 3, 51-71.

L.Krzywicki, (1904) Wielka Encyklopedia Powszechna Ilustrowana, seria 2, t. 3-4. Warszawa: S.                      .Sikorski, s. 856.

  1. Legowicz, (1970) Filozofia starożytna Grecji i Rzymu. Teksty wybrał i poprzedził wstępem J. Legowicz. Wyd. 2. Warszawa: PWN, s. 74-79.

A.Mickiewicz, (1979) Dziady. Adam Mickiewicz. Dzieła poetyckie, t. 3, Dziady, cz. III, sc. VII, w. 227-230. Warszawa: Czytelnik 1979, s. 205.

J.Paszek, (1977) Świat ognia w literaturze 1890-1918. Młodopolski świat wyobraźni. Studia i eseje. Red. M. Podraza-Kwiatkowska. Kraków: WL.

M.Poprzęcka,  (1972) Kuźnia. Mit, alegoria, symbol. Warszawa: PWN, s. 32-41.

Thietmar (1953) Kronika Thietmara. Tłumacz. M. Z. Jedlicki. Poznań: Instytut Zachodni, s. 338.

Przejdź do treści