09/2023
odleciały żurawie
nieopodal domu urządził sobie legowisko niewielki staw.
wieczorami w jego sierści zbierały się żaby i głośno
plotkowały o miejscowym ptactwie. obok
przysiadł na cembrowinie studzienny żuraw
i przysłuchiwał się ich rozmowom. czasem tylko
zamachnął się zardzewiałym wiadrem
płosząc coraz bardziej zacierające się
w pamięci obrazki
z dzieciństwa.
powrót do domu
pamięci Mamy
wiem że już tam czeka na mnie z obiadem.
pachnie zupą szczawiową i pękiem świeżo ściętych
narcyzów. a ja jak zwykle się spóźniam.
jakbym nie zdążył dorosnąć
nauczyć się mowy zegarów.
stare drzewa
poznałem wiele krajów lecz nigdzie nie odnalazłem
siebie. tylko piramidy udawanych uśmiechów
ironicznie przymrużone oczy muzeów
sugerujących że w swoich wnętrzach kryjemy
eksponaty z tej samej epoki. próbuję odrodzić się
w sylwetkach mijanych chłopców i spojrzeniach
roześmianych dziewcząt ale zbyt szybko
stają się przeszłością. tylko stare drzewa obok drogi
wyciągają do mnie ramiona
nie pozwalają odejść.