10/2024
Na skróty
byłoby prościej gdybyś zechciał
otworzyć drzwi któregoś rana
by wpuścić między nas powietrze
to przez nikogo niewdychane
byłoby prościej gdybyś przeciął
rozplątał więzy nas łączące
uwolnił z cienia tamtą trzecią
i wyprowadził prosto w słonce
łatwiej by było bez zapewnień
że jestem tylko ja nikt więcej
mogłabym wreszcie przestać drewnieć
czując na sobie twoje ręce
Bo szeleścił
To był anioł niewielki. Trochę większy niż pisklę.
Śpiewał mądre piosenki, był przy tobie, gdy śniłeś.
Chociaż rósł razem z tobą,
nie przewyższył cię wzrostem
i był cieniem na ścianie do twojego podobnym.
Czas ci ściekał przez palce,
on wspomnienia gromadził.
Piękny był i troskliwy, dbał o ciebie jak żaden.
Razem z nim mogłeś wzlatać w siódme niebo.
Na chwilę.
Dzisiaj z rana, na kacu, pozbawiłeś go skrzydeł.
Poranki
Lubię wspominać tamte poranki.
Zamiast budzika słońca promienie
kazały wstawać razem z ptakami
mnie, tobie, kotom i wszystkim cieniom.
Dobrze pamiętam, że właśnie wtedy
sprawdzałeś listę współlokatorów,
licząc na ścianie od najmniejszego
półświatła kotów, moje i twoje.
A potem jeszcze z wielką czułością ,
błogosławiłeś stworzeniom wszystkim
na dobry ranek i na dzień dobry
na dobry wieczór i dobrą przyszłość.
Lubię wspominać tamte poranki
skąpane w słońcu. Ciepłe leniwe.
Właśnie przed chwilą promień mnie zbudził.
Cienie na ścianie. Nie ma cię przy mnie.