12/2025
Punkt widokowy VI
widok z okna jest ograniczony
zamyka się między murem i murem
z garażami ze śmietnikiem pośrodku
i niewielką oazą ocalałej zieleni
wciśniętą w studnię starych kamienic
które echem powtarzają każde słowo
przez okno nikt nie woła aby wrócić do domu
chłopak z naprzeciwka już nie gra na gitarze
i piłka nie przekracza granicy nad murem
w południe metaliczny dźwięk dzwonka
przenikliwie wzywa na Anioł Pański
nie stajemy się przez to bardziej święci
mimo przyległości miejsca zamieszkania
do granic klasztornego terytorium
i wieczystej adoracji tuż obok
Związek przyczynowo – skutkowy
może wszystko potoczyłoby się inaczej
gdybyś nie upuściła glinianego wazonu nie rozbiła
nie zamieniła go w garść żałosnych skorup
gdybyś wybrała jakąkolwiek inną drogę
choćby leśną ścieżynę wijącą się wzdłuż strumienia
z dala od ogrodu strzeżonego drewnianym płotem
gdybyś nie rozdarła sukienki nie poraniła ramion
przeciskając się przez poluzowane sztachety
nie wyciągnęła ręki po okazałe kwiaty
z piegowatą tarczą pośrodku żółtej grzywy
gdyby było trochę wcześniej albo trochę później
może nie ujrzałabyś pytającego spojrzenia
nie musiałabyś niczego wyjaśniać tłumaczyć
że zapewne wszystko potoczyłoby się inaczej
gdyby Van Gogh nie namalował słoneczników
Impresja prowansalska
noc nad Rodanem
bezwiednie przylgnęłaś do ciemności
w tonacji wszelkich odcieni granatu
do ramienia mężczyzny milczącego obok
cóż wtedy wiedziałaś o szaleństwie
obsesji i wewnętrznym chaosie
może łączyła was tylko chwila
spacer chrzęst butów na mokrym piasku
i zabytkowe miasto po drugiej stronie rzeki
zasypiające gasnącym światłem w oknach
latarnie których blask ledwie muskał fale
może łączyły was żółto – złote gwiazdy
wypatrywanie tej jednej spadającej
dającej nadzieję na spełnienie marzeń
w przeróżnych konstelacjach nie tylko gwiezdnych