Niniejszy wywiad z Krzysztofem Jeleniem został zainspirowany ukazaniem się, w grudniu 2025 roku, nakładem Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, „Kwiatów Zła” Charlesa Baudelaire’a pod redakcją prof. Tomasza Swobody oraz jest formą uczczenia dwusetnej rocznicy śmierci Józefa Maksymiliana Ossolińskiego, twórcy i fundatora Ossolineum, który został wybrany przez Sejm RP na jednego z Patronów roku 2026.
Rozmawia Danuta Sut-Karykowska
Kiedy zaczęła się Twoja fascynacja poezją Charlesa Baudelaire’a i jak narodziła się idea przetłumaczenia na język polski jego „Kwiatów Zła”?
– Baudelaire stał się moją pierwszą, wielką fascynacją poetycką już w liceum. Dla siedemnastolatka jakim byłem, gdy po raz pierwszy przeczytałem ,,Kwiaty Zła”, jego poezja wychodziła naprzeciw niepokojom, które odczuwamy, gdy w życiu pojawia się bolesne rozdarcie pomiędzy dziecięcą niewinnością, a pokusami dorosłości, poczuciem dobra, a zwodzącym urokiem zła, wiarą, a pragnieniem niczym nieograniczanej wolności, wymiarem duchowym i cielesnym miłości. Do tego aspektu ,,egzystencjalnego” dołączyło wkrótce oczarowanie estetyczne: byłem pod urokiem muzykalności, harmonii każdego wersu, zagęszczenia każdego zdania, które – powtórzę za Gustawem Flaubertem – ,,jest tak nabite myślą, że aż od niej pęka”. Baudelaire należy bowiem do wąskiego grona twórców, którym udało się zamknąć w klasycznej regularności wiersza ważność ludzkich problemów i którym doskonałość formy nie przeszkadzała w twórczej wolności.
Wobec słabej znajomości języka oryginału (byłem wówczas dopiero po dwóch latach nauki języka francuskiego), moje odczytywanie ,,Kwiatów Zła” odbywało się poprzez liczne przekłady, dokonane przez wielu uznanych twórców, od symbolistów począwszy, a na Miłoszu i Szymborskiej skończywszy. Ale taka lektura szybko okazała się niewystarczająca. To bowiem w języku oryginału poezja żyje pełnią życia, a każdy, nawet najlepszy przekład, będzie zawsze jakąś formą interpretacji, dokonującej się kosztem treści lub formy. Szczególnie w przypadku tekstów tak doskonałych jak wiersze z ,,Kwiatów Zła”, w których te dwa wymiary współistnieją w doskonałej harmonii. Dopiero w czasie studiów romanistycznych, wyposażony w dobrą znajomość języka francuskiego, zacząłem dostrzegać wszystkie niuanse stylistyczno – leksykalne oraz odczuwać ewokacyjną magię słowa, czy niecodzienne zestrojenia dźwiękonaśladowcze, których język przekładu nie jest w stanie w pełni oddać.
To zauroczenie językiem oryginału doprowadziło mnie samego do podjęcia próby tłumaczenia niektórych wierszy. I tak od 35 lat, z różnym natężeniem, zmagam się z przekładem wierszy ze zbioru. W domowym archiwum odnalazłem niedawno maszynopis przekładu „Ślepców” z podpisem Zbigniewa Bieńkowskiego.
Czy korzystałeś z wcześniejszych polskich przekładów Baudelaire’a? Jeśli tak, to z których i w jaki sposób?
– Tak, oczywiście. Korzystałem z wydanego przez Wydawnictwo Literackie w 1990 roku zbioru „Charles Baudelaire – Kwiaty Zła”, zawierającego przekłady wszystkich wierszy francuskiego symbolisty. We wstępie do serii Biblioteki Narodowej, Tomasz Swoboda, pisząc o moich przekładach słusznie zauważa, że Krzysztof Jeleń „dobrze zna wcześniejsze przekłady, z których zdarza mu się umiejętnie korzystać, a przy tym kieruje swoje wersje do współczesnego czytelnika”. Korzystać wcale nie oznacza zahaczać o plagiat, ani móc być oskarżonym o wtórność. Uważam, że moje tłumaczenia są oryginalne i dobrze oddają ducha poezji Baudelaire’a. Gdyby tak nie było, nie znalazłyby się w publikacji Zakładu Narodowego im. Ossolińskich.
Jakie trudności napotkałeś w spolszczaniu utworów wybitnego symbolisty?
– Baudelaire jest bardzo trudny do tłumaczenia. To nie tylko kwestia języka lub raczej języków, tak nieprzystawalnych jak francuszczyzna i polszczyzna, ale także wiedzy, kulturowych, mitologicznych, religijnych i artystycznych odniesień (był przecież poeta wybitnym krytykiem sztuki). Do tego dochodzi doskonałość stylistyczna, harmonia każdego wersu, zagęszczenie każdego zdania, które, jeszcze raz powtórzę za Flaubertem: „jest tak nabite myślą, że aż od niej pęka”. No i jeszcze dźwiękonaśladowczość, aliteracje, bogata metaforyka. Jak sobie z tym poradzić? W moim przypadku zadziałała jakaś intuicja. Tylko i aż tyle.
W 2014 roku ukazała się Twoja książka „Życie ważniejsze niż słowa”, w której, oprócz Twoich wierszy, ukazały się pisane prozą „Okruchy codzienności” oraz 87 przekładów wierszy z „Kwiatów Zła”, a także 22 tłumaczenia tekstów innych francuskich poetów, między innymi Paula Verlaine’a, Victora Hugo czy Alphonsa de Lamartine’a. Napisałeś wtedy, że Twoim pragnieniem jest przetłumaczenie całych „Kwiatów Zła”. Na jakim etapie tego wielkiego przedsięwzięcia jesteś obecnie?
– To pragnienie z pewnością kiedyś się urzeczywistni. Kiedy? Trudno powiedzieć. Najprawdopodobniej po moim przejściu na emeryturę, co nastąpi za trzy lata. Będę miał wówczas więcej czasu, aby dokończyć przekłady już zaczęte i spolszczyć wiersze, które dotychczas pominąłem. Jestem pełen uznania i podziwu dla Marcina Ciury, informatyka oraz tłumacza literatury francuskojęzycznej i angielskojęzycznej, za przekład całych „Kwiatów Zła”, za co został laureatem nagrody „Literatury na Świecie” w roku 2018. Chciałbym również tłumaczyć francuskojęzyczne wiersze współczesnych poetów.
Wiem, że Twoje przekłady od początku spotykały się z bardzo przychylnymi opiniami krytyków. Jaka była recepcja Twojej translatorskiej pracy na przestrzeni lat?
– Jak już wspomniałem na początku naszego wywiadu, pierwszym „recenzentem” moich przekładów był Zbigniew Bieńkowski – poeta, krytyk literacki, eseista i tłumacz. Było to w 1992 roku. Przychylnie wyraził się o spolszczeniu przeze mnie wiersza „Les aveugles” (,,Ślepcy”). Poczułem się na tyle zachęcony, że przez kolejne lata, mniej lub bardziej regularnie, dokonywałem przekładów kolejnych wierszy. W 2012 roku, po opublikowaniu na łamach internetowego czasopisma „PEKU – Perspektywa kulturalna” przekładu 9 wierszy „Kwiatów Zła”, skontaktował się ze mną Zbigniew Naliwajek, literaturoznawca, pracownik naukowy Katedry Filologii Romańskiej Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego, prosząc o przesłanie mu drogą internetową wszystkich dokonanych przeze mnie przekładów z Baudelaire’a. Jakież było moje zaskoczenie, gdy w jednych z maili profesor Naliwajek napisał, cytuję: „Wolę Pana przekłady od wszystkich innych. Myślę, że doskonale czuje Pan świat wyobrażeniowy Baudelaire’a”.
Dochodzimy do najnowszej książki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich, kolekcja Biblioteka Narodowa, „Charles Baudelaire. Kwiaty Zła”, pod redakcją profesora Tomasza Swobody (Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2025). Znalazło się w niej aż 14 Twoich przekładów wierszy Baudelaire’a. Jak Twoje tłumaczenia trafiły do tej publikacji?
– Kiedy ukazał się wspomniany przez Ciebie zbiór „Życie ważniejsze niż słowa” (wydany z moich własnych środków), którego znaczącą część stanowią spolszczenia francuskojęzycznych wierszy, w tym pokaźny zestaw z „Kwiatów Zła”, jeden z jego egzemplarzy trafił do Tomasza Swobody, tłumacza i literaturoznawcy, romanisty i pracownika naukowego Uniwersytetu Gdańskiego. Trzy lata temu, otrzymałem od niego maila, w którym przedstawił mi nieoczekiwaną propozycję. Zacytuję:
„Pozwalam sobie napisać do Pana w sprawie Pańskich tłumaczeń « Kwiatów Zła » – tłumaczeń, które, jak Pan zapewne wie, uważam za jedne z najlepszych, jakie powstały w języku polskim.
Otóż przygotowuję na rok 2024 wydanie « Kwiatów Zła » dla serii Biblioteka Narodowa i trudno mi je sobie wyobrazić bez Pańskich przekładów. Byłbym ogromnie wdzięczny, gdyby był Pan łaskaw rozważyć zgodę na zamieszczenie w planowanym tomie pewnej liczby Pańskich tłumaczeń”.
Oczywiście nie zawahałem się przystać na tę propozycję, choć nie bardzo wierzyłem, że ten projekt może doczekać się realizacji. A jednak, po trzech latach, Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu, potwierdził zamiar wydania tłumaczeń „Kwiatów Zła”. I tak czternaście moich przekładów (wyboru dokonał Tomasz Swoboda) znalazło się w tej pięknej publikacji. Nie ukrywam, że jestem zaszczycony i zachęcony do dalszej, translatorskiej pracy.
Serdecznie gratuluję Ci udziału w tym znaczącym przedsięwzięciu! Jak czujesz się w towarzystwie tak wybitnych twórców jak Wisława Szymborska, Czesław Miłosz czy Mieczysław Jastrun?
– Nie ukrywam, że znalezienie się obok tak wybitnych tłumaczy i poetów zarazem, to dla tłumacza-amatora, ale też poety, wielkie wyróżnienie. Podejmując się tłumaczeń z czystej, lingwistycznej przyjemności, nie przypuszczałem, że kiedyś doczekam się zaistnienia w tak znamienitym sąsiedztwie. Przecież przekłady wyżej wymienionych, to uznane wersje, pojawiające się w większości zbiorów przekładów poezji Baudelaire’a. Tak na marginesie, dwa lata temu w ramach Głogowskich Konfrontacji Literackich prowadziłem spotkanie autorskie z Tomaszem Jastrunem (synem Mieczysława). Pojawił się również wątek translatorskiej pracy jego ojca.
Czy masz swój ulubiony wiersz Baudelaire’a w Twoim tłumaczeniu? Chciałabym abyśmy podzielili się z czytającymi ten wywiad Twoją wersją utworu.
– Trudno mi wskazać jeden taki wiersz. Wybiorę „L’invitation au voyage” („Zaproszenie do podróży”). Bardzo lubię jego muzykalność, a przecież poezja to, jak chciał inny wybitny francuski poeta, Paul Verlaine: „De la musique avant toute chose…” – muzyka przede wszystkim. Zresztą wszystkie wiersze Baudelaire’a urzekają niezwykłą muzykalnością. Ja również w swojej twórczości poetyckiej bardzo często posługuję się wierszem sylabotonicznym. W dużej mierze zawdzięczam to autorowi „Kwiatów Zła”. „Zaproszenie do podróży” nie znalazło się w wydawnictwie Ossolineum, dlatego myślę, że tym bardziej warto tu przedstawić mój przekład.
Zaproszenie do podróży
Luba ma dziecino
Niech twe myśli płyną
Daleko, gdzie słodko być razem!
Kochać bez pamięci
Można – aż do śmierci
W tym kraju, co jest twym obrazem!
Tam słońce przyćmione,
Przez niebo zamglone
Mą duszę urokiem wciąż mami
Pełnym tajemnicy
Twej zgubnej źrenicy,
Gdy cała połyskuje łzami.
Tam – wszystko ciszą, piękna tchnieniem,
Ładem, przepychem, nasyceniem.
Wszystkie meble lśniące
Czarem wieków tchnące
Przepięknie przystroją nam pokój,
A najrzadsze kwiaty
Swoje aromaty
Z wonią ambry przemieszają wokół;
Bogate sufity,
Blask w lustrach ukryty,
Piękno Wschodu tajemne i dzikie,
Wszystko to – najszczerzej
Sekret nam powierzy
Swym słodkim, rodzimym językiem.
Tam – wszystko ciszą, piękna tchnieniem,
Ładem, przepychem, nasyceniem.
Popatrz na zatoki,
Gdzie we śnie głębokim
Kołyszą się statki na fali.
To po to, byś miła
Co zechcesz, spełniła,
Przybyły ze świata oddali.
Zachodząca kula
Słońca – już otula
Wszystkie pola, miasta kanały
Hiacyntem i złotem;
A świat – chwilę potem
W ciepłym świetle zasypia już cały.
Tam – wszystko ciszą, piękna tchnieniem,
Ładem, przepychem, nasyceniem.
Bardzo dziękuję za interesującą i inspirującą rozmowę. Czy chciałbyś coś przekazać czytelnikom kwartalnika Ypsilon?
– Dziękuję za możliwość podzielenia się moimi refleksjami i doświadczeniami, związanymi z tłumaczeniem wierszy jednego z najwybitniejszych poetów w historii literatury światowej.
Krzysztof Jeleń – rok urodzenia 1963. Nauczyciel języka francuskiego, etyki i filozofii w II Liceum Ogólnokształcącym w Głogowie, poeta, tłumacz poezji francuskojęzycznej oraz polskiej poezji na język włoski. Autor 10. zbiorów wierszy, z których kilkadziesiąt doczekało się przekładu na język francuski przez Danutę Sut-Karykowską. Jest członkiem Związku Literatów Polskich, pełni funkcję prezesa Głogowskiego Stowarzyszenia Literackiego. Został uhonorowany odznakami: Zasłużony dla Kultury Polskiej, Srebrną Odznaką Zasłużony dla Województwa Dolnośląskiego, Zasłużony dla Miasta Głogowa. Miłośnik biegania, książek i dobrego kina. Zaangażowany w wolontariat na rzecz Hospicjum w Głogowie. Od 40 lat mąż romanistki Ewy. Poliglota, włada 7 językami.
Danuta Sut-Karykowska – urodzona w 1967 roku we Wrocławiu absolwentka filologii romańskiej na Uniwersytecie Wrocławskim. Autorka przekładów poezji na język francuski w książce „Wybór wierszy / Poèmes choisis” Krzysztofa Jelenia (Studio ECHO 2020), w książce „Wwierszowzięci. Edycja polsko-francuska” / « Les Versenchantés. Édition polono-française » oraz w « Gwiazdozbiorze Pegaza » (Fundacja Poetariat 2022 i 2024). Jej wiersze ukazały się w kilku antologiach poetyckich Fundacji Poetariat, w Mojej Przestrzeni Kultury, w Pocztówkach Literackich Karola Maliszewskiego w „Odrze” oraz w kwartalniku literacko-artystycznym „Ypsilon”.
Wybrana bibliografia:
- Charles Baudelaire, Kwiaty zła. Les Fleurs du mal, wybór: Maria Leśniewska i Jerzy Brzozowski, Wydawnictwo Literackie, Warszawa 1990
- Charles Baudelaire, Kwiaty Zła, oprac. Tomasz Swoboda, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2025
- Krzysztof Jeleń, Życie ważniejsze niż słowa /wiersze/. Okruchy codzienności /proza/. Kwiaty Zła i inne francuskojęzyczne wiersze /przekłady/, Arstad, Głogów 2014