+48 736-84-84-44

O dniach i nocach w Krępie

Maria Dąbrowska i Płonne

             Regionalna Izba Pamięci Marii Dąbrowskiej w Płonnem obchodzi w 2026 roku 20-lecie swego istnienia. Siedziba izby mieści się w Szkole Podstawowej im. Dziewanowskich w Płonnem. Przez wiele lat jej opiekunem była polonistka Małgorzata Dąbrowska, natomiast od 2023 roku funkcję tę pełni dyrektor szkoły Dawid Stachowski.

Z okazji jubileuszu Rada Gminy Radomin podjęła uchwałę ustanawiającą rok 2026 Rokiem Marii Dąbrowskiej w gminie Radomin na Ziemi Dobrzyńskiej. Inicjatywę poparło Stowarzyszenie Gmin Ziemi Dobrzyńskiej. Rocznica ma upamiętnić pobyty pisarki w Płonnem, położonym w powiecie golubsko-dobrzyńskim.

Stanisław Hepke, mąż Heleny z d. Szumskiej i zarazem szwagier Marii Dąbrowskiej, był w latach dwudziestych XX w. administratorem majątku w Płonnem, należącego wówczas do rodziny Łempickich (a dokładnie plenipotentem niepełnoletniego dziedzica Ludwika Łempickiego).

Badacze biografii autorki ,,Nocy i dni” ustalili, że odwiedzała ona tam swoją, o dwa lata młodszą, siostrę Helenę kilkukrotnie. Dąbrowska przyjeżdżała zwykle latem. Ze względu na niewielki metraż i trudne warunki mieszkaniowe we dworze, pisarka zajmowała wynajęte mieszkanie w budynku dawnej szkoły lub u gospodarza Chmiela. Pierwszy pobyt odnotowano w 1923 roku, kolejne zaś w latach 1924, 1926 i 1929.

Społeczność Płonnego upamiętniła wizyty pisarki, ustawiając przed szkołą obelisk z tablicą zawierającą cytat z jej „Dzienników”:

„MNIE TA PRZYRODA TU TRZYMA, TE JEZIORA, STRUMIENIE…”.

W izbie regionalnej zgromadzono liczne pamiątki związane z pisarką: dokumenty, fotografie, grafiki, kopie listów i pierwodruków, książki, meble, obrazy, pocztówki, projekty strojów oraz próbki materiałów wykorzystanych do kostiumów filmowych. Wśród eksponatów znajdują się także rysunki Marii Dąbrowskiej oraz scenariusz ekranizacji ,,Nocy i dni”. Zbiory są stale wzbogacane dzięki relacjom krewnych pisarki, kontaktom z reżyserem Jerzym Antczakiem oraz współpracy z muzeami.

Pobyty w Płonnem stały się inspiracją do stworzenia powieści o rodzinie Niechciców. Maria Dąbrowska uważnie obserwowała życie mieszkańców wsi: pracę w polu i ogrodzie, codzienne obyczaje, uroczystości, życie dworu i czworaków. Słuchała języka miejscowej ludności, robiła notatki, szkicowała i malowała okoliczne krajobrazy. Fascynowało ją życie wsi tamtych czasów. Powieść ,,Noce i dnie” w dużej mierze została oparta na wątkach biograficznych autorki i jej krewnych.

O dniach w Krępie

             Wieś Płonne w pięciotomowej powieści „Noce i dnie” została ukazana pod nazwą Krępa i stała się pierwszym miejscem wspólnego życia głównych bohaterów.

Barbara Ostrzeńska, przyszła pani Niechcicowa, po raz pierwszy ujrzała Krępę podczas podróży z Bogumiłem. Początkowo miejsce wywarło na niej bardzo dobre wrażenie:

„Krępa – rzekł Bogumił. Panna Barbara z biciem serca rozejrzała się wkoło (…) Na szczęście widok rozległego ogrodu, bramy i widniejącego w głębi, rozpostartego zacisznie i powabnie na tle potężnych drzew dworu – usposobił ją jak najlepiej. Zarówno położenie wsi, jak rozplanowanie folwarku było zachwycająco malownicze”.

Zachwyt nad krajobrazem szybko jednak ustąpił rozczarowaniu: ,,…gdy wjechali w podwórze, roztoczyły się przed oczyma panny Barbary jakby kulisy tego pięknego widoku. Sanki zaczęły stukać i podskakiwać na zgnojonej grudzie przed oborą, śnieg był tu wszędzie zbrukany i zaśmiecony. Długie bez końca, jednostajne budynki otaczały dokoła olbrzymi, pusty i smutny dziedziniec, z którego raz po raz zrywały się stada kawek z przenikliwym i kląskającym wrzaskiem. […].

Ja bym chciał jeszcze pani pokazać nasze nowe mieszkanie. Za dwa tygodnie ma być ostatecznie opróżnione. Teraz tam jeszcze mieszkają, ale już się wkrótce wyniosą. Szkoda, że nie można odnawiać, bo mróz. Postaramy się tylko wymieść, wyporządkować. To blisko, z tamtej strony ogrodu. Pójdziemy? Żeby pani nie myślała, że będziemy tak nędznie mieszkać jak tu. Mamy dostać cały osobny dom.

Panna Barbara najbardziej pragnęła czym prędzej wracać do Borku i do Warszawy. Nie mogła sobie siebie w tej Krępie wyobrazić. Przestała wierzyć w swój ślub”[1].

Bogumił postanowił jednak pokazać jej przyszłe mieszkanie – niewielki domek stojący w ogrodzie. Widok ten dodał Barbarze otuchy. Atmosfera rozmowy i troska przyszłego męża sprawiły, że spojrzała na wspólną przyszłość z większym spokojem, choć miała mieszane uczucia, co do swej decyzji dotyczącej ślubu i zamieszkania w Krępie. Raczej nie chciała tu się osiedlić… ale „Wkrótce zobaczyli ów dom i panna Barbara nabrała trochę otuchy. Był to nieduży, schludny domek stojący w ogrodzie, mający widok na łąki i na lasy. Przed domem na trawniku śród świerków bawiły się jakieś dzieci w szubkach i kapturkach”[2].

„ – Czyje to dzieci? – spytała.

– Czyje? – Dawnego administratora – wyjaśniał Niechcic. – Był tu niejaki Winczewski, co zarządzał wszystkimi folwarkami dominium, bo do mnie to należy tylko Krępa. Ale teraz, kiedy młody Krępski skończył studia rolnicze, starzy skasowali od Nowego Roku tego administratora. I my mamy po nim dostać mieszkanie. […] Ruszyli z powrotem w podwórze, a panna Barbara zapewniała po drodze Bogumiła, że dawno jej się nigdzie tak nie podobało jak w tej Krępie. Przedtem rada była dać mu uczuć, że ją tu wszystko przygnębia. Teraz jednak drżała, czy aby się nie domyślił poprzedniego stanu jej duszy”[3].

Przed wyjazdem z Krępy Barbara na prośbę Bogumiła napiła się miodu, żeby się nie przeziębić. W tej sytuacji poczuła się lepiej i przychylniej na wszystko spojrzała. „Nic nie mówiła, lecz on odgadł jej chęci, a wtedy naraz życie z nim wydało jej się czymś łatwym i powabnym, gdziekolwiek by je zasnuli, w Krępie czy też nie w Krępie, śród pięknych czy też obojętnych krajobrazów”[4].

Barbara w liście do swojej siostry Teresy napisała: „Od kwietnia będziemy mieli śliczne mieszkanie w osobnym domu w ogrodzie. Teraz dopiero widzę, jak wielką pomyślnością jest dla mnie to małżeństwo i miłość Bogumiła. […] A jeśli idzie o stanowisko pana Niechcica i o to, że grozi mi zakopanie się na wsi, jak ubolewa moja dobra Michasia, to nie lękam się tego. Przyrodę zawsze kochałam równie silnie jak książki i dobre towarzystwo. Nie przeraża mnie to, że będę żyła śród lasów i łąk”[5].

Pani Barbara była zadowolona z perspektywy życia na wsi. Cieszyła ją myśl o ładnym mieszkaniu, które mieli dostać na wiosnę. Na razie czekał ją ślub.

Jak się okazało po zawartym małżeństwie, dom dostali znacznie później niż w kwietniu. Ten, w którym mieszkali, był ciemny, wilgotny i niski. Pozytywnym aspektem był fakt, że stolarz Nebelski zrobił Niechcicom brakujące sprzęty domowe.

Ludwiczka natomiast nauczyła Barbarę zajmowania się gospodarstwem, za co młoda gospodyni była jej bardzo wdzięczna.

„…Podziwiała piękno natury tam, gdzie zostało ono szczodrze, bez ograniczeń i dla wszystkich jednakowo rozpostarte – to jest na łące i w lesie. Co prawda w głąb lasu nie zapuściłaby się za żadne skarby świata, błąkała się tylko po jego skrajach i pilnowała się, aby wychodzić przed południem, kiedy nie było obawy, że ją zmierzch może zaskoczyć. Jesień owego roku była długa, pogodna i ciepła, a widoki różnobarwnych zarośli tak urozmaicone, jak urozmaiconym pragnęłoby się widzieć swe życie. Zaś piękność świata cieszyła panią Barbarę w taki sposób i z taką siłą, jakby była pięknością jej własną, zdolną jej przynieść mnóstwo powodzenia i szczęścia”[6].

Po opuszczeniu domu przez rodzinę administratora Winczewskiego Niechcicowie mogli wprowadzić się do większego mieszkania. Bogumił zapewniał, że pokoje są słoneczne. „Pani Barbara obeszła cały dom i nie skrywała radości. Cztery wygodne pokoje, choć zachlapane wapnem, były nawet w tym stanie pysznymi komnatami w porównaniu z klitkami w oficynie. Co to mówić, piękniej tu było niż wszędzie, gdziekolwiek dotychczas mieszkała, a niezmierzone przestrzenie łąk i nieba, które widać było przez okna, zdawały się także należeć do mieszkania i wzbogacać je posiadłością bez granic”[7].

W Krępie przyszedł na świat pierworodny syn Niechciców Piotruś. Narodziny dziecka stały się dla Barbary źródłem wielkiej radości i nadziei. Wspólne spacery po lesie i okolicznych wzgórzach należały do najszczęśliwszych chwil tej rodziny. „Świat taki piękny – myślała patrząc na niego – że i bez tak zwanej miłości można być na nim szczęśliwą. I czuła, że ma o czym dźwigać się i piąć się w górę”[8].

„Często chodzili sobie tylko, patrzyli i na tym się kończyło. Wspinali się pomału na leśne wzgórze, a potem zbiegali z niego wąską ścieżką wijącą się śród kolorowej gęstwiny. Lśniące od rosy pajęczyny łaskotały ich twarze, a mokre liście szeleściły donośnie pod stopami, wydzielając zawrotne aromaty”[9].

Niestety, synek zmarł… Rodzice rozpaczali. Bardzo długo „wracali do życia”.

Kawa na dworze w Krępie

W świecie ,,Nocy i dni” nawet codzienne czynności nabierają wyjątkowego znaczenia. Tak jest również z przygotowywaniem kawy na dworze Krępskich w Krępie – literackim odpowiedniku Płonnego.

Maria Dąbrowska z wielką dbałością o szczegół opisała poranny rytuał przygotowywania śmietanki do kawy. Zajmowała się tym Ludwiczka – postać, która miała swój pierwowzór w Płonnem, dobrze znana z życia dworu i gospodarstwa:

„Była to szósta rano. Wszedł przez kuchnię [Bogumił – przypis autorski]. Zastał w niej Ludwiczkę, która siedziała przy blasze i odgarniała ze stojącej na ogniu śmietanki kożuszek, by spowodować narastanie coraz to grubszej warstwy tego specjału. Wołano ją do tego, gdyż domowa służba nie miała na takie dziwactwa czasu – a ona była kontenta, bo jej to przypominało dawne czasy, kiedy w tym celu była wołana jako dziewuszka z pańszczyźnianej chałupy”[10].

Ten krótki fragment doskonale oddaje atmosferę dawnego ziemiańskiego świata –  rytm dnia wyznaczany przez proste obowiązki, zapach kuchni o świcie i smak kawy przygotowywanej według starych tradycji. Pokazuje również, jak wielką rolę w twórczości Marii Dąbrowskiej odgrywały drobne szczegóły codzienności, budujące autentyczny obraz życia na polskim dworze.

O nocach w Krępie

W powieści ,,Noce i dnie” Krępa – inspirowana Płonnem – była nie tylko miejscem codziennego życia Barbary i Bogumiła Niechciców, lecz także przestrzenią dojrzewania ich małżeńskiej bliskości.

Maria Dąbrowska opisała rodzące się między bohaterami uczucie z dużą subtelnością i psychologiczną wnikliwością. Barbara początkowo nie była całkowicie przekonana do swojego małżeństwa, jednak stopniowo zaczęła odnajdywać w nim poczucie bezpieczeństwa, czułości i spełnienia:

„[…] a Bogumił dał jej poznać miłosną zażyłość. Do tej zażyłości nie była może szczególnie całym swym jestestwem usposobiona, ale chcąc nie chcąc, zaznała stąd radości tęgiej jak ów kielich miodu, którym ją w narzeczeństwie Bogumił na sankach poczęstował. Bogumił był dorodny, tkliwy i stanowczy i powzięła do niego upodobanie, które ją silnie zaprzątało. Zwłaszcza bliskimi stali się sobie pod tym względem po śmierci wuja Klemensa. W owym czasie pani Barbara chętnie i z upojeniem chroniła się przed czarnymi myślami dnia w cienie długich nocy, w które Bogumił darzył ją miłością częstą, a niewymyślną, pełną niewymagającego zachwytu i niestrudzonej ochoty”[11].

„Gdyż czuła się teraz tak, jak gdyby go kochała, i świat cały dokoła zdawał jej się wonny, zdawał się rzewny i śpiewny.

– O tak – powtarzała w duchu – jest wiele prawdy w tym, co starzy mówią, że choć się wyjdzie za mąż bez miłości – można potem pokochać. I nie przez obowiązek, ale tak, ponieważ widać wielu jest ludzi na świecie, których można pokochać. A może to mnie się tylko tak szczęśliwie trafiło?”[12].

„Nadszedł był wprawdzie znów krótki czas, że zatęskniła do dawnych nocy z pierwszego roku małżeństwa, lecz gdy wróciły, nie znalazła w nich tego, czego szukała. Pragnęła, żeby Bogumił był za dnia uważny, delikatny i czuły wobec niej niby książę, lecz by w nocy poczynał z nią sobie bardziej bezwzględnie i według własnej chęci. On zaś wtedy właśnie bywał najwięcej uważającym i zabiegał o to, aby  j e j  było dobrze”[13].

Fragmenty te ukazują niezwykłą umiejętność Dąbrowskiej w przedstawianiu emocji i relacji małżeńskich. Noce w Krępie są symbolem bliskości, dojrzewania uczuć oraz poszukiwania szczęścia w codziennym, zwyczajnym życiu.

Wyprowadzka z Krępy

            Gdy pojawił się pomysł przeprowadzki do Serbinowa, Barbara Niechcicowa  odczuła wyraźny smutek związany z koniecznością opuszczenia Krępy. Choć wcześniej niejednokrotnie narzekała na życie na wsi, z czasem bardzo przywiązała się do miejsca, które stało się początkiem jej małżeńskiego życia.

„ – Nie, nie – mówiła zadumana. – Tu zostać też nie możemy. Chociaż swoją drogą żal mi i ogrodu, i tego domu. I okolicy. Pod Kalińcem okolica bardzo niemalownicza. A tutaj takie lasy, takie pagórki”[14].

Krępa zapisała się w pamięci Barbary jako miejsce wyjątkowe pod względem krajobrazu i atmosfery. Szczególnie wspominała położony na wzgórzu domek otoczony lasami i łąkami.

Podczas spacerów po zaniedbanym ogrodzie w Serbinowie często wracała myślami do dawnego domu:

„Chodząc po zadziczonym i wybujałym ogrodzie pani Barbara nieraz wspominała swój wysoko położony domek w Krępie.

– Jaki tam był na przykład widok z okien – mówiła zachwycając się wstecz. – Jak okiem sięgnąć, wzgórza, lasy, łąki! I jak zdrowo, jak sucho. Już w godzinę po deszczu można było wszędzie iść bez kaloszy. A tu – ciemno, mokro, dokoła stawy…

– Jednak narzekałaś w Krępie nieraz na wszystko – próbował osłabić te wspomnienia Bogumił”[15].

 „Krępa, Krępa… tam się wszystko zaczęło”.

Jedna z bohaterek powieści – Teresa Kociełło z domu Ostrzeńska, siostra Barbary – w jednej z rozmów powiedziała:

,,Krępa, Krępa… tam się wszystko zaczęło”[16].

Teresa miała na myśli swoją miłość do Tadeusza Krępskiego, przystojnego syna właścicieli Krępy. Słowa te można jednak odnieść także do początków małżeństwa Barbary i Bogumiła Niechciców, ponieważ właśnie w Krępie rozpoczęło się ich wspólne życie.

Wiele osób zna film i serial „Noce i dnie” w reżyserii Jerzego Antczaka. Warto jednak sięgnąć również po powieść Marii Dąbrowskiej, aby odczytać ją na nowo i odkryć bogactwo opisów, emocji oraz inspiracji zaczerpniętych z rzeczywistych miejsc, takich jak Płonne.

 

[1] M. Dąbrowska, Noce i dnie, Czytelnik 1968 r., t.1,s.34,35-36.

[2] Tamże, s. 35-36.

[3] Tamże, s.35-36

[4] Tamże, s. 36

[5] Tamże, s.41

[6] Tamże, s. s. 59-60

[7] Tamże, s. 75

[8] Tamże, s.121

[9] Tamże, s.124

[10] Tamże, s.150

[11] Tamże, s.72

[12] Tamże, s.74

[13] Tamże, s.118

[14] Tamże, s.152

[15] Tamże, s.172

[16] Tamże, s.228

Przejdź do treści