13/2025
Ścinanie skażeń
Dyryguję historią. Estetycznie zakodowaną falą zastrzyków, ołówków wbitych pod skórę i ugryzień dzikich pszczół rozstawionych jak szpilki na mapie szklanego rysunku powietrza. Boję się, że już nigdy nie wysnuję żadnego związku człowieka z Jego omskniętym w czerń nadgarstkiem. Chciałabym myśleć, że tego wymaga nasze światło, ale ci chłopcy z zamaskowanymi kciukami i zabliźnione biodra dziewcząt każą mi sądzić, że wszystkie napuchłe śmiechem ulice nie są już bezpiecznym miejscem na skok. Być może pomyślisz, że mylę się, przyskrzyniona wiecznością, ale gdy oddechem o tobie kołyszę puls w płucach jedynym, co potrafię pomyśleć jest dzikość, która wieńczy nas w przepaść.
Trzaskanie ustami
Walka o pozostanie cudzą:
wołaniem cię przeczekuję
wściekłość. Jak sen w zmurszałym kręgosłupie dłoni wdusza mnie w krew tak twoja naga naga twarz którą całuję i zrastam zamyka się w jedynym celu: połknąć ten wieczny ogień i zmusić go wstecz tym pięknym, podniebnym jutrem, które marzy nam się pomiędzy stopami
włóknieje i drży.