+48 736-84-84-44

Lidia Ryś

12/2025

wspomnienie

 

obudzić się znów w niedzielny poranek, gdy za ścianą brzmi

beztroski śmiech matki. niski tembr ojca potwierdza świąteczność dnia

za oknem świergot wróbli i słońce. w oddali odgłosy miasta

 

mieć znów przed sobą cały dzień, w którym chwile przetoczą się

bez pośpiechu. zwyczajne gesty otulą mnie miłością

nie trzeba jej nazywać po imieniu. tak bardzo wiadomo

 

że jest. trwałość dziecięcego świata podobna do domku z kart

ale w tamten poranek stawiam dopiero pierwsze piętro

i nic jeszcze nie zapowiada późniejszych katastrof

 

 

genealogia

 

babcia miała ciemne oczy i jasny uśmiech

nie ma fotografii z czasów kiedy była młoda

zbierała zioła, hodowała kury i króliki

przędła, darła pierze, ubijała masło. co z tego

przydałoby się dziś moim wnukom

 

dziadek golił się brzytwą, nosił szelki, grał

na harmonijce i na skrzypcach. nie wiem czy znał nuty

trawę kosił sierpem, wiedział ile mostów jest w Paryżu

kochał konie, koty i dzieci, może w innej kolejności

sprawdzam w Wikipedii ile tych mostów

 

kiedy nie mieli wnuków, dzieci, jeszcze wspólnych

planów na przyszłość, młody chłopak wieszał cukierki

na gałązkach krzewów w ogrodzie. piękna dziewczyna

powoli odwijała papierek, uśmiechała się jasno

przed nimi było całe życie

 

 

o czym się nie mówi po polsku

 

moja prababka była Niemką. na wsi

wszędzie było podobnie. siało się

wiosną, żniwowało latem, należało nakarmić

i oporządzić zwierzęta, zrobić zapasy

 

na zimę. musiała być piękna

skoro uwiodła pradziadka a może on ją

zdobył. jakim językiem wyznali sobie

miłość, już się nie dowiem

 

gdzie dziadek nauczył się grać na skrzypcach

czytać i walczyć. w języku Heimat

czy ojczyźnianym oczarowała go babcia. po polsku

i po niemiecku toczyły się rozmowy

 

przy dzieciach, potem wnukach. udawałam

że nie rozumiem, kim była moja matka

w czasie wojny. jakie to ma znaczenie

teraz. nie znam niemieckiego

Przejdź do treści