+48 736-84-84-44

Naleśniki u Ireny Pawlikowskiej

Mieczysław Pawlikowski był znanym polskim aktorem. O jego artystycznych kreacjach można przeczytać w dostępnych źródłach.

            Podczas II wojny światowej był lotnikiem. Po przedostaniu się wiosną 1940 r. do Anglii zgłosił się do Polskiego Lotnictwa Bombowego. Latał w dywizjonie 300 jako bombardier, następnie w dywizjonie 301 odbywał loty zrzutowe nad okupowanymi terenami Europy. W czasie pobytu w Wielkiej Brytanii zgłosił się do Lotniczej Czołówki Teatralnej. Szczegółowy zapis jego działalności w lotnictwie można znaleźć na stronie internetowej „Polskie Siły Powietrzne w II wojnie światowej” www.polishairforce.pl.

            W związku z pisaniem pracy biograficznej o Mieczysławie Pawlikowskim, nawiązałam kontakt z żoną aktora Ireną Pawlikowską. Na spotkaniu w Warszawie przy ulicy Ludwika Narbutta 47 otrzymałam od niej wiele materiałów takich jak: wycinki prasowe, zdjęcia i notatki. W związku z moim przyjazdem, wszystko miała już pieczołowicie przygotowane.

                        Fragment z życiorysu zapisanego przez Irenę Pawlikowską:

            „Nim rozpoczął szkolenie operacyjne wstąpił do Lotniczej Czołówki Teatralnej. Wystawiano <<Zemstę>> A. Fredry, w której Mieczysław Pawlikowski grał Wacława. Premiera odbyła się 1. VII. 1941 r. w Blackpoolu, który przez dłuższy czas był siedzibą Czołówki. Następna premiera to <<Grube Ryby>> Michała Bałuckiego 19, 20, 21 stycznia w Londynie. Mieczysław Pawlikowski grał siostrzeńca urzędnika Wistowskiego. Grano również <<Pana Beneta>> A. Fredry i <<Błażka opętanego>> Władysława L. Anczyca. Czołówka objechała Szkocję i Anglię przede wszystkim dywizjony i stacje lotnicze, a oprócz tego oddziały armii lądowej oraz polskie ośrodki cywilne, dała 139 przedstawień, gromadząc na nich 36.000 widzów Polaków i Brytyjczyków. Kierownikiem i reżyserem wyżej wymienionej Czołówki był artysta dramatyczny Leopold Skwierczyński.

            Wiosną 1943 r. Mieczysław Pawlikowski został przydzielony do Dywizjonu bombowego 300, a następnie po odbyciu 10 lotów bombowych – do Dywizjonu 301 (do zadań specjalnych – zrzuty i s-p). Właśnie na samolocie typu <<Halifax>> dokonywali zrzutów nad okupowaną Francją i 16. VIII 1943 r. zostali zestrzeleni […].

 W sierpniu 1945 r. przyleciał do Warszawy jako pierwszy lotnik wracający do kraju”.

 

List od Jerzego Hoffmana

            Pani Irena Pawlikowska podarowała mi odpis listu od reżysera Jerzego Hoffmana. W liście tłumaczył, dlaczego nie powierzył panu Mieczysławowi roli Onufrego Zagłoby w  filmie „Potop”.

„Przedsiębiorstwo Realizacji Filmów – Zespoły Filmowe Warszawa Puławska 61w P-2161/A/72

Częstochowa dn. 11. I. 1972 r.

 

            Drogi Mietku!

Z prawdziwym żalem musiałem zrezygnować z obsadzenia Cię w roli Zagłoby. Decyzja ta przyszła mi z tym większym trudem, że stworzyłeś w filmie <<Pan Wołodyjowski>> postać, która pozostanie w pamięci widzów, trafiła do serc i stała się ucieleśnieniem sienkiewiczowskiego Zagłoby. Jednakże skazywanie Ciebie na ogromny wysiłek fizyczny i napięcie nerwowe, w połączeniu z polowymi warunkami życia po tak poważnej chorobie byłoby z mej strony lekkomyślnym ryzykiem zarówno w stosunku do Ciebie, jako człowieka jak i w stosunku do powierzonego mi filmu. Względy te musiały przeważyć nad wartościami artystycznymi.

Pozdrawiam Cię serdecznie i wyrażam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie spotkamy się na planie.

                                                                                   Jerzy Hoffman”

 

,,Rozmowa przeprowadzona z Ireną Pawlikowską w maju 1981 r.

            Żona Mieczysława Pawlikowskiego – I. Pawlikowska – w wywiadzie przeprowadzonym przeze mnie, podkreślała punktualność, z jaką jej mąż chodził na przedstawienia. Musiał być godzinę przed rozpoczęciem spektaklu, w którym brał udział. Miał dobrą pamięć do czytanych tekstów i bardzo szybko uczył się nowych ról potrzebnych dla teatru, filmu i telewizji. Jako anegdotę z jego pracy zawodowej przytoczyła pewien fakt. Otóż zaangażowano M. Pawlikowskiego do roli, w której musiał być łysy, a ponieważ nie zrobiono odpowiedniej peruki, więc go ostrzyżono. Ktoś, kto widział aktora, powiedział, że ma świetnie zrobioną perukę. Innym razem występował z aktorką, której bardzo nie lubił, a grał rolę zakochanego w niej amanta. Zdarzały się też ciekawe i pełne humoru sytuacje przy prowadzeniu audycji <<Podwieczorek przy mikrofonie>>. Gdy pewnego razu mówił skecz o rączce, wstał jeden ze słuchaczy mówiąc: <<Rączka to jestem ja!>>. W efekcie program trzeba było przerwać i rozpocząć skecz od nowa.

            Jako człowiek był bardzo szczery, lubił rozdawać znajomym książki i swoje zdjęcia, które gromadziła Irena Pawlikowska. Życzliwy i przyjacielski miał wielu kolegów – jeszcze z okresu, gdy pracował w Anglii – z którymi utrzymywał kontakty po wojnie. Jednym z jego przyjaciół był Jerzy Faczyński, architekt mieszkający na stałe w Wielkiej Brytanii. O trwałych więzach świadczą listy otrzymywane od znajomych i spotkania z nimi.

  1. Pawlikowski posiadał dar opowiadania, zabawiania, urozmaicania wypowiedzi dowcipem i humorem. Odznaczał się zdolnościami naśladowczymi. W jednym z programów radiowych oddał siedem różnych głosów.

            Aktor wiele podróżował. Na zaproszenie był w Anglii z przedstawieniem <<Czarownej nocy>> Sławomira Mrożka. W lipcu 1969 r. wyjechał do Moskwy na pokaz filmu pt. <<Pan Wołodyjowski>>. W roku następnym zaproszono go do Czechosłowacji, również na prezentację filmu oraz na spotkania. Z programem pt. <<Z Tobą na zawsze>> M. Pawlikowski pojechał w 1973 r. do USA i Kanady. Pozostał tu miesiąc dłużej na spotkaniach kombatanckich lotników i spadochroniarzy. Poza podróżami za granicę jeździł po Polsce spotykając się z uczniami i żołnierzami. Był między innymi zaproszony – jako były kombatant – na wspomnienia wojenne i filmowe przez I Pułk Lotnictwa Myśliwskiego do Dęblina. Spotkanie zakończył słowami: <<Kiedyś w stepach nuciłem z miłymi duszy towarzyszami dumkę o jasnym sokole, co wysoko lata i szeroko widzi… Przyjmijcie od starego życzenia wysokich lotów i aby Waszmościom zawsze miłość ojczyzny i odwaga sekundowały>>[1]. Były to bardzo miłe spotkania – wspominała I. Pawlikowska. Przyjmowano ich zawsze serdecznie i życzliwie.

            W 1969 r. telewizja poznańska zaprosiła M. Pawlikowskiego do wzięcia udziału w programie <<Sylwetki X Muzy>>. Była to jubileuszowa setna audycja, po której przysłano do aktora około 2500 listów.

            Hobby interesującego nas aktora to wędkowanie, które uprawiał w wolnych chwilach na Mazurach. Swoistym rekordem było złowienie pstrąga o wadze 4,5 kilograma i długości 74 centymetrów.

            Długotrwała choroba uniemożliwiła M. Pawlikowskiemu zrealizowanie wielu planów, między innymi wystąpienia w filmie <<Potop>> Jerzego Hoffmana. Mimo ciężkich stanów chorobowych nie poddawał się słabości, nie chciał, by mu pomagano. Grał do końca swego życia. Zmarł dzień po premierze <<Horsztyńskiego>> Juliusza Słowackiego”.

Fraszkopisarz i bohater fraszek

            Mieczysław Pawlikowski był autorem fraszek publikowanych w czasopiśmie „Mucha”. Jedna z nich pod tytułem „Naśladowanie Picassa” brzmiała: „Oko w brzuchu/ Nos na głowie/ – już Picasso?/ Nie, panowie!/ By malować tak jak Pablo/ Trzeba być genialnym diablo”[2].

            Stanisław Ibis-Gratkowski przedstawił Mieczysława Pawlikowskiego w karykaturze. Aktor trzyma w ręku lampę naftową, a podpis pod spodem brzmi: „Choć stare zwyczaje niechybnie się zetrą, / On – chwała mu za to – lansuje styl <<retro>>”.

 Teatr, film, radio i telewizja

            Ten wszechstronnie uzdolniony aktor pracował w teatrze, filmie, radiu i telewizji. Gdy zapytano go o pracę aktorską, odparł: „Zawsze jednak na pierwszym miejscu stawiałem pracę w teatrze i ta dawała szczęśliwie pełną satysfakcję”[3].

            Pracował jako lektor, użyczając głosu generałowi Kutuzowowi w filmie „Wojna i pokój”, Winstonowi Churchillowi w filmach angielskich i świętemu Mikołajowi w widowisku „Między nami jaskiniowcami”.

Działalność społeczna

            Mieczysław Pawlikowski był działaczem społecznym. Pełnił funkcję Przewodniczącego Zarządu Okręgu Związku Zawodowego Pracowników Kultury i Sztuki w Warszawie. Patronował zbiórce funduszy na budowę Centrum Zdrowia Dziecka, prowadząc audycję telewizyjną „Co kto lubi?”.

„Drugą pasją, której poświęcam wiele energii i sił, jest moja społeczna działalność w służbie ruchu drogowego i dołożę wszelkich starań, aby znaleźć skuteczny sposób na zwiększenie dyscypliny kierowców i pieszych, by liczba wypadków drogowych zmniejszała się” – powiedział Mieczysław Pawlikowski w jednym z wywiadów.

 Twórczość literacka

            Mieczysław Pawlikowski był autorem zbioru wierszy „Dwie tęsknoty. Wiersze Anglia-Szkocja 1940-1945” Warszawa 1978 i wspomnień „Siedmiu z Halifaxa <<J>>” Warszawa 1988. Tomik „Dwie tęsknoty” zawiera wiersze świadczące o tęsknocie za ojczyzną. „Nie przyszedłem żebrać. Pracuję / na chleb, mam go ile trzeba. / Jest biały, smaczny, jednak czuję / wciąż (to dziwne), że brak mi chleba. / Niech lepiej będzie najczarniejszy, / czarny, jak czarność polskiej ziemi, / wydobyty trudem największym / moją własną dłonią, / z mojej własnej ziemi”[4].

            Książka „Siedmiu z Halifaxa <<J>>” przedstawia wydarzenia związane z pobytem w Wielkiej Brytanii. Wspomnienia zostały zadedykowane „Mojej Załodze z Dywizjonu 300 i 301 w Anglii poświęcam”. Czyta się je z zainteresowaniem, gdyż są napisane z pasją przez uczestnika i świadka zdarzeń. To osobisty zapis czasu, w którym żył Mieczysław Pawlikowski. Wiele miejsca poświęcił autor akcjom bojowym, szkoleniom, wyjazdom z Lotniczą Czołówką Teatralną, spotkaniom w towarzystwie kolegów, spędzanym urlopom. Niektóre opisy są pełne dramaturgii i tragizmu. Szczególnie wstrząsające – gdyż nigdy nie było wiadomo, jak się zakończy operacja – były fragmenty dotyczące lotów zakończonych szczęśliwym powrotem na lotnisko lub bezpiecznym wylądowaniu na spadochronie. „Układamy się w kadłubie na podłodze, spadochrony pod głowami – czekamy. Są to potworne chwile, podczas których przesuwa się przed oczami film całego życia, serce ściska żal, a równocześnie jakby rezygnacja. Usta, które zwykle w ciężkich chwilach szeptały modlitwy, by zabić lęk, teraz drżą, pęcznieją, palą…”[5]. Ten lot załogi zakończył się bezpiecznie mimo przymusowego lądowania.

A ile było takich sytuacji, z których się nie dowiemy, jak ginęli inni lotnicy? Nie wszystkie załogi wracały do bazy. Często opis wyprawy kończył się słowami: „Wszyscy zginęli”[6].

W utworze „Nieunikniona Baza” napisał: „I nic nie pomogą nasze łzy, rozczulenia, / – dotarliście do bazy / wiecznego przeznaczenia!”[7].

            „Wszystkie niemal rozmowy w czasie bezlotnym zaczynają się i kończą wspomnieniami o kraju, o najbliższych i o polskim niebie”[8]. Ci, którzy brali udział w akcjach bojowych, byli narażeni na ogromny stres. Często musieli zostać odsunięci od latania z powodów zdrowotnych.

„Jaka szkoda, że nie zapraszano na bombowce mężów stanu, polityków, dziennikarzy, fabrykantów broni. Chociaż na jeden lot. Może nie mielibyśmy już nigdy wojen?”[9] – napisał autor wspomnień.

            Nie zabrakło w książce opisów pełnych humoru i dowcipu. „Siedmiu z Halifaxa <<J>>” czyta się z zainteresowaniem, ciekawością i ze wzruszeniem. Pozycja warta lektury.

Felietonista

            Mieczysław Pawlikowski był autorem felietonów dotyczących dziedziny teatralnej, pisanych do dwutygodnika „Skrzydła”, wydawanego w Anglii dla żołnierzy Polskich Sił Powietrznych. Był korespondentem wojennym w radiu. Podczas wojny pracował jako redaktor i spiker w radiu BBC, prowadząc programy dla polskich sił zbrojnych.

W Polskim Radiu czytał widzom fragmenty tekstu „Janowej załogi”. Rozgłośnia radiowa w Warszawie nadała dwa słuchowiska Mieczysława Pawlikowskiego „Ostatni lot Janki” i „Mgłę”. Pracując w kieleckim teatrze, pisał do gazet felietony pod tytułem „Listy z Kielc”. Publikował je pod pseudonimem  Maciuś.

            Planował napisanie wspomnień „Od Halifaxa do Zagłoby”.

 

Ps. Pani Irena Pawlikowska, podczas mojej wizyty w domu przy ulicy Ludwika Narbutta 47, poczęstowała mnie naleśnikami z twarogiem. Był piątek. To były najsmaczniejsze naleśniki na świecie…

 

[1] Wiesława Czapińska, Mieczysław Pawlikowski, „Ekran” 1979, nr 6, s. 18.

[2] Mieczysław Pawlikowski, Naśladowanie Picassa, „Mucha” 1949, nr 13, s. 4.

[3] Zbiory prywatne Ireny Pawlikowskiej, Warszawa, ul. Ludwika Narbutta 47.

[4] Mieczysław Pawlikowski, Dwie tęsknoty. Wiersze Anglia-Szkocja 1940-1945, Warszawa 1978.

[5] Mieczysław Pawlikowski, Siedmiu z Halifaxa  ,,J>>”, Warszawa 1988, s. 101.

[6] Tamże, s. 41.

[7] Mieczysław Pawlikowski, Dwie tęsknoty. Wiersze Anglia-Szkocja 1940-1945, Warszawa 1978.

[8] Mieczysław Pawlikowski, „Siedmiu z Halifaxa <<J>>”, Warszawa 1988, s. 83.

[9] Tamże, s. 38.

Przejdź do treści