+48 736-84-84-44

Eliza A. Falkiewicz

14/2026

 

To był maj 1981

 

pachniała Saska Kępa szalonym zielonym bzem*

 

Poczekalnia ambasady

Na ścianie plakat opery sydnejskiej

Jego marzenie Mój ból

Trzymamy się za ręce

Młodzi Nierozłączni Zakochani

 

*Agnieszka Osiecka, z piosenki „Małgośka”

 

Co ja tu robię 

 

daleko od domu

omotana beznadziejną tęsknotą

nic niewiedząca o życiu

 

porwana przez miłość

za kratami losu

poniżana przez ludzi

których nie rozumiem

 

wyciągam ręce

kładę na nie oczy

szepczę imiona

 

 

Australio

 

wdzięczność do ciebie czuję podobną miłości

upajam się twoim egzotycznym czarem

słońce tylko u ciebie zachwyca mocą

ocean tylko tutaj oddycha w mych oknach

 

niczym matka wzięłaś mnie w ramiona

płacząc razem ze mną z tęsknoty za domem

połączyłaś z innością tak bym poznała świat

dałaś córkę, jej – dzieci, wszystkim nam ojczyznę

 

o miłość do ciebie nie pytasz przybyszów

nie pytasz czy pokochałam cię już całą sobą

mądra – znasz moje korzenie i wiesz za czym tęsknię

wiesz dobrze co czuję gdziekolwiek jestem

 

 

Krzesła po Babci

 

na dwóch kontynentach przyszło mi żyć

przy dwóch stołach jeść na dwóch łóżkach śnić

 

tam gdzie mnie nie ma i zamknięte drzwi

życie trwa dalej tylko sąsiad śpi

 

w warszawskiej szafie plotkują ubrania

marząc o ciałach i zapachu prania

 

szczotki do zębów pogodzone z losem

dziwią się paście zbuntowanej w proszek

 

a mydło bez przerwy ze złości się pieni

tyłem odwrócone do smutnych grzebieni

 

jedynie krzesła po babci szczęśliwe

od trzech pokoleń w tej samej rodzinie

 

inne w tułaczce po antykwariatach

wdzięcznie czekają do lata

 

 

W porze wyjazdu   

 

z ojczyzny do ojczyzny

z miłości do miłości

z tęsknoty do tęsknoty

 

zawsze ktoś gdzieś się cieszy

że będzie mnie więcej

ktoś płacze że będzie mnie mało

 

 

Inter mundos   

 

Między światami

dzika pora życia

omija zimy

i przedłuża lata

 

o wiosnę nie dba

martwiąc się na zapas

czy zdąży zobaczyć

złotą polską jesień

 

jedną nogą w deszczu

drugą w piasku plaży

o dziwnych godzinach

śpiąca w samolotach

 

czasami przysiada

na bezpańskiej chmurze

skarżąc się wiatrowi

na cygański żywot

 

 

Powrót

 

bzy moje, gdzie wasze kwiaty?

 

spóźniłaś się kochana

pękając od soków

mdlejąc od swej woni

płatki opadły

sparzone przez słońce

 

choć suche – jesteśmy

by powiedzieć witaj

jak w dzień twych narodzin

gdy kwilenie z okna

każdy listek słyszał

 

wiesz przecież jak bardzo

czekamy na ciebie

błagając by granic

nie zamknięto nagle

udało się! jesteś!

 

znów tańczą firanki

w uśmiechniętych oknach

czajnik w kuchni śpiewa

w rytm piosenki z radia

kurz wiruje w kątach

 

a ty znowu w oknie

napawasz się wonią

swojego dzieciństwa

 

 

Pamięć

 

obrastamy mchem

codziennie

dźwięki brzmią

oczy widzą

inaczej

bliżej nam niż dalej

zabierzemy ze sobą pamięć

naszą Polskę

przodków prawdziwych patriotów

dzieci pozostaną na obcej ziemi

hybrydy

z naszego popełnienia

Przejdź do treści