+48 736-84-84-44

Krystyna Bandera

10/2024

Na skróty

byłoby prościej gdybyś zechciał

otworzyć drzwi któregoś rana

by wpuścić między nas powietrze

to przez nikogo niewdychane 

byłoby prościej gdybyś przeciął

rozplątał więzy nas łączące

uwolnił z cienia tamtą trzecią

i wyprowadził prosto w słonce

łatwiej by było bez zapewnień

że jestem tylko ja nikt więcej

mogłabym wreszcie przestać drewnieć

czując na sobie twoje ręce

 

Bo szeleścił

To był anioł niewielki. Trochę większy niż pisklę.

Śpiewał mądre piosenki, był przy tobie, gdy śniłeś.

Chociaż rósł razem z tobą, 

nie przewyższył cię wzrostem

i był cieniem na ścianie do twojego podobnym.

Czas ci ściekał przez palce, 

on wspomnienia gromadził.

Piękny był i troskliwy, dbał o ciebie jak żaden.

Razem z nim mogłeś wzlatać w siódme niebo. 

Na  chwilę.

Dzisiaj z rana, na kacu, pozbawiłeś go skrzydeł.

 

Poranki

Lubię wspominać tamte poranki.

Zamiast budzika słońca promienie

kazały wstawać razem z ptakami

mnie, tobie, kotom i wszystkim cieniom.

Dobrze pamiętam, że właśnie wtedy

sprawdzałeś listę współlokatorów,

licząc na ścianie od najmniejszego

półświatła kotów, moje i twoje.

A potem jeszcze z wielką czułością ,

błogosławiłeś stworzeniom wszystkim

na dobry ranek i na dzień dobry

na dobry wieczór i dobrą przyszłość.

Lubię wspominać tamte poranki

skąpane w słońcu. Ciepłe leniwe.

Właśnie przed chwilą promień mnie zbudził.

Cienie na ścianie. Nie ma cię przy mnie.

Przejdź do treści