14/2026
Starość
Zamknięci w szarych skrzydłach dni.
Pokorni w sobie bez wymagań.
Kiedyś z nadzieją szli swą drogą,
chociaż ich wiatr po plecach smagał.
Łapali chwile szczęścia w dłonie.
Młodości zew im szlak wyznaczał.
Dzisiaj zmarszczone czasem skronie,
nić melancholii krąg zatacza.
W oknie starości jakby w lustrze
przeszłość utkana wspomnieniami,
bo kiedyś byli komuś wsparciem,
do granic duchem swym oddani.
Teraz jak ptaki zagubione
czekają w klatkach samotności.
Już niepotrzebni, jak zużyci.
Zabrakło dla nich serc czułości.
Wciąż wypatrują jednak nieba,
oczyma, które pięknie patrzą.
Cierpliwie, chociaż trochę boli,
bo przyjąć prawdę nie jest łatwo.
W szarości dni mijają lata.
Jesienne krople dżdżu na rzęsach.
Mówią: powinna być pogodna,
ale nie zawsze jest tak piękna.
Jeszcze w tych oczach światło życia,
jeszcze wiatr w drodze pieśń im gra.
Wskazówka czasu w schyłek spycha,
jesień staruszka w taktach łka.