12/2025
przygotowanie do wyjścia
czuję że nadchodzi czas
by wyjść. rzucić ostatnie spojrzenie
na książki które cicho leżą na regałach
jakby wciąż miały nadzieję że do nich powrócę
że nie pozwolę im okryć się patyną kurzu.
jakby wierzyły że wystarczy zamknąć
oczy by to co nieodwracalne stało się
nieoczywiste. powoli zakładam buty
próbując przeciągnąć tę chwilę
w nieskończoność. ale drzwi ciągle kuszą
klamką. wystarczy nacisnąć.
odlot
odleciały ptaki z mojego ogrodu. stoję pod drzewem
i kreślę orbity ich powrotu. próbuję
naszkicować zarysy skrzydeł. ręka
jednak coraz bardziej chwiejna i kształty niepewne.
lotki nie wytrzymują naporu powietrza i gną się ku ziemi.
śpiew niczym echo odbija się od drzewa które jeszcze
daje schronienie. stoję pod nim i patrzę w niebo.
powoli rozprostowując
skrzydła.