fbpx
+48 736-84-84-44
Zaznacz stronę

Mariusz Stawarski

Jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Gdańsku. Studiował w latach 1983-88 na wydziale Architektury i Wzornictwa Przemysłowego. Po studiach związał się z Muzeum Zamkowym w Malborku, gdzie przez trzydzieści lat aranżował wystawy i dbał o szatę graficzną publikacji zamkowych.

Równolegle do pracy w muzeum zajmował się też innymi projektami. Brał udział w międzynarodowych konkursach karykatury w Polsce, Belgii, Turcji. Zdobywał wyróżnienia i nagrody, najważniejsze to Grand Prix Satyrykonu’98,  Srebrny Medal  w 2014 r. oraz Second Prize na Aydin Dogan Vakfi w Turcji w 2005 roku. W latach 1996-1999 współpracował z tygodnikiem „Wprost” jako ilustrator.  Jest współautorem książki ,,Sny dla dorosłych i dla dzieci”, za ilustracje do której otrzymał nagrodę polskiej sekcji IBBY w 1999 r. W latach 1999- 2013 wystawiał swoje prace w galerii Zapiecek w Warszawie. Współpracował z takimi agencjami reklamowymi jak Studio P i Kreacja-pro Andrzeja Pągowskiego, studio Filmar i Yapan. Z tą ostatnią w latach 2003-2004 uczestniczył w projekcie ogólnopolskiej kampanii reklamowej dla PZU i PZU Życie. W listopadzie 2006 r. podpisał kontrakt z nowojorską agencją ilustratorów Lindgren&Smith. Jego klientami byli m.in. United Airlines, Heifer, Eating Well Magazine, Pray!Magazine. W marcu 2009 r. została opublikowana w USA książka dla dzieci pt. ,,Sky Magic” z jego 18 ilustracjami. Obecnie zajmuje się malarstwem. Od 2019 roku jego obrazy można kupić w galerii Personalart:
https://www.personalart.pl/mariusz-stawarski

 

 

Między liryką a groteską…

 

rozmowa z  artystą malarzem Mariuszem Stawarskim

przeprowadzona przez Agnieszkę Albrecht

– Umówiliśmy się, że podczas naszej rozmowy skupimy się na kilku spośród twoich obrazów. Myślę, że powiedzą one o tobie więcej niż dane powielane z życiorysu. Wybrałam prace z ostatnich dwóch lat. Pierwszą z nich jest  ,,Dobranoc, do jutra”. Przedstawia scenę pożegnania dwojga kochanków. W tle widać nadjeżdżający tramwaj. Wszystko rozgrywa się w scenerii wieczornego miasta. Nasuwa mi się pytanie, czy tym obrazem chciałeś się pokłonić genialnemu filmowi Janusza Morgensterna z 1960 roku  ,,Do widzenia, do jutra”?

– Oczywiście! Nietrudno się domyślić. Jestem mocno uzależniony od dobrego kina. A ten film jest wypełniony genialnymi obrazami, które pozostają w pamięci, zapisując się w podświadomości.

Mariusz Stawarski, ,,Dobranoc, do jutra”, olej na płótnie, 70 cm x 90 cm, 2021 r.

– Mam wrażenie, że twoje ostatnie dzieła są takimi oddzielnymi kadrami filmowymi. Do każdego z nich można by dopisać ciąg dalszy lub opowiedzieć, co działo się wcześniej.

– Moją intencją jest tworzenie scen, które widz mógłby interpretować na swój sposób. Im więcej interpretacji, tym lepiej. Staram się przemycić w nich zagadkę, jakąś tajemnicę, czasem dziwactwo.

– ,,Dobranoc, do jutra” oprócz swych literacko-filmowych odniesień, zachwyca mnie także swoją kolorystyką.

– Niby mamy noc, ale obraz jest świetlisty. Użyłem delikatnych błękitów, troszkę żółci i purpury. Chciałem, żeby dominująca tu architektura nie była przytłaczająca.

– Czy mamy tu do czynienia z rzeczywistym miejscem, miastem?

– Wszystkie miejsca i krajobrazy w moich obrazach są fikcyjne. Wymyślam je sobie. Buduję je jak dziecko z klocków, dostawiam później jakieś drzewka, ulepione niby to z papier mâché lub plasteliny.

– Tak jest też w innej twojej pracy pt. ,,Nić Ariadny”, gdzie wręcz zabudowujesz całą przestrzeń płótna.

– Chciałem wywołać poczucie ciasnoty, jakie mamy zwykle w labiryncie ulic miasteczek z południa Europy. Nawiązanie do mitycznego labiryntu jest tu dość swobodne, tak jak interpretacja mitu. Przymykam jedno oko do widza, żartuję sobie przedstawiając inną historię. Mam nadzieję, że mój odbiorca bawi się równie dobrze jak ja.

– I mamy tutaj bohaterów. Kochankowie?

– Tak. Za chwilę połączy ich nić i pojawi się napis: ,,Happy end”.

Mariusz Stawarski, ,,Nić Ariadny”, olej na płótnie, 70 cm x 90 cm, 2021 r.

 

– Nie za prosta to opowieść?

– Jak sama powiedziałaś, liczy się to, co działo się wcześniej lub zdarzy się później. Jest to tylko kadr z filmu, którego dalszą część dopowie sobie widz. Poza tym chciałbym zwrócić twoją uwagę na inny aspekt mojego malowania. Forma dla mnie jest równie ważna jak fabuła. Ten obraz ma inną tonację niż poprzedni. Jest złoty, z dodatkami czerwieni. Powierzchnię płótna przecinają skosy cieni łagodzone poziomymi, ciepłymi plamami świateł. Kompozycja ma znaczenie, musi być wizualnie atrakcyjna. Układ barw, kształtów może kompensować ewentualne braki narracyjne.

– Jest jeszcze jeden ważny aspekt twojej twórczości – to humor. Śmieszą mnie bardzo dwa następne dzieła. Są to ,,Dolce vita” i  ,,Dolce vita II”. Bawi mnie ten ,,pekaesowski” autobus i wysypujące się z niego panny, dziewczyny z konkursu piękności.

Mariusz Stawarski, ,,Dolce vita”, olej na płótnie, 70 cm x 100 cm, 2021 r.

– Nie wiem, czy zauważyłaś, że autobusy mają tablice z napisem: ,,Dolce Vita”. Wskazują one na jakiś tour o tej nazwie. ,,Dolce” czyli ,,słodkie” są panny jak i miejsca, które one odwiedzają; czy jest to quasi renesansowy rynek miasteczka, czy nadmorski kurort. Jeśli już mowa o słodyczy, to zwróć uwagę, jak potraktowałem architekturę. Kamienice wydają się być wyrzeźbione z cukru.

Mariusz Stawarski, ,,Dolce vita II”, olej na płótnie, 70 cm x 100 cm, 2021 r.

– Barwy w tym dyptyku są łagodne, to subtelne oliwki, błękity, ugry. Zupełnie inaczej jest w obrazie ,,Aurora”. Wydaje się on być bardzo kolorowy, choć paradoksalnie najwięcej w nim delikatnych szarości.

Mariusz Stawarski, ,,Aurora”, olej na płótnie, 60 cm x 50 cm, 2021 r.

– Szarość stanowi tu tło dla mocnych dominant. Włosy Aurory są rude, niemal czerwone. Nawet trawa wydaje się intensywna. Księżyc się złoci, a nad horyzontem unosi się łososiowa zorza.

– O czym jest ten obraz?

– O czułości! Mityczna bogini poranka, która tutaj jest latarnią morską, troszczy się o kruche, papierowe okręciki. Pomaga im płynąć, tak jak kaczka pomaga swoim kaczętom.

– Jesteś sentymentalny?!

– Bywam!

– Sentymentalnym bywasz również malując miejsca, do których często pielgrzymujesz. ,,Senne uzdrowisko” przypomina Sopot. Nie zaprzeczysz?
Wiem, że to miejsce jest dla ciebie szczególne, wiążesz z Sopotem wiele wspomnień.

Mariusz Stawarski, ,,Senne uzdrowisko”, olej na płótnie, 70 cm x 90 cm, 2021 r.

– W rzeczy samej! Sopot, Gdańsk i Gdynia to są moje miasta. Znam tam każdy kąt.

,,Senne uzdrowisko” to Sopot ze snów, trochę zmieniony, jak to we śnie, wyciszony, z grupką przechadzających się osób. Jest tam dama z parasolką, emerytowany kapitan i dwoje młodych ludzi. W tle przycumowany statek gotowy do rejsu.

– Gdybym mogła mieć go na ścianie, powiesiłabym obok niego obraz  ,,Syreny”.

Czy to ciąg dalszy twojej sopockiej opowieści?

Mariusz Stawarski, ,,Syreny”, olej na płótnie, 70 cm x 90 cm, 2021 r.

– Tak, ,,Syreny” powstały tuż przed ,,Sennym uzdrowiskiem”. Tonacja barw, architektura i spokój są w obu malowidłach paralelne. Chyba w tamtym czasie miałem taki nastrój ,,kurortowy”. Chciałem wypocząć od głośnego i intensywnego otoczenia.

– Dużo w twojej twórczości jest oceanów, mórz, rzek i jezior, a także fontann i basenów. Lubisz wodę. Jak na obrazie powyżej – główną rolę odgrywa pływalnia.

Jesteś spod znaku Wodnika?

– Akurat nie. Jestem spod znaku Barana. Moja miłość do wody wiąże się z dzieciństwem. Wychowałem się nad morzem. W pobliżu było też wiele jezior. Widoki z młodości tak mi zapadły w podświadomość, że przelewam je na płótno. Nie wiem dlaczego, ale zapamiętałem z dzieciństwa też dużo słońca i ciepło lata.

– Bohaterkami twoich ostatnich płócien w dużej mierze są kobiety. Są to postaci piękne, ale ,,cnotliwe”. Raczej nie malujesz aktów. Jest jednak jeden wyjątek. Myślę o pracy pt. ,,Desire’e”. Ten obraz to erotyk!

Mariusz Stawarski, „Desiree”, olej na płótnie, 70 cm x 60 cm, 2021 r.

– Seks w sztuce i to w sztuce przez duże ,,S” nudzi mnie. Ale czasami zdarza mi się odejść od tej zasady. Szukając inspiracji, zarzucam sobie w głowie jakieś tematy lub wertuję pamięć. To tak jakbym otworzył encyklopedię na przypadkowej stronie. Czytam. A tam pojawia się na przykład hasło: ,,Tramwaj zwany pożądaniem” Tennessee Williamsa. Zapala się lampka i wpada mi do głowy pomysł. W ,,Desiree” erotyzm był nieunikniony. Jednak nawet tu piękna kobieta przypomina marmurowy posąg. Jej nagość jest wysublimowana, symboliczna.

– Na koniec naszej rozmowy zostawiłam sobie jedno z najnowszych twoich dzieł ,,Kalliope”. Ten nieduży obraz to zapewne pierwszy z cyklu ,,Muzy”?

Mariusz Stawarski, ,,Kalliope”, olej na płótnie, 40 cm x 30 cm, 2022 r.

– Taki mam pomysł! Ale czy wytrwam? Tego nie wiem. Przede mną jeszcze dziewięć obrazków. Dziewięć, bo nie mogę zapomnieć o X muzie, muzie sztuki filmowej.

Dziękuję serdecznie za rozmowę i życzę dalszych inspiracji!

Skip to content