+48 736-84-84-44

Na lipę. Miłości Agnieszki Osieckiej.

Agnieszka Osiecka była obiektem westchnień wielu mężczyzn i sama także do wielu wzdychała, jednak zawsze twierdziła, że należy wyłącznie do siebie.

To miało się zmienić, gdy zbliżyli się z Jeremim Przyborą, z którym, co prawda nie od razu, lecz z upływem czasu, zaczęła romansować na lipę, zakochując się znacznie wcześniej w jego listach niż w nim samym.

Poznali się w 1964 roku, kiedy Agnieszka miała 28 lat, a Jeremi 49. Ona była młodą, ale już rozpoznawalną poetką i autorką piosenek, on – dojrzałym, uznanym artystą kabaretu „Starszych Panów”. Ich znajomość to jedna z najbardziej niezwykłych i subtelnych historii miłosnych polskiej kultury XX wieku – pełna poezji, dystansu, liryzmu i niespełnienia. To uczucie nie trwało długo (niespełna dwa lata) i nie rozegrało się spektakularnie, ale zostawiło po sobie jeden z najpiękniejszych zapisów korespondencji miłosnej w języku polskim. Mowa tu oczywiście o ,,Listach na wyczerpanym papierze”.

To była trudna miłość, przechorowana przez oboje. Agnieszka twierdziła, że przywiązała się do Jeremiego jak pies. Kochała go, ale nie umiała zrezygnować z wolności, która dawała jej szczęście. W niepamięć poszły „Pokrzywy nad Brdą”, wspólne włóczenie się po mieście, gorące noce, jego opowieści o Tomaszu Mannie i śmiech.

A i Jeremi, starszy od Agnieszki o niemal 20 lat, miał już wówczas dzieci i był uwikłany w inne zobowiązania, co z pewnością także wpłynęło na losy ich relacji, która zaczęła przybierać charakter namiętnego romansu, by wreszcie wygasnąć. Żyli w różnych światach, mieli inne potrzeby, obowiązki, rytmy dnia. Ją wciąż gnało do przodu, podczas gdy on lubił niespieszność.

Miłość pobudzała Agnieszkę do życia, stymulowała do tworzenia, była jej absolutnie niezbędna, rozniecała w niej płomień, który rodził ekscytację, pożądanie i wenę. To właśnie miłość była dla Osieckiej czymś fundamentalnym, czymś, co rozpalało ją twórczo i emocjonalnie.

Kochała Saską Kępę, Pragę II, a przede wszystkim mężczyznę, który miał być na lipę.

Osiecka nie znosiła samotności, lubiła i łaknęła towarzystwa, nieustannie ciągnęło ją do ludzi.

Ciągle szukała miłości, jej życie uczuciowe pełne było tęsknot, miłosnych perypetii oraz emocjonalnego głodu.

Z dwoma mężczyznami weszła w związki małżeńskie, które jednak nie przetrwały próby czasu, ani ten z filmowcem Wojciechem Frykowskim (zawarty w Zakopanem w 1963 r.), ani ten z reżyserem teatralnym Wojciechem Jesionką (zawarty w Warszawie w 1966).

Życie uczuciowe Agnieszki było burzliwe, szczególnie wtedy, kiedy spotykały się dwie energetyczne dusze, dwoje ludzi o wielkich intelektach.

Z pisarzem Markiem Hłaską poznali się w drugiej połowie lat 50., gdy oboje byli bardzo młodzi – Osiecka studiowała wtedy reżyserię w łódzkiej filmówce, a Hłasko był już znanym, choć dość kontrowersyjnym pisarzem. Połączyła ich młodzieńcza fascynacja i intensywne, ale krótkotrwałe uczucie, które dość szybko się wypaliło. Była to relacja namiętna, intensywna emocjonalnie, ale też trudna i właściwie skazana na rozpad. Hłasko był impulsywny, nieprzewidywalny, czasem destrukcyjny. Osiecka – wrażliwa, ale niezależna. Uczucie wypaliło się – prawdopodobnie z powodu różnic charakterów i stylu życia.

Z Danielem Passentem poznali się w latach 60., gdy oboje byli już osobami znanymi w warszawskim środowisku literacko-dziennikarskim. Łączył ich wielowymiarowy związek, oparty na miłości, przyjaźni, fascynacji intelektualnej, a od 1973 r., gdy na świat przyszła ich córka Agata, również na rodzicielstwie; ale i ta relacja okazała się niełatwa, pełna napięć, wzlotów i rozczarowań.

Tworzyli rodzinę, wspólnie mieszkali, ale nigdy się nie pobrali. Ich pożar we krwi, jak nazwał ten związek Daniel, wypalił się po dziesięciu latach, gdy Agnieszka poznała innego  mężczyznę.

Był to o piętnaście lat młodszy od niej dziennikarz, Zbigniew Mentzel. Nastąpił czas twórczego rozkwitu, ale i trudności. Związek, jak wiele jej miłości, okazał się intensywny, choć niestabilny. Relacja ta była bardziej znajomością opartą na spotkaniach, wspólnych wyjazdach i wymianie myśli, niż na tradycyjnym życiu domowym. Nigdy w ciągu czternastu lat trwania ich intymnej zażyłości nie zamieszkali wspólnie.

Mężczyzną, z którym Agnieszka spędziła trzy ostatnie lata życia, do końca wspólnie pracując nad sztuką ,,Darcie pierza”, był reżyser, popularyzator kultury żydowskiej i twórca Teatru Atelier w Sopocie, André Hübner-Ochodlo, 27 lat młodszy od Osieckiej, który do końca czuwał przy jej szpitalnym łóżku.

Agnieszka chciała kochać i być kochaną. I choć miłość wielokrotnie ją zdradzała, rozczarowywała, gubiła, niszczyła, to i tak zawsze była ważniejsza od wszystkiego i wciąż poszukiwana na nowo.

Pięknie pisała o miłości, ale jakby do wyobrażonej przez siebie, często także i wyidealizowanej, wersji ukochanego mężczyzny. To nie była miłość, która mogła przetrwać próbę prozy życia, więc tak, u Agnieszki – bywało na lipę, ale jaka to była piękna lipa.

 

Źródła:

  1. Beaty Biały, Osiecka. Tego o mnie nie wiecie, Warszawa 2020.
  2. Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze – ułożyła i opatrzyła przedmową i komentarzami Magda Umer, Warszawa 2010.
Przejdź do treści