PO DRUGIEJ STRONIE PRAWDY
Przybywasz do nowego miejsca. Okala je wysoki mur. Dookoła jest usytuowane ogrodzenie. Pozornie zwyczajne miejsce, chociaż takie bardzo inne. Dookoła są widoczne kolczaste druty, chroniące bezpieczeństwa tego, co znajduje się po drugiej stronie. W oddali jest kilka budynków i nieskończoność ciszy i spokoju. Gdzieniegdzie zauważasz poruszające się osoby, które nigdzie się nie spieszą, z nikim nie walczą i nawet wyraz ich twarzy często jest nie do odgadnięcia, co może w tej chwili wyrażać. Ty też się tutaj znalazłeś, chociaż wchodzisz z przekonaniem, że wkrótce stąd wrócisz i już się nigdy za tymi murami nie pojawisz.
W dłoniach trzymasz walizkę lub sportową torbę, wypakowaną po brzegi. Masz przy sobie najbardziej potrzebne ci rzeczy, które za chwilę mogą okazać się nie do końca tymi, na które uzyskasz pozwolenie, aby je przy sobie zatrzymać na dłużej. W tym innym od reszty miejscu pojawiłeś się sam. Nikt ze znajomych cię tutaj nie przywiózł, nie przyprowadził ani nie towarzyszył ci. Zostałeś tutaj sam. Zostajesz wprowadzony przez sporą bramę do środka i po kilku chwilach pojawia się przy tobie osoba, która zabiera cię do wnętrza budynku. Złowrogie miejsce, którego wcześniej nie zdążyłeś dokładnie poznać, teraz na długie miesiące lub lata stanie się twoim domem. Tu nie masz swojej rodziny ani przyjaciół. Nie masz też wygodnego łóżka, szafy ubrań do wyboru i w ogóle nie za wiele w mnóstwie kwestii masz do powiedzenia. Dookoła jest dużo ludzi, którym się przyglądasz. Zastanawiasz się tylko, jak tu będzie i czy sobie poradzisz. Samotny pośród pustkowia własnych myśli próbujesz zapoznać się z tym miejscem. Może chciałbyś się stąd wydostać, ale w tej chwili jest to niemożliwe. Twoim domem stało się więzienie, gdzie pozbawiony swobody, często na własne życzenie zaczynasz nowy etap życia. Zakład karny to nie wakacje i nie własne podwórko, gdzie możesz robić to, na co akurat masz ochotę. Tu codzienność zmusza do pewnych zachowań i respektowania wewnętrznych regulaminów, narzuconych odgórnie. Początkowo trudno ci się przyzwyczaić do panujących tu zasad i ludzi, z którymi przebywasz we wspólnej celi. Przebywają tu ci, którzy wywodzą się z różnych środowisk. Mają różne charaktery, predyspozycje, zdolności, poglądy i spojrzenie na świat. W tym otoczeniu nie ma miejsca na sentymenty. Cele są różnej wielkości i czasami przebywa tam trzech, czterech lub więcej osadzonych na bardzo małej powierzchni. Odbywają swoją karę za popełnione przestępstwa. Ich skala jest różna. Mają różne doświadczenia. Niektórzy przebywają w tym miejsce po raz pierwszy. Następuje zetknięcie dwóch światów, tak bardzo odmiennych i czasami niezrozumiałych. Okna z kratami, więzienne prycze, koce, brak delikatnej, ciepłej pościeli i naczyń do jakich przywykli w domu. Tu dopiero ukazuje się prawdziwe ludzkie oblicze, gdy pozbawieni wolności i przedmiotów codziennego użytku, stają się ubodzy.
Masz tylko siebie i swoje myśli. W miarę upływu czasu musisz się przyzwyczaić do tego miejsca i jego rygorów. Jest tam codzienny poranny i wieczorny apel, posiłki o stałych, innych niż posiłki spożywane w domu, porach. Wizyty dyrektora placówki albo funkcjonariuszy mają miejsce bardzo często i bez żadnej zapowiedzi.
Przychodzi noc, a każda głucha, ciemna, nieprzyjazna. Sen nie zawsze daje odpoczynek. Tysiące myśli kołacze się w twojej czaszce. W swojej dotychczasowej rzeczywistości pozostawiłeś żonę. Inni opuścili na ten czas żony, dzieci, rodziców, krewnych. Ty też z nimi nie masz kontaktu. Istnieje możliwość napisania listu, wykonania rozmowy telefonicznej; ale nie tak często, jak tego potrzebujesz. Bardzo chce się usłyszeć głos bliskiej osoby, która zawsze była obok. Teraz tak na prawdę jesteś sam. Próbujesz tylko przystosować się, aby ten trudny i długi czas jakoś przetrwać. Siedzisz w zamknięciu, bez dostępu do świata zewnętrznego. Jedynymi rozrywkami mogą być: telewizja, gry karciane i rozmowa z współosadzonymi.
Jesteś ty, ludzie obok i mury celi. Czynności rutynowe powtarzają się nieustannie. Codzienność przytłacza i często psychicznie sobie z tym nie radzisz. Masz możliwość spotkania z więziennym psychologiem. Rozmowa z nim może pomóc albo i nie. Czasami jeszcze bardziej zamykasz się w sobie. W określonym przedziale czasowym możesz wyjść na spacer na więzienne podwórko, aby zobaczyć nad głową niebo. Wielokrotnie rozmyślasz o tym, co dalej ze sobą zrobić w życiu. Być może za bardzo lubisz używać siły, przemocy, wdawać się w bójki, czy okradać innych. Znasz tylko takie życie, a nie to normalne uczciwe, wolne od nadprogramowych konsekwencji karnych. Ile razy już sobie obiecywałeś, że podobne sytuacje w życiu się nie powtórzą? Gdy policja zabierała cię z domu lub z miejsca przestępstwa, może nie do końca byłeś świadomy tego, co w danej chwili się dzieje. Często pod wpływem alkoholu. Wtedy myślałeś, że nic złego się nie stanie albo przeciwnie, miałeś świadomość tego, że za parę chwil stracisz wolność. Więc, gdy już jesteś w swojej celi smutny, ale nie chcesz tego po sobie pokazać, borykasz się z każdym dniem. Dzień nie przynosi ukojenia, nie daje go także noc. Czasem uśmiech przez chwilę gości na twojej twarzy, gdy ktoś opowiada coś zabawnego. Czasem, jak dziecko z nowej zabawki, cieszysz się z otrzymanego listu. Czasem chcesz część dnia przespać, aby o niczym nie myśleć. Ale tak się nie da. Myśli same cię atakują. Takie czy inne, dobre czy złe zawsze cię dogonią. Gdy już bardzo długo przebywasz w zakładzie karnym, myślisz o tym, co by takiego zrobić, żeby jednak tu powrócić. Nie chcesz już istnieć w tej rzeczywistości, która znajduje się poza murami więzienia. Tu wszystko tak dobrze od środka poznałeś, więc zwyczajnie obawiasz się wolności i podejmowania decyzji. Tu za kratami już zaczynasz czuć się pewniej. To twoje realia i nie chcesz zamienić tego na nic innego.
Dla zabicia czasu przeczytasz książkę, podglądasz telewizję, zagrasz w karty lub planszówkę. A wkoło ciebie nie dzieje się nic.
Nieraz istnieje opcja podjęcia pracy. Korzystasz z tego albo nie. To zależy co miałbyś codziennie wykonywać.
Koledzy też po swojemu przeżywają pobyt w zamknięciu, z dala od bliskich, od własnego podwórka i tego co robili dotychczas. Burzy im się świat, uciec nie mogą, a kara musi zostać wykonana.
Przeżywasz mnóstwo rozterek, a obok siebie nie masz nikogo, komu mógłbyś powierzyć swoje myśli i sprawy, głęboko ukryte w sercu.
Czas nie jest tutaj twoim sprzymierzeńcem. Twoja twarz potrafi być momentami jak z kamienia, bo chcesz się trzymać dzielnie, nawet wtedy gdy w sercu przechodzisz sztormy, burze i wybuchy wulkanów. Bardzo tęsknisz za jedną lub kilkoma bliskimi osobami. Myślisz nieustannie o tym, co robią, jak im teraz jest bez ciebie. Marzysz przez cały ten czas, by chociaż przez parę chwil mieć możliwość zobaczenia kogoś, kogo wspomnienie nieustannie w myślach przywołujesz. Niektórzy z kolegów mają małe dzieci, starszych wiekiem i schorowanych rodziców, dziadków, partnerki, dalszą rodzinę. Któryś z was ma może narzeczoną, z którą chciałby wstąpić w związek małżeński, ale odbywanie kary pokrzyżowało jego plany. Ktoś z was wierzy, że po powrocie jak dawniej radosna, będzie czekać żona. Myślisz o niej. Jak o najcenniejszym skarbie, który musiałeś zostawić na jakiś czas. Nie wiesz, czy twój długotrwały wyrok nie spowoduje rozpadu małżeństwa. Żona uwierzyła twoim zapewnieniom zmian i poprawy, ale ty nic sobie z tego nie wziąłeś do serca i znów tu trafiłeś. Czy ta, której ślubowałeś miłość, wierność i uczciwość, po twoim powrocie jeszcze będzie chciała iść z tobą dalej przez życie? Jeśli odsiadujesz wiele długich lat, musisz mieć świadomość, że może ta kobieta nie będzie już miała siły i ochoty czekać na ciebie. Obiecywałeś pomagać jej i wspierać, a teraz zabrakło twojej obecności. A co jeśli wierzyłeś, że ta kobieta mimo wszystko będzie trwać przy tobie? Wierzyłeś, ufałeś, byłeś tego pewien.
A jednak w tym czasie znalazła sobie kogoś innego i to z nim chce budować nową przyszłość. Czasami sama ci to komunikuje, a czasem dowiadujesz się o tym fakcie od kogoś. Najpierw jesteś w szoku, potem gdy ochłoniesz, zastanawiasz się kim jest ten drugi mężczyzna i w czym jesteś od niego gorszy.
Dlaczego tak się stało? Wiesz, że idąc do więzienia zawiodłeś ją, ale trudno ci zaakceptować fakt, że to koniec. Burzysz się i z upływem kolejnych dni nadal nie możesz uwierzyć, że zostałeś zupełnie sam. Czujesz się zdradzony, zraniony i tak bardzo bezradny w swojej samotności. Wiesz, że już nigdy nie będzie tak samo. Skoro wybrała innego mężczyznę, a ty jesteś z dala od domu, odpuszczasz. Twoje serce krwawi, a każdy dzień jest męczarnią. Nie rozumiesz, dlaczego tak postąpiła, choć brałeś pod uwagę opcję, że może nie będzie czekać latami, aż przekroczysz próg domu, zwłaszcza, że wie, iż do więzienia i tak możesz któregoś dnia wrócić.
Są wśród współwięźniów takie osoby, które miały szczęście mieć żonę, która nadal przy nich jest. Aż serce ci mocniej bije. Ich ciepłe głosy i łagodność dodają im sił i energii, by przetrwać każdy kolejny dzień. Chcą wiedzieć, co ona robi w ciągu dnia, z czym się mierzy, czy ma jakieś poważniejsze kłopoty i jak sobie z nim radzi.
I ty chcesz wiedzieć, co dzieje się w twoim dawnym otoczeniu. Tęsknisz za każdą wiadomością. Tęsknisz za tym, by móc przytulić się do swojej kobiety, spojrzeć jej w oczy i kolejny raz wziąć w swoje dłonie jej ręce i je ucałować. Chciałbyś z nią spędzić chociaż odrobinę czasu, by móc się nią nacieszyć, co nie jest ci to dane. Żeby uzyskać zgodę na widzenie, musisz napisać wniosek z prośbą do dyrektora zakładu karnego i poczekać na jego odpowiedź, która może być rozpatrzona pozytywnie, ale nie musi. Zobaczyć wreszcie kogoś na kogo tak długo się czekało. Jest tyle rzeczy i spraw do omówienia, a czas na spotkanie jest ograniczony. Chciałbyś o mnóstwo rzeczy ją zapytać i coś opowiedzieć. Chcesz, aby ta chwila nigdy się nie kończyła. Zwykle takie widzenie odbywa się w obecności funkcjonariusza. Ale ty i tak czujesz się wybrańcem. Czas spotkania dobiegł końca. Pożegnanie i zostajesz odprowadzony do swojej celi.
Jak każdy masz plany i marzenia, które muszą pozostać sekretne do pewnego czasu. Zrobiłeś coś, co przez większość społeczeństwa jest potępiane. Skazali cię na pobyt tu, gdzie zderzają się dwa światy i obowiązują ustalone zasady. Pozostawiono cię do pewnego stopnia samemu sobie. Tutaj w zasadzie od ciebie zależy, czy i jak zdołasz przejść przez dany czas. Od ciebie samego zależy twoje zachowanie. Gdy już masz okazję zadzwonić i porozmawiać z kimś bliskim, cieszysz się niezmiernie. Daje ci to na kilka minut poczucie bezpieczeństwa, komfortu i pozwala oderwać się od tego, co masz na co dzień w celi. W którymś momencie zaczynasz rozumieć, że tracisz tu tylko czas, ale nadal nic nie możesz zrobić. Jesteś jak w pułapce, w pajęczej sieci, jak ptak, który nie może odnaleźć drogi powrotnej do domu. Bezproduktywnie siedzisz w jednym miejscu i dalej nie wiesz, co ze sobą począć. I tak miesiące płyną w dal. Ty już teraz, na kilka miesięcy przed końcem kary, boisz się powrotu do świata sprzed więzienia. Boisz się, czy zdołasz się w nim odnaleźć. Może przybyło budynków, może ktoś bliski odszedł do wieczności. Na pewno ci, których uważałeś za przyjaciół, bezszelestnie się gdzieś rozpierzchli, zniknęli bezpowrotnie z twojego życia. Przyjaciele i koledzy byli, dopóki posiadałeś gotówkę. W kłopotach, gdy zaczęło być źle, nagle okazało się, że zniknęli. Tylko, czy to na pewno byli przyjaciele, czy tylko kumple i kompani do wspólnego wypicia alkoholu? A może to były tylko hieny, czekające ma twój upadek i porażkę? Gdzie teraz są wszyscy ci, którzy nazywali się przyjaciółmi? Gdzie są wszyscy ci, na których chciałbyś móc liczyć i teraz. Nie ma ich i nie będzie. Pamiętali o tobie tylko wtedy, gdy było im z tym wygodnie. Znajomości się skończyły. Pozostałeś sam ze sobą i z kolegami z celi, którzy są tylko znajomymi na czas pobytu w tym miejscu. Nadal czas mija. Pozostało ci już tylko trzy tygodnie do opuszczenia tego ponurego miejsca z drutami kolczastymi i strażnikami monitorującymi cały teren zakładu. Myślami i całym sobą przygotowujesz się do wyjścia. Czy przez cały ten okres zdołałeś już przemyśleć swoje czyny, których dokonałeś? Czy z tej lekcji wyciągnąłeś wreszcie jakąś naukę na przyszłość? Czy w twoim wnętrzu cokolwiek się zmieniło? Czy masz świadomość tego, że znów będziesz musiał podjąć walkę o samego siebie i czynne funkcjonowanie w rzeczywistości bez krat, strażników i ograniczeń? Oczywiście będziesz już wolnym człowiekiem, ale czy faktycznie tak do końca? Czy to jest tak, że będziesz mógł robić, zupełnie wszystko na co masz ochotę? Wyrok już jest poza tobą. Sprawa została zamknięta. Milion pytań na raz sobie zadajesz, a niestety nie znasz odpowiedzi. Wszystkiego już natychmiastowo chciałbyś dotknąć, doświadczyć, wszystkim się zachłysnąć i być na bieżąco ze wszystkim, co kiedyś ci umknęło. Jeszcze parę chwil i znajdziesz się poza murami. Jeszcze pozostało ci zdanie więziennych rzeczy z celi, które dostałeś przy przyjęciu.
Rozliczasz się z tych przedmiotów, dostajesz zwrot odzieży i wszystkich swoich przedmiotów, pozostawionych na czas kary w magazynie. Otrzymujesz kartę zwolnienia, składasz podpis i wraz ze swoimi rzeczami zostajesz odprowadzony do głównego wyjścia. Za chwilę przekroczysz bramę więzienia, ale czy jesteś całkowicie pewny, że już tam nigdy nie powrócisz?
Właśnie wyszedłeś na wolność, krok do przodu, czujesz świeże powietrze, nad twoją głową znowu świeci słońce i rozglądasz się dookoła. Do domu trzeba jakoś dotrzeć. Dopiero teraz, bardzo powoli dociera do ciebie fakt, że jest jeszcze ktoś, kto na ciebie czeka. A ty, co powiesz tej bliskiej osobie, gdy przywita cię z tęsknotą w progu domu? Co powiesz: żonie, matce, ojcu, czy rodzeństwu albo dzieciom? Czy im obiecasz, że już więcej nie zejdziesz na drogę przestępstwa? Nie jesteś w stanie tego nikomu przyrzec, bo jednak może się zdarzyć, że powtórnie wejdziesz w nieodpowiednie towarzystwo, gdzie królować będzie alkohol, a może i skusisz się z ciekawości na narkotyki i zatrzyma cię policja. Zatrzymają cię za kolejne przestępstwo dokonane pod wpływem alkoholu i jeszcze raz okaże się, że możesz dostać długi wyrok. Co się wtedy z tobą stanie?
Samemu sobie i bliskim obiecałeś uroczyście, że bram więzienia już nigdy nie przekroczysz. Czy aż tak masz słaby charakter? Czy tak bardzo zawiodłeś sam siebie, że nie wierzysz w możliwość poprawy? Cokolwiek się wydarzy, cokolwiek się z tobą stanie, zapamiętaj, że nie warto w więzieniu marnować czasu. Nie warto tego bezcennego czasu tracić i nie mogąc codziennie uczestniczyć w życiu bliskich i swobodnie patrzeć im w oczy. Zastanów się poważnie, czy chcesz zniszczyć życie sobie i osobom, na których ci zależy. Zastanów się co ci podpowiada twoje sumienie. Odpowiedz sobie widząc w lustrze odbicie własnej twarzy? Czy już ostatecznie wiesz, jak zacząć nowe życie na wolności?