14/2026
BIO-UL
w nocy wypuszczam pszczoły
na lunarne łąki
by zbierały nektar
i frazy sui generis*
wracają nad ranem
brzęcząc donośnie
ofiarnym dymem wyciszam rój
i lepię z pyłków
oniryczne wersy
w miodarce wirują
plastry z wierszobrania
i osobliwe stany odniesienia
*Sui generis – łacińskie wyrażenie oznaczające ,,w swoim rodzaju”,
odrębne, wyjątkowe i niepodporządkowane szerszym kategoriom.
OSADZANIE
tam gdzie kiedyś mówiłam mój dom
oddychają bezimienni ludzie
drzwi otwarte na nieznane zawołania
dawnym domom odbieram moc
lecz zostawiam eteryczny cień
dopóki w szybach
i pod kolejną warstwą farby
gniazdują wspomnienia
a pamięć trzyma kilka nitek
słowo dom
ustawiam w nowym miejscu
zakamarki ożywiam nasionami
i uszczelniam biały płot
kreślę ważny symbol
na kamieniu i przełykam
by osadził się w trzewiach
ukorzenił serce
wpasowana w egzotyczny (kraj)obraz
obdarzam morze niewinną spowiedzią
a przyjazne dźwięki unoszą się
niczym wodorosty
hola
hola
hola*
*Hola – popularne powitanie w Hiszpanii
ZZA BALUSTRADY
Agnieszce i Michałowi Będkowskim
król ulicy
na wytartym fotelu
blokuje niewielkie skrzyżowanie
nie zważając na samochody
czasem wyciągnie rękę
do przechodzącego turysty
codziennie obecny
jak ceglane ściany
i kolorowe śmietniki
w odrapanej kamienicy
wesoły gwar piwiarni
stare Hiszpanki kołyszą wnuki
popijając mahou pogryzając churrosy
trzynastowieczne mury
i arabeski kamieniczek
pamiętają więcej
niż wiekowe drzewa
ludzkie wojenki nie powaliły
strażniczych baszt
nie złamały kręgosłupa
zdobnego meczetu
choć zniknęły smukłe minarety
a muzułmańską świątynię
wyświęcono na kościół
w południe
nieduże pueblo przysypia
ukołysane morzem
odurzone zapachem
kwiatów pomarańczy
SZMACIANA LALECZKA
dom rodzinny zbombardowano
ocalał tylko różowy pokoik sześciolatki
w skroniach łomotały żołnierskie kamasze
nadciągały jak złowrogie bestie
z dziecięcych snów
schowała się do wiklinowego kufra
wstrzymała oddech i przestała istnieć
ale świat trwał
powleczony niepamięcią
piekącą hibernacją czasu
powoli odżyły ogrody, porcelanowe filiżanki –
rozszczebiotały się barwne ściany
drobne zaciekawione dłonie
sięgnęły w głąb kufra
– babciu babciu!
znalazłem szmacianą laleczkę
czemu jest taka… smutna
wiekowa siwowłosa dziewczynka
znów usłyszała w sercu dudnienie
żołnierskich kamaszy
DESPERACJA
masz tylko szesnaście lat
i rzemyk z muszelką na szyi
a już twardy los
wyrzucił cię jak rozbitka
na tratwie z butelek PET
tylko kilka kroków
dzieliło od Ziemi Obiecanej
więc biegłeś po wolność
ścigając się ze strażnikiem
by pokonać kamienny mur
nie wystarczyła odwaga zwierzęcia
ani młodzieńczy zapał
zabrakło sekund
w moim sercu wciąż biegniesz
ale już po drugiej stronie muru
Dzielnemu chłopcu z Maroka,
który w maju 2021 r., dopłynął samotnie na tratwie do wybrzeży Europy,
po czym został deportowany.
ZAMILKNĘ
ja powojenna
nic nie wiem o żałobnych miastach
chociaż pamięć przodków
odziedziczyłam w kościach
zapamiętałam lekcje historii
słowa dziadków
i przesiąkłam słowami
nigdy więcej…
wprawdzie ekran telewizora krwawi
wciąż nic nie wiem o żałobnych miastach
mój wiersz pod puszystym kocem
może tylko zamilknąć
RÓŻOWY PRZEWOŹNIK
spełnia wyłącznie twoją wolę
zmiany miejsca tonacji czy prany*
podąża za decyzją
bez żądania obola
rozpościera różowe skrzydła
by wybarwić powietrze
seraficzną poświatą i ukojeniem
cierpliwie czeka na gotowość
i przenosi w niezmącony bezczas
gdzie słowa nieruchomieją
w blasku praźródła
rozumie że pojęcie śmierci
wrosło czernią
w ludzkie umysły
*Prana – powszechna siła życiowa (w hinduizmie i teozofii).