+48 736-84-84-44

Magdalena Jóźwiak

10/2024

zadra

wierszami oklejam ściany

rolka tapety nie ma końca

ględzę im coś o użyteczności

poczuciu sensu

nie wierzą mi

dominuje żal

że chcę się ich pozbyć

wyrazy rozbiegają się

strzępki słów

padają na podłogę

walają się pod nogami

potykam się

trzewia zdań

łapią mnie za nogi

przepycham się

chcą mnie zatrzymać

rozsuwam je energicznie

wyrzucam im nieskuteczność przed sądem

czują się porzucone

skarżą się przejmująco

uwierają

biorę je na kolana

tulę jak dzieci

 

brawo

trzymają dłonie obok siebie

 

​rytmicznie je oddalają i przybliżają                                                                                            jak dziecko które się cieszy                                                                                                                jego radość nie zna słów

są tacy zabawni

plask plask

jakby strzelał tłuszcz pod naleśnikiem

miarowo

 

okazują uznanie

rozgrzewają się ich dłonie

zaczynają swędzieć

szybciej krąży krew

 

hałasują

czasem na raz dwa

to znów dzieląc czas na ćwierćnuty

w przypływie zachwytu

ich euforia przekłada się na ósemki

 

uderzenia plączą się

nakładają

tworzą barwny gwar

 

a może lepsza cisza

choć czasem podszywa się pod nią

złowrogie milczenie

zajmuje miejsce ostatnia

gdy już opustoszeją krzesła

jest życiodajna

Przejdź do treści