10/2024
Momenty
to są te chwile pachnące jak obite jabłka
jak trawa latem, która łaskocze w skórę
chwile przebrane zimą polaną białym, klejącym śniegiem
chwile brzmiące świerszczami w bezsenne noce
jesienne dni bez czasu, stojące w miejscu jak autobusy w korku
chwile nabrzmiałe od namiętności i podniecenia, pierwszych razów
wiosennego wiatru, chmur rozsypanych na niebie w deszczowe popołudnia
momenty kiedy Ona leży obok i gładzę ją po policzku
odeszła ale każdy ma teraz jej oczy
momenty kiedy gwiazdy wiszą nade mną chociaż zaraz spadną
rozświetlą wszystkie stawy, jeziora, rzeki, morza i oceany
momenty biegania po krzywych chodnikach na osiedlu
pocałunków, seksu, miłych słówek
momenty które chichoczą niewinnie jak dzieci
potykają się o siebie w mojej głowie
momenty kiedy nauczyłem się pływać i pierwszy raz poczułem
że woda mnie kocha
życie też kocha ale czasem wstydzi się czułości
Ulice, miejsca
życie codziennie dyktuje ulicom nasze losy:
kilogram ziemniaków kupionych w Hali Targowej
miłość kwitnąca przy Alei Waszyngtona
papieros przy Długiej od starego człowieka, który opowiedział mi swoje emocje
wieczory przy kuflach bursztynowych piw, okruchy muzyki latające w powietrzu
niby lekkie, wolne koliberki
– w Cafe Paskudna przy Karmelickiej
miłość, która gasła w różnych miejscach i nagle przepadła
jak kamień wrzucony w sam środek jeziora
pożegnanie przy Muzeum Narodowym; gorzkie i kwaśne uśmiechy
spojrzenia dwojga ludzi, którzy czekają na pociąg i nie znają rozkładu jazdy
spojrzenia stygnące w gryzącym cieple wspomnień
wyrazy jakby ktoś obtoczył je w smole, włożył i mnie i Tobie w usta i kazał wypluć
słońce jak wielka brzoskwinia, nalepione na ciężkie, rumiane niebo
to chyba przy Placu na Groblach albo na Błoniach
kiedy zrozumiałem, że pewne historie mogą przydarzyć się nam
tylko raz