+48 736-84-84-44

Leszek Wójcik

14/2026

 

Granica

 

Jakże dziwnym pojęciem jest granica

matematyczna linia do której się dąży

ale lepiej się do niej nie zbliżać

świadectwo terytorialności naszych przodków

porośniętych futrami wymarłych zwierząt

oddzielających w jaskiniach światłość od ciemności

której bali się bardziej niż ognia

 

Granic nie szanują zmienne wiatry

chmury brzemienne deszczem lub śniegiem

ani nurty rzek pijanych wodą

zwierzyna łowna i gatunki chronione

przekraczają je bez żadnego pozwolenia

 

Na granicach kwitnie przemyt

roślinnych pyłków i nasion

za nic mają je chmary owadów

i ptaki nawet te niezbyt wędrowne

 

Tylko ludzie z zapałem

giną w walkach o granice

wyrywają je sobie łamią i zacierają

i wytyczają ciągle nowe

jakby granice były miarą ludzkości

w bezgranicznie wielkim kosmosie

 

Pobudka  

 

Zasypiałem w bezpiecznym miejscu Europy

kiedy spałem ktoś zamienił świat na gorszy

obrócił klepsydrę Ziemi do góry nogami

wyciągnął z zakurzonych regałów

zaklęcia z mrocznych czasów

 

Mordowane miasta i gwałcone wsie

wróciły w transmisjach na żywo

strzelnice ulic w twierdzach osiedli

bezpłodne pola obsiane minami

pogoda z codziennym deszczem pocisków

 

Nic nie jest dane na zawsze

historia może zapukać do drzwi

każe spakować życie w niewielki tobołek

uciekać od ludzi zamienionych w bestie

 

Rodzina  

 

Olena jest tutaj

jej rodzina tam

tam i tutaj to dwa różne kosmosy

oddzielone czarną dziurą wojny

 

Nad Czernichowem zapala się łuna

niesie się przez stepy i pola

pierwszy wybuch budzi serce

Olena wstaje przed świtem

chwyta smartfon jak magiczną kulę

żeby ujrzeć w nim jedno słowo

żyjemy

 

Noc spadających gwiazd   

 

Mariana ma jeszcze w oczach

trzynaście lat zabawy

gdy pokój był tak oczywisty

jak niebo i łany słoneczników

 

Nie obchodzi jej polityka

tylko siwe kłęby strachu

spod gąsienic rosyjskiego czołgu

i zmiażdżony samochód dziadka

 

Mariana boi się patrzeć w niebo

zamiast gwiazd nocą spada śmierć

błyskiem i hukiem zabija marzenia

zapuszcza korzenie i rośnie

 

To co że wojna trzeba jakoś żyć

ogrzać dom którego jutro nie będzie

zdążyć ugotować ziemniaki

usiąść jeszcze razem przy stole

 

Mariana nie rozumie

jak mogłoby tego nie być

Przejdź do treści