12/2025
Wspomnienie z emigracji
Z dwunastego piętra próbuję przeniknąć poza linię horyzontu
Ponure wspomnienia ciasnego
mieszkania
I miłość która nie zmieściła się w M3
Przesuwają się wraz z odchodzącym dniem
Pieściłam tęsknotą nadzieję o powrocie
Zamknięta walizka pomogła
ugnieść bagaż ciężarem łez
I przeszłość bez przyszłości
Z dwunastego piętra spoglądam
w błękitne niebo nad Jeziorem Michigan
Chmury nad Searse Tower
odpływają w kierunku Cabrini Green
Pod osłoną nocy snują się cienie
Wygrzebują ze śmietników resztki hamburgerów
Słychać śmiech na granicy obłędu
I wzrok zatopiony w bladych oczodołach
Nienasyceni głodem
białego proszku
czekają na jałmużnę dnia
Drżący odgłos kuli zamilkł
w piersi pełzającego cienia
W kraju wolności stracił
resztki człowieczeństwa
O brzasku dnia na dwunastym
piętrze gasną neonowe światła
Na jezioro wypływają jachty
Centrum miasta budzi życie światowego biznesu
W ciemnych zaułkach dogorywają nocne cienie
bez imion i adresów
Wyciągają wychudzone dłonie
w poświacie budzącego się dnia
białe ptaki
ostatnim okrążeniem żegnają opuszczone gniazdo
cień białych skrzydeł wspina się coraz wyżej po chwili
wtapia się w podniebne obłoki
o świcie
nad horyzontem wśród rozbudzonych chmur rodzi się słońce
w świetle promieni białe ptaki
unoszą skrzydła
płyną z wiatrem
rozkoszują się samotnością
szerokich skrzydeł
jutro powrócą
aby się spotkać
z tęsknotą
kolejnego dnia
Wracają
morskie
fale
układają się
jeszcze
słoneczne
zielone
błękitne
odbijane oddechem
oceanu wracają
na spotkanie ze mną – mierzymy siły
nie chcę z nimi odpłynąć
dopóki wracają – słonecznym porankiem