14/2026
DISCOTHEQUE
brokat i konfetti sypią się zewsząd
straszne ilości, ilości straszne
nikt tego nie przewidział
zamknięte autostrady i lotniska
przymusowe urlopy – niechciane wakacje
prawie jak podczas pandemii
popłoch z wolna przechodzi w marazm
milkną gadające głowy
krawędzie łagodnieją
widnokrąg zasnuwa mistyczna akceptacja
różnice między przeznaczeniem a wolnością
ustępują na rzecz „wszystko ujdzie”
nagle nie wiadomo skąd
hałas potworny, potworny hałas
cisza – kolorowa, migotliwa
rozsypuje się w drobny mak
jak kryształowa figurka
kto mówi? kto słucha?
a kysz, przepadnij!
lecz zaraz…
to przecież nie cisza się rozsypała
to planeta: z klubu kula
„zawsze za dużo imprezowała
i oddawała się komu popadło”
HOLOGRAMOWE SOWY
ubezwłasnowolnione
z przejęciem wyglądały przez dziuplę
w plastikowym drzewie
a może by tak wziąć i wylecieć
pytały bez słów
patrząc jedna na drugą
przecież brakuje tu krat
zagrożeń nie widać
a powietrze jest świeże
posłuchajmy filozofów
i zaczekajmy do zmierzchu
zaproponowała liderka
jednak po nim był następny
kolejny
i jeszcze jeden
a sowy wciąż spoglądały w dal
jak przez brudne, sklepowe okno
refleksyjnie nieobecne
co im powiesz, co doradzisz?
pionku z szachownicy pełnej pianek
dokąd zaprowadzi je twój tweet?
ONA
po przebudzeniu liczyła jednorożce
nie było łatwo
ostatecznie uwielbiają się bawić
w chowanego
uplótłszy warkocz z paru horyzontów
ukradła kroplę neonowego wodospadu
tę jedną
jedyną
zrobiła to tak jak chciała
bezwstydnie
zwyciężając lęk i znajdując się
poza wszelkim podejrzeniem
cyfrowa legenda głosi
że kropla przemieniła się w perłę
zamiast sięgnąć po własną szukają jej
w starych sieciach i na jałowych ziemiach
tak to już jest z nimi
androidami