+48 736-84-84-44

Łucja Dudzińska

10/2024

Dzień dobry. Wieczór 

Blask zachodu wspina się po ścianach, konkuruje 

ze zmierzchem jakim oddycha gleba. Następne

wrastanie w czarnoziem wybiela poranny dym. 

 

Dzień i noc odbijają się w neonach zielonych łodyg, 

w nawoływaniu ptaków o świcie. I to ciągłe, ciągłe

bicie zegara zatraca się w echu. Mechaniczny czas. 

 

Dym prosto unosi się do nieba, tym razem szary. 

Płot przewraca się na zewnątrz. A wierność psa 

wzmocniona łańcuchem – taki zarwany most 

 

między lojalnością a wolnością. Krzyk i skowyt. 

Myślisz o rodzinie. Dookoła nieme powietrze, 

blask zorzy oraz szeptane prośby na dobry dzień. 

 

Tropy. Mądrość gór 

Pierwszy raz jest tylko raz, gdy bose stopy całują inną 

ziemię, gdy oddychasz pierwszy raz górskim obrazem,

atmosferą. Nie biegnę, idę wolno, aby więcej zobaczyć.

 

Wspinam się po to, co kocham. Odganiam rój komarów, 

omijam wilcze jagody. Rozglądam się. Patrz! zatrzymaj 

powidoki spowite mgłą. Schodzimy w dolinę śladami 

lisów i saren biegnących do źródła, prosto w ramiona 

sennych strumieni. Płyną. Liczy się tkliwość powrotów, 

rozmowa z echem. Zapytane o drogę życia, nie zostawią 

nas bez odpowiedzi. Wibruje czas. W naszych głowach 

 

strome szczyty gór otaczają horyzont. Przelewa się

z każdym krokiem do celu. Czeka na jakiś moment

zatrzymania. Na most jaki zbudujesz patrząc w dal

między ciszą a czuwaniem bieszczadzkich aniołów.

 

Szczyty gór nie tylko się zdobywa – częściej okrąża. 

 

Tłum. Arena 

Ludzie mijają się obojętnie. Niosą ze sobą szmer albo bezdech.

Tylko rozszerzone źrenice rejestrują przynależność do kolorowego

gwaru ulicy. Każdy w sercu niesie pragnienia bycia kochanym. 

Tłum gubi się w pośpiechu i zmęczeniu, licząc na ślepy los. 

 

Rozwarstwia się na tych, co idą z prądem i pod prąd. Dzieli na tych 

nieśmiałych i pewnych siebie. Na tych o sercu dobrym i zawistnym. 

 

Idą. Idą. Idą. Oglądasz buty. Przypominasz, gdzie razem chodziły.

Były zbyt blisko i za daleko. Horyzont zaciska się. Zmienia się 

w płonącą obręcz. Skacz. Skacz – usłyszysz oklaski. To arena życia. 

Przejdź do treści