+48 736-84-84-44

Krystyna Bandera

14/2026

 

Listy  

 

Ten dzisiejszy też trafi do schowka.

Może kiedyś go znajdziesz. Przeczytasz

te wczorajsze i te sprzed kilku lat,

napisane na kartkach z zeszytów;

 

powiązane wstążkami lub luzem

pożółknięte koperty schowane

bez adresu, bez znaczka, bez stempla.

Każdego dnia wrzucane w niepamięć.

 

Poznasz prawdę, gdy otworzysz schowek.

Wszystkie listy w nim leżą dlatego,

że w tych, które wciąż do mnie wysyłasz,

nie podajesz adresu zwrotnego.

 

 

Miłe złego początki 

 

To był poranek (pierwszy po lecie),

budzik nie dzwonił i nie piał kogut.

Cisza dzwoniła jak diabeł na mszę

na znak, że jeszcze poleżeć mogę.

 

Nad trawnikami mgła falowała,

suszyły beton pierwsze promienie;

liście na wierzbie z kroplami rosy

w bezruchu trwały ponocnie senne.

 

I nagle trzask, trach bez ostrzeżenia –

płosząc bezczelnie spokój najświętszy,

przeszedł w tryb pracy z trybu czuwania

mój elektryczny płytowy grzejnik.

 

 

Luka w czasie 

 

Mówisz, że zdążysz mi powiedzieć,

wyśpiewać, wygrać, namalować,

odkryć i zakryć, poodsłaniać…

Na wszystko –  mówisz –  przyjdzie pora.

 

Być może jutro lub za tydzień

stworzy się taka luka w czasie,

że niemożliwe do zrobienia

od ręki –  szast-prast –  zrobić się da.

 

Słucham kolejnych obiecanek,

na wiatr rzucanych od niechcenia

i myślę sobie: kiedyś stwierdzisz,

że luka jest, a mnie w niej nie ma.

Przejdź do treści