14/2026
Jak ci tam
Powiedz
w jakim sadzie
przycinasz teraz jabłonie
czy na tamtych polach
dojrzewają
tak samo słodkie truskawki
Bo tutaj
ostatnie wiśniowe
drzewo dziczeje
a osierocona ziemia
nie pamięta
twoich dłoni
Powiedz
z kim teraz śpiewasz
wojenne pieśni
komu do snu
opowiadasz
jak to było dawniej
Bo tutaj
cisza jak makiem
i tylko wiatr
w pustym polu
wyje z tęsknoty
za tobą
Ten jeden raz
Leżałaś na ziemi
bez ruchu
a ja
jak płatki śniegu
do płaszcza
przykleiłam się
do ciebie
każdym centymetrem
drobnego ciała
I kołysałam się
na twojej piersi
niczym fala
spokojnego jeziora
starając się nie zasnąć
i zachłannie spijałam
każdą chwilę
nim alkohol zdążył
rozrzedzić się
w twoich żyłach
A ja znów
spragniona i głodna
będę zasypiać
pod oknem
w oparach dymu
krzyków i toastów
jak zasuszone kwiaty
które dla ciebie
zerwałam latem
Nie wiem
czy lubiła koty
Nie wiem
czy lubiła koty
ale zawsze były
w jej
niewielkiej obórce
pachniało
odchodami świń
futrem króliczym
i sianem
którego kopy
ciągnęła wózkiem
z pola każdego dnia
Nie wiem
czy lubiła koty
ale mnie na pewno
jej twarz
obwiązana kolorową chustą
uśmiechała się
na moje
dzień dobry
drzwi obórki
otwierały się
a ja jak Alicja przez lustro
wchodziłam w świat
kocich harców
ostrych pazurków
i pomiaukiwania
Godzinami
głaskałam je
i iskałam
przy odgłosach
nieustającej konsumpcji króliczej
świeżego mleczu
i pachnącej koniczyny
a one mruczały
leżąc do góry
miękkimi brzuszkami
Nie wiem
czy lubiła koty
bo nigdy ich nie głaskała
a one i tak
ocierały się o nią
kiedy sypała
parujące ziemniaki
w koryto świń
i zostawiały na łydkach
swój podpis
Nie wiem
czy lubiła koty
ja tak
były niczym książka
którą czytałam zachłannie
odkrywając ich tajemnice
pachniały sianem
ciepłym mlekiem
i dzikością
pachniały mną
Przebaczenie
Wybacz mi
moje
w siebie zapatrzenie
wybacz mi
gniewu
powoju pnącze
wybacz mi
zawiść
co jak perz
się pleni
wybacz mi
słów kamiennych
stosy
wybacz milczenia
sól
gdy o wodę prosisz