+48 736-84-84-44

Urszula Kalecińska-Kucik

14/2026

Przymierzalnia znaczeń

 

życie potrafi zranić

poeta broni się żonglując słowami

ustawia w szeregi kolumny

miejscami zamienia

wyciąga z zakamarków serca i głowy

żeby w metafory schować

strofy składa z wyobraźni i zdarzeń

 

jak z kolorowych szkiełek witraży

kreuje nierealny świat

lub szuka wśród wspomnień na strychu

z zakurzonych pudełek wyciąga

 na światło dzienne słowa sepią czasu pokryte

 

a ktoś to wszystko i tak odmieni

do swojej miary przyłoży

bo wiersz to nie tylko słowa

lecz ich treść i sens uczuciami owiane

każdy szuka ich na swój sposób

przymierzając do siebie

jak nowe ubranie

oglądając się w lustrze

bo musi pasować

jak druga skóra idealnie

 

 

Przymierzalnia uczuć 

 

widzę w wyobraźni sklep z uczuciami

zbieram po kolei z wieszaków

nadzieję w kolorze zielonym

miłość w czerwonym

tęsknotę w szarości

radość pomarańczową

z żółtymi plamkami słońca

gniew w purpurze

odwagę w fiolecie głębokim

 

przymierzam po kolei

niektóre leżą idealnie

inne pasują mniej

odstają na ramionach

za ciasne uwierają

albo duszą pod szyją

 

gdy czerwień w sercu zastyga

a szarość snuje się gęsto u powiek

ja wciąż przymierzam

aż w końcu wychodzę ubrana

w fiolet głęboki jak przepaść

ten cichy upór odwagi

z którym każdy człowiek

rzuca wyzwanie zwyczajnym dniom

 

 

Przymierzalnia wspomnień 

 

wspomnienia

są jak nienoszone już ubrania

najczęściej pachną domem

otwieram szuflady pamięci

wyciągam sukienkę z falbankami

pachnie dzieciństwem

w jednej kieszonce stary irysek

w drugiej pełno kamieni

które kocham do dziś

ostrożnie ją przymierzam

by nie rozerwać czasu

i znowu mam kilka lat

biegnę po łące pełnej zawciągów

i mleczy z kolorowymi gąsienicami

 

inne wspomnienia

pachną deszczem wiatrem

wieczorną rosą starymi listami

drożdżowym ciastem

te z kurzem i pleśnią

trzeba na zawsze oddać przeszłości

ale przymierzam po kolei

bo tylko tak wiem kim byłam

kim jestem i jeszcze będę

 

 

Przymierzalnia przyszłości

 

patrzę na pustą ramę bez lustra

na wieszakach jeszcze nic nie wisi

krawiec czasu dopiero uszyje przyszłość

z tkanin których jeszcze nie dotknęłam

i raczej nie mogę ich sama wybrać

nie wiem czy będą jak aksamit

czy jak owcza wełna będą gryźć

boję się wejść do przymierzalni

bo nie wiem czy to

co w końcu przyjdzie mi ubrać

będzie do mnie pasować

a podobno najlepiej leżą rzeczy

które uszyło się samemu

z oddechu miłości i odwagi

Przejdź do treści