+48 736-84-84-44

Sławomir Lęga

11/2024

Kręgosłup moralności

 

most nad ciszą gdzie jaźń jest połączona

prowizoryczną liną bez mocowań,

został opętany supłami własnych myśli

umierając z zimna w blasku świecy

 

w przemoczonym lęku patrzę w niebo

gwiazdy dawno już pospadały,

nie pomoże ozdabianie różańca

wieczorową koronką modlitwy

 

zamknięta cisza co milczy

uwiera jak łańcuch samotności,

lodowy płomień z haftowanego ognia

zaczął oddzielać łzy od popiołów

 

rośnie na połaci koszmar codzienności

zastygając jak brud na kołnierzu,

łamiąc kręgosłup mej moralności

staje się szkodnikiem którego ogród zabija

 

 

Emocje 

 

odziana w nagość zamyślenia 

intymność patrzy bezszelestnie 

spomiędzy woni nabrzmiałej ciszy 

 

delikatny powiew wsiąka w skórę 

szepty niewykształconych uczuć

poczęte jowiszowym[1] smutkiem 

wsiąkają w uwięzione myśli niewoli 

 

zwichnięta mimika twarzy 

powolnym oddechem zadrapań 

przykrywa skrzydlatą obietnicę 

krusząc przywiązane napięcie 

 

wachlarz obgryzionych emocji 

niezauważalnie kwitnie w duszy 

wyrywam śmiertelność rzeczywistości 

przeglądając się w odbiciu bezdennej toni

 

[1] jowiszowy

  1. «groźny»
  2. «dostojny i nieprzenikniony»
Przejdź do treści