14/2026
Czarny kwadrat
Czarny kwadrat na białym tle
Kwadraty nie występują w naturalnym środowisku
W środowisku domowym czarny kwadrat na białym tle wiesza się na honorowym miejscu
Otchłań zamiast twarzy Jezusa
Występuje kółko i krzyżyk trójkąt
Trójca krzyż i okrąg
Kwadraty nie
Pasują
Nigdzie
Gdzie szuka się sensu
Cyklon
Oglądam piękne scenariusze obcych rodzin, czekam aż otworzą się drzwi i w nich staniesz
czekam na uśmiech na wnuka szczeniaka na dziewczynę bądź chłopaka czekam by cię pocieszać i się kłócić by bić ci brawo
oglądam cudze życia gdy moje przelatuje wokół jestem okiem cyklonu w ciszy
wsłuchuję się w chrapanie psa ciche kroki na piętrze i w śpiew nieżyjącego ptaka
wsłuchuję się w ślady twoich kroków i obecności
skrzyp lekki stuk o podłogę
nieznośna cisza
cudze życia migają na ekranie
miga mi w głowie lampka na granicy rozładowania nie ma tej mocy co wściekłość lampka sygnalizuje wyczerpującą się baterię
zginął mi kubek który dostałam od ciebie na 34 urodziny różowy z napisem queen pijałam w nim kawę puste kroki zaginęły jak ten kubek ślady obecności
chrapanie psa ciche westchnięcie cisza i cichy stuk o podłogę na górze ciche kroki choć wszyscy dawno leżą w łóżkach
Śnią o życiu sprzed
w oku cyklonu jest bardzo cicho każdy odgłos jest słyszalny i niepasujący dźwięki obrazy i ludzie są intruzami zabierają mi przestrzeń w rozpaczy zacieśniają więzy albo więzi
w samotności nie da się być razem nawet kiedy trwamy obok siebie i trzymamy się za ręce
w moich rękach wszystko umiera dziecko ptak patyczak pomysł radość życie
Umierają dusze najbliższych mi ludzi świat ma jeden głęboki czarny kolor bez światła
wchłonięte zostało przez twój brak
wybrakowany świat
już nigdy nie będzie jaki był jak byliśmy jak się śmialiśmy kłóciliśmy przytulaliśmy jak się słyszeliśmy
Zatrzymanie
Godziny poza mną kreska za kreską portret za portretem
Ale boję się ciebie
Są postaci nie ma osoby
Ślady na plaży psie łapy stopy rozwiane na wietrze włosy
Wspomnienia na fejsie twoje rozwiane włosy nie twoje ale młodszego brata który jak ty Wygląda na zdjęciach
Psie ślady chrapanie wspomnienie wiatr
Rude włosy których nie ma są inne te które wciąż wspominają ciebie
Ślady na piasku na kamieniach
Kamień w kieszeni ten który mieści się w dłoni
I ten który nie mieści się w świecie
Ciąży przeciąża ciążą trzy po trzy
Ty brat i bracia
Został pusty pokój i wspomnienie po ostatnim pożegnaniu
Ostatnim dobranoc
***
Gdyby schować w cieniu wszystkie zmartwienia
Odwiesić je na kołku cudzych oczekiwań
Oddać się rozpaczy i w niej zatracić
Może pora stać się wariatką, histeryczką,
Którą robiono ze mnie zawsze.
Teraz mam przynajmniej powód
Może właśnie pora na to…
Żebyście się bali mojej nieobliczalności,
Schodzili mi z drogi i spuszczali wzrok
Gdy będziecie obok mnie przechodzić
Może wtedy wyżyję się choć trochę,
Może wtedy poczuję się lepiej?
Nie będzie lepiej już nigdy…
Chłopczyk
Chłopiec z czułością złapał
Gołębia
Chłopiec, który zachwyca się mrówką,
Mróweczką
Zawołał: Mamo popatrz na mnie!
Spojrzałam.
Uwaga rodzica jest bezcenna.
Dostrzegam obrazy sprzed i po.
Kalka prześwietlona pod słońce.
Chwile szczęścia,
Wymieszane ze wspomnieniami.
Psie smutki
Psia samotność nie płacze, nie wyje
Psia samotność chodzi opłotkami i kładzie uszy po sobie
Psia samotność to smutny pysk położony na łapach
W psiej samotności jest smutek i tęsknota
Są uszy podniesione na dźwięk otwierania tych jednych drzwi
Jest tęskny wzrok wpatrzony w klamkę
Zanikający znajomy zapach skarpetek rzuconych po całym dniu w kąt pokoju
Imię rzucone podczas rozmowy
Za którym nie kroczy
Ulubiony – nieistniejący już człowiek.
Etapy
Według podręczników
Przeżywania etapów żałoby
Przeszłam na poziom drugi.
Zaprzeczenie
Niezgoda
Niedowierzanie
Udawanie, że nic się nie stało…
Wychodzę i wracam,
Wołam,
Rozmawiam,
Czytam wiadomości,
Znajduję Twoje rysunki
Wypłakuję się w bluzy i koszulki
Segreguję skarpetki
Liczę wciąż do pięciu
Trzech i dwoje
Pięcioro i pies
Pies…
Który zaprzecza temu co się stało,
Bo gdy pada Twoje imię to szuka.
Mniej zainteresowania
Mam pełen słoik wspomnień o
Tobie…*
Stoję z rozsznurowanymi butami…
Czas nie leczy ran.
Pozwala zapomnieć tym mniej zainteresowanym.
Dziura w moim sercu i wyrwa w mojej duszy krwawią
i powiększają się.
Nie da się tego wyleczyć, niczym wypełnić.
Uczymy się żyć z permanentnym bólem.
Maskujemy rozpacz by wydawać się normalni.
Odwracam się do świata plecami…
* tekst z piosenki Fisza „Sznurowadła”
***
Nagle brakuje słów
Nie wiadomo jak zacząć
Nie ma odpowiedniego cytatu z książki
Ani tej którą czytałeś Ty,
Ani tej którą czytałam ja,
Ani tych które czytaliśmy razem
Spotkałam dziś twojego przyjaciela
Szedł Cię odwiedzić
Późnym zimowym popołudniem
Po szkole
Nie wiedziałam co mu powiedzieć…
Najtrudniej wybrać ostatnie słowa zapisane
Na nagrobku dziecka…
Dziura
Czy można robić sobie selfie gdy jest się w żałobie?
Mówią że każdy przeżywa to na swój sposób,
Indywidualnie
Indywidualną sprawą jest Twój żal
Oczywiście o ile nie jesteś zbyt smutna i
zrozpaczona,
Wściekła
Pełna żalu
Pretensji do pana boga i wszystkich świętych
Żałoba jest nawet ładna,
Taka dostojna
I każdy poklepie cię trochę po plecach.
Smutek wisi wokół ciebie jak zapach naftaliny
Starego futra po babci
Wyciągniętego z czeluści starej szafy
Kulki wylatują z kieszeni
A mimo wszystko
W okolicy serca
Wyżarto najwięcej dziur…
***
Są braki w przestrzeni.
Zapychamy je czymś co nie ma znaczenia,
Albo miałoby znaczenie gdybyś nie zniknął.
Gdybyśmy byli razem
Gdyby nasza całostkowość wypełniała nasze dni.
Rozmawiamy o pieprzotach
O tym co się wydarza
Wciąż
Bez względu na to
Że Twoje miejsce pozostanie puste
Przy smutnym
Wigilijnym stole.
Wiedzieć jak się zachować
Wiedzieć jak się zachować
To tak dużo znaczy
Żeby nie doprowadzać matki,
która właśnie straciła dziecko do jeszcze większej rozpaczy
Ofiarować modlitwę, myśl, wiersz, piosenkę.
Ofiarować kawę z widokiem na pociągi
Ofiarować rozpaczy czekanie i spokój,
Dębowy krzyż z imieniem i nazwiskiem
I własnoręcznie wyśpiewany psalm
Wiedzieć jak się zachować to tak dużo znaczy
Żeby trzymać gębę na kłódkę gdy nikt cię nie prosi o zdanie
Żeby trzymać własny smutek w kącie i nie kłuć nim
w oczy matkę która właśnie straciła dziecko
i nie doprowadzać jej do jeszcze większej rozpaczy Wiedzieć jak się zachować…
Matka Ziemia
Podobno ciało kobiety zmienia się w hybrydę
gdy wyda na świat syna.
Ja wydałam trzech
Z każdym z nich poszła w świat cząstka mojej duszy.
Straciłam jedną jej część.
Do tej pory krążyła wokół mnie,
poza mną,
jak księżyc wokół ziemi.
Zostały tylko dwa.
Zachwiała się moja grawitacja.
Grunt umknął spod mych stóp.
Nigdy nie odzyskam równowagi.
Bieguny zmieniły miejsce.
Odwróciło się wszystko.
Pozostałe księżyce krążą
Choć same też zgubiły rytm.
Matka
Ziemia
Straciła
Swoją orbitę.
Krążę wokół słońca,
wokół marzeń o tym
gdzie byśmy mogli zawędrować
i co stałoby się gdybyś stał się samodzielną planetą
Czyimś słońcem…
Czyimiś gwiazdami…