+48 736-84-84-44

Proza

Droga do Raju

Ostry sygnał karetki wjeżdżającej na OIOM, wyrywa mnie ze snu. Zapalam lampkę, lecz gaszę ją natychmiast, orientując się, że na ściennym zegarze dochodzi dopiero trzecia. Ciemność otacza mnie ze wszystkich stron. Leżę w szpitalnej izolatce i nie pamiętam, co mi się...

Pięć kotów Witkacego

Następnie znajduję dane, dokumenty, w których wpisano pięć kocich imion wraz z ich zdjęciami, a także cechami artystycznymi: rudy Rimbaud, fioletowy Verlaine, biały Baudelaire, Musset w barwie mango i wreszcie amarantowy Apollinaire. Koty rozmawiają ze sobą co noc....

Droga do domu

Basia szła dość szybko, ale chciałaby jeszcze szybciej, tak, żeby ta straszna droga już się skończyła. Mrok na dobre przytwierdził się do grubych pni drzew i czaił się za krzewami, którymi gęsto utkane było poszycie lasu. Skąd one się tu wzięły? Przecież tak niedawno...

O czarcim synu, co go księża gospodyni wychowała

Dawno, dawno temu żył sobie w Nowej Słupi, która leży u podnóża Łysej Góry, pewien chłopak. Nie miał ojca ani matki, a wychowała go gospodyni miejscowego księdza. To ona, w zimny i ciemny poranek trzynastego listopada, znalazła porzuconego na progu plebanii dzieciaka....

Drugi koniec

Lubię wybierać – jeśli oczywiście mam taką możliwość – ostatnie wagony w pociągu. Najważniejsze dzieje się z przodu, cały ów (wcale nie daremny) sprzęg i usił. A ja potrzebuję dystansu, optymalnego punktu obserwacyjnego. Siedząc na końcu składu, dobrze wszak widać...

Urodzony w getcie część IV

rozdział VII Coraz cieplejsze dni pojawiały się w życiu Kubusia, a on wypełniał je zabawą z kolegami na podwórku albo towarzyszył babci na zakupach. Wędrował z pustą siatką w stronę Placu Wolnica, gdzie stały stragany, także te z warzywami,  na których można było...

W domach z dziurawki

Ta opowieść tak długo domagała się ujścia, że chodziła za mną niczym cień, sączyła się do ucha, szturchała pod żebro, kłuła w serce - aż wreszcie znalazła strumień wypowiedzi i zawędrowała tutaj. Strumieniu - płyńmy zatem ku brzegom.             Kiedy zamieszkaliśmy...

To nic takiego, rybko

Pamiętam, że poznałem ją w bibliotece uniwersyteckiej. Był wyjątkowo upalny dzień i być może dlatego schroniłem się na dłużej pomiędzy zakurzonymi, pogrążonymi w osobliwym cieniu i ciszy, regałami. Pamiętam nawet w co była ubrana i jak jej gęste, ciemne włosy opadały...

Czarny kot

Nie umiem powiedzieć, czy tamtego dnia czarny kot przebiegł mi drogę. Szłam parkiem wśród jesiennych, kolorowych drzew i marzyłam o pierwszej miłości. Miałam wtedy szesnaście lat. Dawne dzieje, choć wydaje się, że minął zaledwie dzień. Ten dzień, a raczej wieczór, to...

Oczy uroczne

Nie wiadomo, jakim sposobem Sylwek znalazł się wśród nas na obozie jeździeckim. Było to niezrozumiałe, bo jak się później okazało – jeździł słabo, a obóz był przeznaczony dla zaawansowanych. Przyjechał dwa, może trzy dni później, co wprowadziło trochę zamieszania w...

Różowy rowerek

Teresa nie chciała mieć dziecka. Studia, praca, doktorat i kariera zawsze były na pierwszym miejscu. – Jest nam dobrze we dwoje – mówiła, kiedy wspominałem o dziecku. To ja zachowywałem się jak niespełniona matka. Zaglądałem do wózków, zagadywałem maluchy na...

Płonąca żyrafa

* Akryl o średnicy 20 cm malowała wiosną. Za oknem kamienicy przy Bednarskiej przekwitały magnolie. Fuksję, turkus, kobalt, fiolet nanosiła na płótno opuszkami palców. Nuciła przy tym melodię, która mogła być fragmentem z Niemena. Twarz dziewczyny to pierwszy obraz...

Pomarlisko

Światło sunie po suchej belce – usuwa się w cień.  Jasny krąg latarki zatrzymuje się na szybie okna. Na śniegu przed domem krople krwi. Wygląda, jakby śnieg krwawił. Wilki są blisko. Wyczuwa je niemal tak namacalnie, jak żywicę rozcieraną w palcach. Śmierć też tak...

W załodze karetki pogotowia

Stalowa Wola, grudzień 1981, stan wojenny Dla nas, a zwłaszcza dla mojej żony Grażyny, jest to bardzo trudny czas, bowiem spodziewamy się dziecka. Kupienie czegokolwiek w Stalowej Woli wymaga nie lada zabiegów i nieziemskich kombinacji. Przed świętami wybieram się na...

Rozpoczęcie

- „L’archi-écriture, cette écriture en général, est la condition de possibilité de toute inscription”, J. Derrida, De la grammatologie Krajobraz to preludium. Zanim znak wyrazi myśl, zanim myśl będzie gotowa do wyrażenia w ciele - istnieje krajobraz: kilka drzew,...

Koszmarne zjawisko

Siedzieliśmy w Barze Wczorajszego Dnia, kołysząc się na bujanych fotelach obitych brązowym skajem imitującym naturalną skórę. Z założenia miało być przytulnie, komfortowo i ekologicznie. Naturalnie. Wszyscy byliśmy naturalni. Z głośników płynęła spokojna muzyka....

Kamyczki

Adaś, buty. Co z nimi? Wszyscy chodzą boso. Mam brzydkie stopy. Nie marudź, zdejmuj. Zdejmuj, tata! - Józio uczepił się jego adidasów jak szczeniak, ciągnął i warczał. Puszczaj, wściekły psie, zdejmę to. Poddaję się! Potknął się i upadł na tyłek, cały czas się...

Uwierzcie wariatowi

Wodorki mojego oddechu drążyły powietrze. Myślałem, z płaczliwą zazdrością, że ja także chciałbym pofrunąć, oddalić się od siebie…             Stałem jak słup pod budynkiem Izby Lekarskiej. Wyrzucili mnie za niestosowne zachowanie wobec profesora Marabuta. Ten...

Z bieli powstajesz…

Granica. Słowo, które razi prądem. W jej dźwięku tkwi pierwsza linia samoobrony. Cienka czy fest – każda oddziela, odróżnia, definiuje. Wbrew zawartemu w intencji ograniczaniu daje przestrzeń i nietykalność. Ludzkie mapy mają wiele takich progów, takich marginesów....

List do…

Jesteś mi potrzebna taka jaka jesteś. Nie inna. Ani lepsza, ani gorsza. Właśnie taka: wrażliwa, może nawet nadwrażliwa, delikatna, czuła. Czysta jak woda źródlana. Niezmącona, ciągle świeża i jasna. Płynąca między kwiecistymi łąkami, zielonymi dolinami i ośnieżonymi...

Przejdź do treści